Sex lepszy niż Indiana

W tym tygodniu amerykański box office zdominowały kobiety. Cztery panie w średnim wieku zdołały pokonać nawet Harrisona Forda, Stevena Spielberga i spółkę.
Choć nietrudno było przewidzieć, że fabularny "Sex w wielkim mieście" odniesie kasowy sukces, to chyba nikt nie spodziewał się, że będzie to sukces tak spektakularny. Mówiono raczej o widowni ograniczonej do fanek serialu. Dystrybutor "Sexu", Warner Bros., przewidywał, że w pierwszy weekend zyski z filmu sięgną 30 milionów dolarów. Tymczasem film zarobił prawie dwa razy tyle i wysunął się na czoło amerykańskiego box office'u.

A konkurencja była silna: w końcu dopiero tydzień wcześniej do kin weszła czwarta część Indiany. Jednak twórcy Indiany też nie mają na co narzekać: dotychczasowy zysk z filmu w samych Stanach wynosi ponad 200 milionów dolarów.

Aż 85% widowni "Sexu" w piątek w amerykańskich kinach stanowiły kobiety. I nie ma czemu się dziwić: w końcu dla kobiet "Sex w wielkim mieście" jest tym, czym Indiana dla mężczyzn.

W Polsce komedia z Sarą Jessicą Parker w roli głównej będzie miała premierę 20 czerwca.