Whatever Works: nowy-stary Allen [zwiastun]

Po podróży do Europy, która w opinii części widzów i krytyków wpłynęła ożywczo na twórczość reżysera, Woody Allen wraca do Nowego Jorku. Na Manhattanie rozgrywa się historia pewnej znajomości. Czy została opowiedziana w charakterystycznym dla Allena stylu?

Woody Allen uparcie realizuje jeden film rocznie. Zanim na ekranach polskich kin zagościł komediodramat "Vicky Cristina Barcelona", stary mistrz zdążył skończyć już komedię "Whatever Works". Czym tym razem zamierza zaskoczyć widzów, których zwodził londyńskimi eksperymentami z thrillerem czy zachłystując się niezwykłą atmosferą Barcelony? Wygląda na to, że niczym...

   

"Whatever Works" zapowiada się jak klasyczny Allen: to historia Borisa (w tej roli komik Larry David, wykapany Allen), ekscentrycznego Nowojorczyka, który przygarnia znacznie młodszą od siebie, przypadkowo poznaną Melodie (Rachel Evan Wood). Wkrótce na głowę neurotycznego sześćdziesięciolatka "zwala się" rodzina prostolinijnej dziewczyny z Południa (m.in. jej matka grana przez Patricię Clarkson). A to może oznaczać tylko masę kłopotów, szczególnie że Melodie nie jest obojętna Borisowi...

Whatever Works

Zwiastun "Whatever Works" nie wypada najlepiej. Być może to wina dystrybutora - Sony Pictures Classics - który słynie z mało udanych zapowiedzi. Co więcej, zdaniem tych, którzy najnowszą produkcję Woody'ego Allena już widzieli (np. podczas kwietniowego ShoWest), zwiastun niezupełnie oddaje jej klimat. Ba, może do niej zniechęcić.

Lepiej więc nie oceniać książki po okładce, tfu - filmu po zwiastunie. Pytanie tylko, kiedy będziemy mieli okazję zobaczyć coś więcej niż tylko okładkę. W Stanach Zjednoczonych "Whatever Works" zadebiutuje na ekranach już 19 czerwca. Czy w polskich kinach pojawi się jeszcze w tym roku?

kapryśny

Więcej o: