"Super 8", czyli filmowe spotkanie na szczycie. J.J. Abrams oddaje hołd Spielbergowi

Prosta, ale zrealizowana z pasją opowiastka rodem sprzed trzech dekad. Kolejna superprodukcja J.J. Abramsa - "Super 8". Film, którym reżyser oddaje hołd Stevenowi Spielbergowi.
"Super 8" od samego początku towarzyszyła charakterystyczna niemal dla wszystkich produkcji Abramsa ("Lost: Zagubieni", "Projekt: Monster") atmosfera tajemnicy. Kontrolowane przecieki z planu, robocze albo półoficjalne zwiastuny, spekulacje branżowych serwisów informacyjnych pozostawiały widzom więcej pytań niż odpowiedzi.

Pierwsze wzmianki o produkcji zaczęły pojawiać się rok temu. Prace nad nim trzymane były w głębokiej tajemnicy, a wieści dochodzące zza oceanu konsekwentnie sobie zaprzeczały. Agencje donosiły o liście do władz miasta Weirton nieopodal słynnej Strefy 51, w którym rzekomo miał być kręcony film o tytule "Darlings".

Była to kolejna zmyłka Abramsa - w rzeczywistości chodziło o "Super 8". Sprytna kampania promocyjna do złudzenia przypominającą tę, która miała miejsce przy okazji "Projektu: Monser" zbiera już żniwa po drugiej stronie Atlantyku. Obraz z miejsca wskoczył na pierwszą pozycję najczęściej oglądanych filmów tuż po premierze. Zaledwie w pierwszy weekend "Super 8" zarobił 38 milionów dolarów, zrzucają z pierwszego miejsca superprodukcję "X-Men: Pierwsza klasa".

Więcej: "Super 8" po superweekendzie. Szturmem wdarł się do kin >>



"Rzeczywistość, która rodzi upiory"

Tytuł historyjki opowiadającej o grupce przyjaciół z miasteczka w stanie Ohio, którzy podczas kręcenia amatorskiego horroru stają się świadkami katastrofy kolejowej, nawiązuje do popularnej przed trzydziestoma laty kamery Super 8 i ośmiomilimetrowej taśmy filmowej. Podobno gdy Spielberg usłyszał od Abramsa pomysł na nazwę, od razu zgodził się na wyprodukowanie dzieła, nie znając nawet szczegółów fabuły.

I to właśnie ukłon w stronę klasycznego kina science fiction jest osią jego nowego filmu. "Wakacyjny przebój 'Super 8' sprawi frajdę miłośnikom klasycznego kina familijnego z elementami science fiction, rozgrywającego się gdzieś na głuchej amerykańskiej prowincji w czasach zimnej wojny" - pisze na łamach "Polityki" Janusz Wróblewski.

Sporo tutaj zapożyczeń i sprawdzonych pomysłów zarówno przez samego Abramsa, jak i samego mistrza Spielberga. Dla jednych może to być plus, dla innych minus produkcji. "Wizualnie film J.J. Abramsa do złudzenia przypomina nieśmiertelne filmy przygodowe sprzed kilku dekad. Ze starannie naszkicowanym tłem psychologicznym i dyskretnym nawiązaniem do rzeczywistości, która rodzi upiory. Wszystko to oczywiście świadomy zabieg stylizacyjny. Niczego więcej spodziewać się nie należy" - pisze Wróblewski.



Abrams też oglądał "Z Archiwum X"

Zdaniem Wojciecha Orlińskiego z "Gazety Wyborczej", "Super 8" wbrew pozorom jest filmem bardzo współczesnym. "Zwiastun zwodniczo sugeruje, że film jest prostym hołdem dla klasycznych filmów Spielberga, jak 'E.T.' czy 'Bliskie spotkania trzeciego stopnia'. Ale choć akcja dzieje się w roku 1979, jest to film na wskroś współczesny. Widać wnioski wyciągnięte z rewolucji, jakie w kinie s.f. spowodowały 'Z Archiwum X', 'Blair With Project' czy 'Dytrykt 9'" - czytamy.

Ale kto tęskni za kinem z lat 70. i 80., nie powinien wyjść z seansu zawiedziony. Marcin Pietrzyk na Filmwebie podkreśla, że historia filmu została opowiedziana w prosty, klasyczny sposób, bez piętrzenia fabuły. "Jeśli z rozrzewnieniem mówicie o tym, że dziś nie robi się już takich filmów jak 20, 30 lat temu, to 'Super 8' jest filmem właśnie dla Was" - sugeruje.

Czuć tutaj też ducha Spielberga, który podobnie jak Abrams słynie z tego, że realizuje wysokobudżetowe produkcje oszałamiające ilością efektów specjalnych, ale też na wskroś przesiąkniętych entuzjazmem i pasją.

Orliński: "Hołd dla fantastyki z lat 70. ma tu raczej charakter nostalgiczny. To historia opowiedziana nowocześnie, ale umieszczona w czasach, w których fantastyka i popkultura były bardziej analogowe, jak to metaforycznie opisuje sam Abrams. Mniejsze były możliwości, ale większe nadzieje" - pisze w recenzji.

Więcej o: