Myszka Miki na miarę XXI wieku

Koniec tradycyjnej animacji, filmy trójwymiarowe górą - tak najkrócej można podsumować plany połączonych studiów Walta Disneya i Pixar Animation Studios na najbliższe lata.
Tylko jeden z dziesięciu filmów, które Disney zapowiedział na nadchodzące cztery lata, będzie tradycyjną dwuwymiarową animacją. To ręcznie rysowany musical "Księżniczka i żaba". Jego akcję osadzono w Nowym Orleanie.

"Wall.E", komputerową animację o samotnym robocie, widzowie amerykańscy będą mogli zobaczyć już w czerwcu tego roku. Do nas film trafi na ekrany 18 lipca.



Słynne studio ponadto zaplanowało pokazać między innymi historię o psie o imieniu Bolt (w filmie pod tym samym tytułem), któremu wydaje się, że dysponuje nadprzyrodzonymi mocami. Pies przemówi głosem Johna Travolty, a jego właścicielka - piosenkarki i aktorki Miley Cyrus ("Hannah Montana"). To właśnie fragmenty tego filmu dziennikarze nagrodzili na konferencji Disneya największymi brawami. "Bolt" będzie miał amerykańską premierę w listopadzie tego roku.

W przyszłym roku zobaczymy "Up", opowieść o 78-letnim poszukiwaczu przygód i jego ośmioletnim pomocniku.

W 2010 roku czeka nas "Toy Story 3", natomiast wcześniej "Toy Story" i "Toy Story 2" zostaną przerobione na wersje 3D. Planowany jest również sequel "Aut".

Disney zrealizuje również bajkę braci Grimm, "Roszponkę" - o dziewczynie uwięzionej w wieży, do której można się dostać jedynie wspinając się po jej długich włosach. "Krol Elfów" oparty na opowiadaniu Phillipa K. Dicka z 1953 pojawi się na ekranach w 2012 roku.

Z filmów opartych na oryginalnym scenariusza pojawi się film przygodowy "The Bear and the Bow" - magiczna opowieść o szkockiej rodzinie królewskiej. Swoich głosów w filmie użyczą Reese Witherspoon, Billy Connolly oraz Emma Thompson.

Jesteśmy gotowi poszerzać możliwości kina 3D i technologii komputerowej, aby opowiadać nasze historie w najlepszy z możliwych sposobów - powiedział John Lasseter, jeden z szefów studiów Walt Disney i Pixar.

Jeszcze niedawno wielu widzów narzekało na bóle głowy i oczu po obejrzeniu filmu w 3-D. Teraz te niedogodności zostały zminimalizowane, choć nadal trzeba nosić dziwne okulary, by móc docenić trójwymiarowość obrazu.