Wpisz w kalendarz inwazję kosmitów

W 2011 roku napadną nas kosmici. Będą zabijać, porywać, kolonizować. Na szczęście tylko w kinach
Samotni i zabójczy "Predatorsi", jedyny film o inwazji kosmitów, który zobaczyliśmy w zaszłym roku, zaprosili kolegów. W 2011 filmów o obcych będzie aż jedenaście. W większości z nich będą chcieli zrobić nam krzywdę.

Obcy tłuką Ziemian i kosmitów

W "Skyline" (premiera 4 lutego) obcy pojawiają się nad Los Angeles, by za pomocą smug niebieskiego światła wciągać sparaliżowanych mieszkańców do wnętrza swoich statków. Po co im ludzie - aż strach pomyśleć. Nie mniej przerażająco może być w "Inwazji: bitwie o Los Angeles" (18 marca), w której w Kaliforni spróbuje ich powstrzymać oddział dzielnych Marines. Film wygląda (przynajmniej w zwiastunie), jak spektakularne skrzyżowanie "Dnia Niepodległości" z "Helikopterem w ogniu". Pełzająca inwazja rozpocznie się też w filmie "Potwory" (18 marca), gdy na granicy amerykańsko-meksykańskiej rozbije się sonda z próbkami z kosmosu, a obca forma życia zacznie kolonizować oba kraje. Przybysze z kosmosu napadną też na miasteczko w Arizonie w czasach Dzikiego Zachodu ("Kowboje i obcy" od 26 sierpnia) gdzie czoła stawią im Daniel Craig razem z Harrisonem Fordem, i na Moskwę (w filmie "Najczarniejsza godzina" - 9 września). Ziemia stanie się też polem bitwy robotów z kosmosu w "Transformers 3" (1 lipca) i obcych z obcymi w "Jestem numerem cztery" (18 lutego). Zapewne złe zamiary mieć będą także bohaterowie najbardziej tajemniczego filmu roku - "Super 8" (17 czerwca) J.J. Abramsa, który oddaje hołd swemu mistrzowi Stevenowi Spielbergowi. Rzecz dziać się będzie w okolicy Strefy 51. A już na pewno zabójczy okażą się obudzeni po latach hibernacji obcy z "The Thing" (14 października), prequelu genialnego filmu Johna Carpentera "Coś" z 1982 roku.

Kosmita z ludzką twarzą

Na szczęście nie wszyscy kosmici będą chcieli nas unicestwić. "Paul" (17 czerwca) na przykład spróbuje rozbawić nas do łez w komedii o dwóch miłośnikach UFO, którzy wybrawszy się do Strefy 51 spotykają kosmitę, który uciekł wojskowym i prosi o pomoc w powrocie do domu. Sprawa nie będzie prosta nie tylko ze względu na maniery Paula, ale z powodu pościgu, który rusza za uciekinierem. W rolach głównych Brytyjczycy Simon Pegg i Nick Frost oraz mały szary gość z wielką głową.

"Matki w mackach Marsa" (11 marca) spróbują rozbawić najmłodszych - opowieścią o chłopcu, który ma dość ciągłych poleceń swojej mamy, ale tylko do momentu, kiedy zostanie ona porwana przez Marsjan. Dzielny mały Ziemianin będzie musiał polecieć na Marsa by ją odzyskać.

Jeśli nabraliście już nadziei, że nie będzie tak źle, muszę was ostrzec. W telewizji też nie ustrzeżemy się obcych. Na czerwiec w amerykańskiej kablówce zaplanowano premierę serialu "Falling Skies", wyprodukowanego przez Spielberga. Będzie to opowieść o świecie po inwazji obcych, po której niedobitki Ziemian gromadzą się niedaleko Bostonu i próbują przechytrzyć pozaziemskie siły okupacyjne.

Moda, czy coś więcej - skąd wysyp kosmicznych inwazji?

Filmowcy ściągają od siebie nawzajem
Wojciech Orliński, dziennikarz "Gazety Wyborczej", wielbiciel serialu "Z Archiwum X", który odwiedził nawet Strefę 51:
- Ja bym to tłumaczył wpływem internetu na kino. Filmowcy w Hollywood siedzą na Facebooku i na zamkniętych forach branżowych. Jak nagle tam dojdą do wniosku, że zombie są w modzie, potem każdy się chce podczepić. Mieliśmy już okres grupowego przekonania, że kosmici są passé, ale skoro teraz Spielberg robi film o kosmitach...

Kosmici to metafora strachu
Aleksandra Drzał-Sierocka, filmoznawczyni ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej
- Filmy science fiction są próbą odpowiedzi na rzeczywiste lęki. W latach 50., kiedy ten gatunek zyskiwał popularność, wytłumaczenie było proste - trwała zimna wojna, świat stał na skraju nuklearnej zagłady. Teraz niebezpieczeństwo przybrało mniej oczywistą formę - świat pędzi naprzód, także technologicznie, niektórzy się w nim nie odnajdują. Jest też lęk po kryzysie finansowym 2008 roku. Jeszcze nie znamy jego skutków, ale się ich boimy. Pojawiają się teorie spiskowe, a to nimi żywi się science fiction. Kosmici to tylko metafora.

Oni wcale nie chcą nas podbijać
Robert Bernatowicz, dziennikarz, prezes fundacji Nautilus od lat zajmujący się badaniem spraw pozaziemskich
- Założenie, że obcy chcą nas podbić jest bzdurą, oni się z bólem i współczuciem przyglądają naszemu barbarzyńskiemu światu. Dlatego mam żal do amerykańskich filmowców o pokazywanie obcych jako najeźdźców. Nie wiem, skąd taka liczba filmów o kosmitach w tym roku. Technologia tak poszła do przodu, że da się nakręcić wszystko, więc Amerykanie z tego korzystają. Ale na świecie jest dziś sporo lęku, być może te filmy to jego projekcja.