Po paryskim koncercie Madonny: "Zdzira". Piosenkarka odpowiada: "To tylko kilku awanturników"

"Królowa popu" lubi wzbudzać kontrowersje, ale chyba nie przypuszczała, że jej paryski koncert zakończy się gwizdami i mocnymi słowami wykrzyczanymi przez widzów w jej stronę. Madonna, która w tym tygodniu zagra w Polsce, postanowiła odpowiedzieć na zaczepki.
Madonna wystąpi w naszym kraju już 1 sierpnia i data tego koncertu wywołała protesty młodych katolików ze względu na obchodzoną tego samego dnia 68. rocznicę Powstania Warszawskiego. Zanim jednak piosenkarka zmierzy się z polskimi przeciwnikami, odpowiedziała na zarzuty w sprawie jej paryskiego występu.

''Oddaj pieniądze'', ''Zdzira''

Takimi krzykami z widowni zakończył się kameralny występ Madonny, który zagrała w zeszłym tygodniu w paryskiej Olimpii. Piosenkarka grała przez 45 minut, po czym zeszła ze sceny, żegnana oklaskami. Najwyraźniej wiele osób spodziewało się, że za chwilę wróci i będzie śpiewała dalej, a gdy tak się nie stało, część widzów zaczęła krzyczeć: "Salope" (co można przetłumaczyć jako zdzira), a później także "Remboursez" (zwróćcie, oddajcie pieniądze). Jeden z uczestników koncertu zamieścił wideo w sieci:



"Magiczny koncert", kilku opryszków

Piosenkarka postanowiła odnieść się do zarzutów, że koncert był o wiele krótszy niż inne podczas jej najnowszej trasy promującej płytę "MDNA" i to dlatego jej występ spotkał się z tak negatywną reakcją. Na swojej oficjalnej stronie internetowej zamieściła oświadczenie, w którym nazwała koncert "magicznym". - Niestety pod koniec, gdy opuściłam scenę, kilku zbirów, którzy na pewno nie byli moimi fanami, zaczęło napierać i rzucać plastikowymi butelkami, udając wściekłych wielbicieli - komentuje gwiazda. - Kiedy patrzyłam na publiczność, widziałam same uśmiechnięte twarze i już czekam na kolejne tak cudowne doświadczenia - przekonuje Madonna.

Wcześniej także rzeczniczka prasowa piosenkarki broniła występu. W oświadczeniu Liz Rosenberg przypomniała, że to był wyjątkowy koncert, który z założenia miał być krótszy niż inne grane w trakcie trasy MDNA.

Wszystkiemu winna polityka?

Plotkarski portal TMZ powołuje się na widzów, którzy uważają, że okrzyki fanów nie miały nic wspólnego z tym, że Madonna zagrała zaledwie 10 piosenek. Ich zdaniem protesty miały związek z polityką.

Chodzi o całość kontrowersyjnej trasy koncertowej, podczas której Madonna m.in. wykorzystała wizerunek nacjonalistycznej polityk Marine Le Pen ze swastyką na jej twarzy, a potem wymachiwała karabinem w Izraelu.

Oprotestowana trasa

Paryskie protesty to nie pierwsze tak gorące reakcje na koncerty Madonny w ostatnim czasie. - To nie wołanie o pokój na świecie, ale cyniczny biznes - komentował Hirek Wrona w rozmowie z Gazeta.pl po tym, jak podczas koncertu otwierającego MDNA Tour w Izraelu na scenie oprócz kolażu z twarzą Le Pen oraz swastyką pojawiły się również m.in. sylwetki prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki, amerykańskiej polityk Sary Palin oraz karabiny. W Turcji piosenkarka wywołała kolejny skandal, odsłaniając na scenie pierś.

1 sierpnia, w środę, Madonna wystąpi w Polsce na Stadionie Narodowym. Kilkanaście dni później znowu zagra we Francji - na 21 sierpnia ma zaplanowany koncert w Nicei.