DiCaprio na pewno będzie Theodorem Rooseveltem, a może i Leninem

Rosyjscy filmowcy uznali Leonarda DiCaprio za idealnego kandydata do roli Włodzimierza Lenina
Film, który ma powstać, nosi roboczy tytuł "Mózg Lenina". Będzie to komedia science-fiction i opowie o tym, jak rosyjscy naukowcy klonują towarzysza Lenina, aby przeprowadził rewolucję komunistyczną w Stanach Zjednoczonych w roku 2004. -Lenin był długo ikoną pop kultury, czemu nie miałby zostać tematem groteskowej komedii- powiedział Andrzej Plekhanow, przewodniczący rosyjskiego stowarzyszenia krytyków filmowych.

Rosyjscy filmowcy zwrócili uwagę na słowiańskie rysy DiCaprio. Przodkowie aktora od strony matki mają rosyjskie korzenie.-Porównaliśmy zdjęcia DiCaprio ze zdjęciami młodego Lenina i podobieństwa są uderzające: mógłby zagrać tę rolę bez makijażu - powiedział scenarzysta Aleksander Borojanski. Mógłby, ale czy zechce?

Nie wiadomo czy słodki Leo zgodzi się zagrać potwornego Lenina. Twórcy filmu chcą najpierw ewentualny udział gwiazdora w ich projekcie przedyskutować z agentami Leonarda. Aktor z całą pewnością dałby sobie radę z rolą Lenina, dowiódł już przecież, że potrafi zagrać nie tylko amantów. Tu należy wspomnieć chociażby rolę upośledzonego chłopca w "Co gryzie Gilberta Grape'a". Wiadomo również, że DiCaprio zagra Theodora Roosevelta w najnowszym filmie Martina Scorsese "The Rise of Theodore Roosevelt". Romeo, Howard Hughes, Rimbaud, Roosvellt i Lenin - 33-letni Leo nie może narzekać na brak ciekawych propozycji.