Co jest grane w Hollywood

Wchodzący dziś do naszych kin film z Robertem De Niro w roli przebiegłego producenta udanie wykorzystuje znany schemat: wyśmiewania absurdów amerykańskiej branży filmowej. Korzystając z okazji przypominamy także inne produkcje żartobliwie opowiadające o tym, jak naprawdę powstają filmy

Na co dzień, połykając kolejne usilnie promowane produkcje, nie mamy szansy, by zajrzeć za kulisy funkcjonowania fabryki snów. W końcu w kinie gatunków chodzi o to, by widza uwodzić, a nie obnażać mechanizmy uwodzenia. Jednak czasem mamy okazję obejrzeć coś więcej niż making-of pod tytułem "Jak powstawały nasze przełomowe efekty specjalne do Terminatora/Transformersów/Benjamina Buttona" (niepotrzebne skreślić).

I taką szansę (jaka nadarza się teraz - gdy w naszych kinach debiutuje "Co jest grane?") warto wykorzystać. Chociażby po to, aby wiedzieć, na co wielkie studia produkcyjne nas nabierają i aby docenić poświęcenie twórcy. W końcu gdy filmowiec decyduje się ukazać w krzywym zwierciadle własnych kolegów, to zawsze ponosi spore ryzyko: albo sportretuje ich zbyt łagodnie nie chcąc nikogo urazić (a wówczas nie zaskarbi sobie sympatii widzów), albo brutalnie wyśmieje najbardziej drażniące go postacie, zachowania (i wtedy może narazić się na środowiskowy ostracyzm). Od lat najlepiej wypadają produkcje, które potrafią znaleźć złoty środek pomiędzy tymi dwoma skrajnościami. W historii kina parodii, komedii i satyr na Hollywood było bez liku. Poniżej kilka z nich godnych polecenia:

1. Deszczowa piosenka (1952)

Deszczowa piosenka Cyd Charisse Gene Kelly

Z dzisiejszej perspektywy - przede wszystkim urocza komedia-musical, która jakby przy okazji żartuje z gwiazdorów, producentów, reżyserów. Żarty to subtelne i dość niewinne na tle współczesnej produkcji komediowej, lecz często zawierające celne obserwacje. Akcja filmu została przeniesiona do lat 20. minionego wieku, kiedy gwiazdy filmu niemego musiały zmierzyć się z ówczesną nowinką techniczną, czyli dźwiękiem. Brutalny rynek eliminował tych, którzy - jak jedna z bohaterek "Deszczowej piosenki" - dysponowali piskliwym głosem. Film z Gene'em Kellym śpiewającym nieśmiertelną piosenkę "Singin' In the Rain" nie tylko przywołuje historię kina, ale porusza też kwestie wiecznie aktualne w przemyśle filmowym. Po prostu - niestarzejący się klasyk.

 

2. Gracz (1992)

Gracz Tim Robbins

Pomyślałem sobie właśnie: czy nie byłoby wspaniale wyeliminować scenarzystów z procesu tworzenia filmów? Gdybyśmy jeszcze mogli pozbyć się aktorów i reżyserów, może coś by nam wyszło.

- taką kwestię wygłasza bohater filmu, Griffin Mills - cyniczny menadżer hollywoodzkiego studia zajmujący się akceptacją scenariuszy. Nic dziwnego, że w filmie jeden z rozczarowanych niepowodzeniem scenarzystów mu grozi. Zresztą, czy ten wątek kryminalny jest wzięty z powietrza? Niejednemu sfrustrowanemu filmowcowi pewnie chodziły takie myśli po głowie... Nastawienie na zysk, system układów i koterii, schematyczne myślenie o kinie - Robert Altman świetnie ukazał w "Graczu" nieuczciwe i głupie zasady rządzące rynkiem filmowym. Ponadto uczynił to z wielkim poczuciem humoru, nie stroniąc od odniesień do filmów i postaci z hollywoodzkiego światka. Choćby takich:

Przygotowywany jest sequel "Absolwenta". Akcja ma się toczyć 25 lat później. Pani Robinson jest po zawale i nie może się ruszać.

Ale czy to będzie śmieszne?

- pyta całkiem na poważnie Mills.

3. Adaptacja (2002)

Adaptacja Nicolas Cage

Jak nie możesz sklecić tekstu, bo masz kryzys twórczy, to napisz o kryzysie twórczym - ta lubiana przez autorów taktyka w przypadku "Adaptacji" w pełni się opłaciła. Duet reżysersko-scenariopisarski Spike Jonze - Charlie Kaufman (wcześniej zrealizowali między innymi "Być jak John Malkovich") opowiedział tu o problemach, jakie ma z napisaniem scenariusza niejaki...Charlie Kaufman. Nie ma to jak wykorzystać życiorys, który zna się najlepiej, czyli swój własny! Ekranowy scenarzysta ma także brata bliźniaka, Donalda, produkującego kolejne świetne teksty bez najmniejszej trudności. Nieistniejący faktycznie brat Donald oficjalnie był wymieniany wśród twórców "Adaptacji" i równie oficjalnie nominowany do Oscara jako wspólnik Charliego. W ten oto sposób autorom przezabawnie i zaskakująco udało się spleść film z rzeczywistością.

4. Koniec z Hollywood (2002)

Koniec z Hollywood (Hollywood Ending)

Woody Allen jako nieprzewidywalny i ekscentryczny reżyser? Brzmi dość prawdopodobnie...Chyba nie ma co się dziwić, że ten pomysł świetnie się sprawdził na celuloidzie:

Niewielu amerykańskich reżyserów jest tak konsekwentnych jak twórca "Manhattanu" w kontestowaniu Hollywood (nie tylko filmami, ale też działaniami takimi jak opuszczanie gali Oscarów). I niewielu może sobie na to pozwolić.

5. Jaja w tropikach (2008)

Jaja w tropikach Kirk Lazarus Robert Downey Jr

Podobnie jak w przypadku "Adaptacji" twórcy postarali się, by film intensywnie i wielorako mieszał się z rzeczywistością. Poszczególne żarty może nie są zbyt wyrafinowane. Za to "dodatki" do właściwego filmu Benowi Stillerowi i jego ekipie naprawdę się udały. Mam na myśli fałszywe zwiastuny oraz pseudo-dokument o powstawaniu "Jaj w tropikach" parodiujący "Serca ciemności" (czyli film dokumentujący realizację "Czasu apokalipsy" Francisa Forda Coppoli):

Grzechem byłoby nie wspomnieć o Kirku Lazarusie vel Robercie Downey Juniorze, który wygłosił pamiętną kwestię:

Nie czytam scenariuszy. To one mnie czytają.

6. Co jest grane?

Co jest grane? Sean Penn

Wcześniej Barry Levinson obnażał fałsz polityki i mediów w "Faktach i aktach" (gdzie Robert De Niro wspólnie z Dustinem Hoffmanem produkowali "telewizyjną" wojnę, by odwrócić uwagę wyborców od skandalu z prezydentem w roli głównej). W "Co jest grane" reżyser "Rain Mana" ponownie zatrudnił hollywoodzką śmietankę, by wytknąć jej niezbyt chlubne zwyczaje takie jak pogoń za pieniędzmi i popularnością.  

Poniżej twórcy (Levinson, De Niro oraz Art Linson - autor książki i scenariusza) opowiadają o swoim stosunku do przemysłu filmowego:

 
Fantastycznego jak zwykle Roberta De Niro zobaczymy w filmie w roli producenta filmowego łagodzącego konflikt pomiędzy buntowniczym reżyserem z Europy a swoją szefową. Jednocześnie nasz bohater będzie musiał uporać się z byłą żoną oraz kapryśnym gwiazdorem (w tej roli prześmieszny brodacz- Bruce Willis). A konkluzje płynące z tej fabuły? System produkcji zabija indywidualność twórców, rządzi przeciętność i kalkulacja (przykładowo, to widzowie decydują na pokazach fokusowych, jak powinien się zakończyć film). Levinson nie jest w swojej analizie specjalnie odkrywczy, jednak poszczególne wątki prowadzi lekko i z wprawą. Na pokazie "Co jest grane?" na zeszłorocznym festiwalu w Cannes publiczność złożona głównie z dziennikarzy co chwilę parskała śmiechem. Wiadomo, każdy smaczek dotyczący branży wypada dla samych zainteresowanych przezabawnie. Jednak zastanawiam się: czy szeroką publiczność również takie żarty poruszają? W końcu filmowcom nikt nie każe wysłuchiwać i śmiać z dowcipów, dajmy na to, informatyków (bez urazy, panowie).

Czy Was śmieszą komedie o Hollywood? I jakie jeszcze tytuły dodalibyście do powyższej listy?

Malwina Grochowska

WIĘCEJ O "CO JEST GRANE?"

 

Nie chcesz przegapić ciekawej premiery? Zapisz się na nasz newsletter i dostawaj co tydzień maile z listą premier i konkursami KLIKNIJ TUTAJ

 

 

Więcej o: