Cannes 2011: Pierwsze ''buuu''. Krytykom nie spodobał się film z Bradem Pittem [ZDJĘCIA]

To był jeden z najbardziej oczekiwanych filmów w konkursie i wciąż jest jednym z murowanych faworytów. Ale nowa produkcja Terrence'a Malicka - "Tree of Life" - z rewelacyjną obsadą (Brad Pitt, Sean Penn) po pierwszym pokazie na festiwalu w Cannes wywołała odgłosy niezadowolenia, buczenie i kilka niemrawych oklasków. A musiał im sprostać samotny Brad Pitt.
"Drzewo życia" ("The Tree of Life"), rozgrywająca się na przestrzeni wielu lat, a zakorzeniona w latach 50. historia rodziny z Teksasu, była jednym z najmocniejszych faworytów wśród filmów walczących w tym roku o Złotą Palmę. Tym większym zaskoczeniem była reakcja większości publiczności zgromadzonej na pokazie prasowym filmu. I choć zwolennicy obrazu próbowali oklaskami wyrazić swoje uznanie i zagłuszyć buczenie, niesmak pozostał.

Na dodatek reżyser Terrence Malick, który zyskał miano reżysera kultowego - głównie z uwagi na długie przerwy pomiędzy kręconymi filmami (w ciągu 30 lat nakręcił ich tylko pięć) - w ogóle się nie pojawił. Może zaspał, gdyż pokaz odbył się o mało kinowej godzinie - 8.30 rano. Ataki krytyków i dziennikarzy na konferencji prasowej odpierał więc sam Brad Pitt ze wsparciem producentów.

Aktor bronił "wyjątkowo nieśmiałego reżysera" mówiąc, że "artysta nie musi być dobrym sprzedawcą". Tłumaczył też, dlaczego niełatwo jest opowiadać na pytania z cyklu "o czym jest ten film": - To tak jak z ulubioną piosenką. Kiedy zespół zaczyna ci dokładnie tłumaczyć skąd wziął się i co znaczy ten tekst, traci dla ciebie magię i nie chcesz już jej słuchać.



Pitt pozwolił sobie nawet na bardziej osobiste wycieczki kontrastując graną przez siebie rolę surowego ojca Jacka (którego w "dorosłej" wersji gra Sean Penn) do własnych umiejętności rodzicielskich. Pytany o to, czy rola ma coś wspólnego z rzeczywistością zażartował: "Bije dzieci regularnie, co się sprawdza, podobnie jak pozbawianie ich posiłków".

Piękno nie dla wszystkich

Nie wszystkich jednak film, reklamowany jako "poetycki obraz o miłości, życiu i śmierci" pozostawił obojętnych. Przeciwnie, z pojawiających się recenzji wynika, że jedni będą go kochać inni nienawidzić. Według recenzentów Variety.com to "film być może piękny tylko dla wysublimowanych smakoszy, ale jeśli nim jesteś, zakochasz się bez pamięci". Huffington Post podsumowuje: "Jest cudowny. Powiedzmy to sobie jasno. Pokazuje, że można emocjonalnie mówić o największych tajemnicach życia i natury ludzkiej, nie używając przy tym tradycyjnej narracji".

Reżysera filmu zabrakło też na wieczornej oficjalnej premierze filmu, ale reakcje publiczności były bardziej przychylne. Może pozytywnie nastawiła ich obecność partnerki Brada Pitta Angeliny Jolie.

Więcej o: