Zack i Miri kręcą porno: Czy Smith jeszcze gorszy?

Dla niektórych jest wulgarnym typem z niższych rejonów popkultury, podczas gdy u innych wywołuje spazmy śmiechu. Filmy Kevina Smitha zwykle budziły skrajne emocje. Lecz "Zack i Miri kręcą porno" (od dziś w kinach), wbrew prowokacji w tytule, specjalnie nie gorszy. To kino Smitha się zmieniło czy nasza rzeczywistość?

Od spektakularnego debiutu nikomu nieznanego filmowca pół-amatora (nigdy nie ukończył studiów filmowych) minęło już 15 lat. "Sprzedawcy" Kevina Smitha w 1994 roku stali się objawieniem - amerykańska branża filmowa zobaczyła, że można zrobić świetny, niezależny film za grosze, wprowadzając jednocześnie do kina nową jakość i zdobywając wielką sympatię publiczności. Biało-czarną, skromniutką fabułkę o dwóch sprzedawcach 24-letni debiutant nakręcił nocą w sklepie spożywczym, w którym pracował. Dante i Randal gadający o wszystkim i o niczym stali się bohaterami zbiorowej wyobraźni. Film zdobył nagrody w Sundance, na festiwalu w Cannes i sporo zarobił mimo ograniczonej dystrybucji.

Po "Sprzedawcach" łatwiej było zaistnieć już nie tylko Smithowi, ale również jego lepszym i gorszym naśladowcom, aż w końcu nadeszły czasy, że "smithopochodne" komedie Judda Apatowa stały się wysokobudżetowymi hitami.

Ale o tym później. Na razie są lata 90.: Smith robi średnio przyjęte "Szczury z supermarketu" oraz znakomite "W pogoni za Amy", które mimo wielu odważnych chwytów zyskuje ogólne uznanie. Za to w 1999 reżyser szokuje część publiczności "Dogmą". Żarty z religii (łącznie z sugestią, że Maria uprawiała seks z Józefem) nie mogły się spodobać wszystkim Amerykanom.

Z subtelnością żartów bywało u Smitha różnie: od dość powściągliwej "Dziewczyny z Jersey" po chyba najbardziej wulgarnych "Sprzedawców 2". Do dziś nie jest grzecznym twórcą, na którego filmy mamy chętnie wysyłają swoje nastoletnie pociechy. Lecz czy "niegrzeczność" nie sprzedaje się najlepiej?

Polski dystrybutor tak zachęca do obejrzenia hardkorowego porno zwiastunu filmowego "Zacka i Miri...":

Upewnij się że jesteś gotowy na to co wkrótce zobaczysz!
Upewnij się że rodzice nie patrzą.

W końcu nie od dziś to, co zabronione, jest najbardziej pociągające (choć swoją drogą trochę nieładnie podpuszczać tak młodszych widzów).

Tyle że film "Zack i Miri kręcą porno" nie jest żadnym hardkorem. Owszem, sporo tu brzydkich słów, a większość dowcipów kręci się wokół porno i seksu. Smith nabija się równo z geeków, gejów i czarnoskórych. Jednocześnie mieści całość w zachowawczym schemacie komedii romantycznej. Żarty są głównie słowne, a kręcenie porno staje się jedynie pretekstem (za to chwytliwym marketingowo), by opowiedzieć uroczą historię miłosną. Choć przyznaję, w "Zack i Miri kręcą porno" jeden pomysł reżysera jest rzeczywiście nie do zaakceptowania (tak, Smith nie mógł się obyć bez dowcipu fekalnego). Jednak ma on niewielki wpływ na odbiór całości: film ogląda się nie z grymasem obrzydzenia, lecz uśmiechem na twarzy.

Założę się, że polska telewizja publiczna dałaby radę zaliczyć wyświetlanie na swojej antenie "Zacka i Miri" na poczet wypełniania kulturalnej misji. Nie da się ukryć, że od czasów "Sprzedawców" nasze granice tolerancji dla wulgarnych odzywek, zachowań znacznie się poszerzyły. "Nawet" w TVP zdarzają się dziś żarty bardziej prostackie (i najczęściej również mniej śmieszne) niż te, które kiedyś oburzały u Smitha i jemu podobnych.

W "Zack i Miri kręcą porno" opowiedziano dość prostą historię: bohaterowie (Elizabeth Banks i szczególnie Seth Rogen bardzo naturalnie wypadają w swoich rolach) to przyjaciele z lat szkolnych wspólnie wynajmujący mieszkanie. Kariery nie robią, na nadmiar pieniędzy też nie mogą narzekać. Gdy w końcu niezapłacone rachunki dadzą im się ostro we znaki, postanowią zarobić pieniądze, kręcąc amatorski film porno.

Początkowo ma on nawiązywać do "Gwiezdnych wojen" (w końcu to ulubione odniesienie Smitha). Zack i Miri tytułują swoją produkcję "Star Whores" i tworzą takie oto postacie: R2-Teabag, Hung Solo, Darth Vibrator... Jednak ponieważ ekipa ma coraz większe problemy techniczne z ambitnie zakrojoną produkcją (efekty, kostiumy itd.), w końcu musi przenieść akcję filmu do kawiarni, w której pracuje Zack. Przy okazji -  powielając prawdziwe losy Smitha i kręconych w podobnych, roboczych warunkach "Sprzedawców".

Dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, że przy pracy nad filmem Zack i Miri odkryją, że łączy ich coś więcej niż przyjaźń.

Seth Rogen Elizabeth Banks Zack i Miri kręcą porno

Film ogląda się bardzo dobrze, choć nic nowego w nim nie znajdziemy: Kevin Smith filmowo nie bardzo się rozwinął od czasu swojego pierwszego filmu. Wciąż opowiada nam sprośne dowcipy i rzuca przekleństwami na lewo i prawo. Wrażliwość nastolatka zachowali również jego bohaterowie. Choć Zack dobiega 30-tki, mentalnie raczej pasuje do college'u. To kolejny facet-nieudacznik, który jakimś cudem zdobywa piękną kobietę. Udaje twardziela, ale skrywa romantyczne potrzeby. Skąd to jeszcze znamy? Oczywiście z popularnych komedii Judda Apatowa (ten filmik prześmiewczo ilustruje ulubiony fabularny schemat Apatowa).

Zresztą w jednym z wywiadów Smith stwierdził:

Gdy zobaczyłem "40-letniego prawiczka" zdziwiłem się jak dziecko, że ktoś inny nakręcił film, jaki ja chciałem nakręcić. I jeszcze odniósł sukces komercyjny. Mam na myśli to, że jeśli przed epoką Judda miałbym zrobić film pod tytułem "Zack i Miri kręcą porno", to dostałbym na to 500 tysięcy dolarów. Po Juddzie mieliśmy więcej swobody. [...] Jeśli moimi filmami choć odrobinę ułatwiłem mu robienie filmów, on ułatwił mi to znacznie.

Apatow, a zaraz za nim Smith stworzyli - czy to się komuś podoba, czy nie - nowe oblicze amerykańskiej komedii. Można się na nich oburzać, że epatują niewybrednymi żartami, ale ich filmy zarabiają krocie i hipokryzją byłoby udawać, że ogląda je tylko margines. A nadawany im znaczek "R" (widzowie poniżej 17 roku życia mogą obejrzeć film tylko za zgodą rodziców)? Smith deklaruje, że nie przejmuje się taką klasyfikacją. I ma rację: bo cała dyskusja o ingerencji w treść "Zacka i Miri" tylko podgrzała atmosferę wokół filmu.

Przy okazji może nawet kilu nieprzekonanych do twórczości Smitha zainteresuje się jego nowym filmem. I dobrze, bo "Zack i Miri kręcą porno" to jeden z lepszych i bardziej wyważonych filmów tego reżysera.

Radosław Sikora

Zack, Miri i porno

WIĘCEJ O "ZACK I MIRI KRĘCĄ PORNO"

Czy gorszą Cię komedie Kevina Smitha?
Więcej o: