Polska młodzież słucha polskiej muzyki. Zatrzęsienie nowych wykonawców - w radiu już nie puszczają ich po północy

To co dzieje się ostatnio w Polsce, jeśli chodzi o polską muzykę, trudno nazwać inaczej niż prawdziwym fenomenem. Na polską muzykę zrobiła się moda: młodzi ludzie jej słuchają, a organizatorzy koncertów i festiwali przygotowują kolejne imprezy, na której króluje właśnie ona.
Ostatnich kilka lat przyniosło wyraźne zwiększenie zainteresowania rodzimą muzyką wśród polskiej publiczności. Jej rozwój w ostatnich latach: otwarcie na nowe gatunki, absorbowanie najciekawszych nowym pomysłów pojawiających się na światowej scenie, nowe formy promocji - to wszystko sprawiło, że słuchanie muzyki tworzonej przez rodzimych artystów stało się modne i zupełnie straciło widoczny jeszcze niedawno lekki posmak zaściankowości. Swego rodzaju sprzężenie zwrotne między artystami a publicznością sprawiło, że polskiej muzyki jest dziś coraz więcej i cieszy się coraz większym zainteresowaniem.

Polska muzyka z każdej strony

Polska muzyka jest dziś coraz bardziej zauważalna w mediach najróżniejszego rodzaju. Nie może oczywiście pod wieloma względami dorównać wszechobecności wielkich światowych gwiazd, ale niekiedy z powodzeniem z nimi rywalizuje. Polską muzykę słychać w radiu - już nie tylko, jak to było do niedawna, w środku nocy, kiedy autorzy antenowych playlist "wyrabiali" kwoty obecności rodzimej muzyki na antenie, wymuszone przez przepisy prawne. Polskie piosenki można usłyszeć już nie tylko w autorskich audycjach dziennikarzy zainteresowanych promocją twórczości rodzimych artystów - w ostatnim czasie pojawia się coraz więcej utworów, które znakomicie sprawdzają się także w dziennej ramówce.

Stwórz własną zwrotkę! Artyści Męskiego Grania wszystko ci wyśpiewają >>

Polskie piosenki, a czasem nawet osobiście polskich wykonawców coraz chętniej wykorzystują także twórcy reklam - najlepszym przykładem jest cała seria spotów jednego z operatorów telefonii cyfrowej, w których pojawiały się rodzime gwiazdy najróżniejszych gatunków: popu, reggae czy folku.

Polskie piosenki trafiają także do telewizji, a nawet kina - najbardziej spektakularnym przykładem jest goszczący na ekranach kilkanaście miesięcy temu film Weroniki Migoń "Facet (nie)potrzebny od zaraz", który niemal tętnił muzyką polskich wykonawców. Zaprezentowała się w nim cała plejada młodych muzyków, o których już po premierze filmu z miesiąca na miesiąc było coraz głośniej. Jako ilustrację miłosnych perypetii głównej bohaterki usłyszeć można było piosenki m.in. The Dumplings, Fismolla czy zespołu Kamp!



To wszystko - coraz większa obecność polskiej muzyki we wszystkich mediach - przekłada się oczywiście na jej komercyjną popularność, dokumentowaną w formie OLiS-u - oficjalnej listy sprzedaży muzyki w Polsce. Co tydzień każda jej edycja pełna jest propozycji polskich wykonawców, co przynosi jednoznaczny wniosek: Polacy coraz bardziej lubią polską muzykę, słuchają jej coraz częściej i coraz chętniej wydają na nią pieniądze.

Nasi między światowymi gwiazdami

Dodatkowym elementem tego zjawiska, tego - to słowo z pewnością nie jest w tym kontekście żadną przesadą - fenomenu, jest także coraz większa obecność rodzimej muzyki na scenie koncertowej. I to w różnych postaciach i formach.

Jedną z nich, swego rodzaju wisienką na torcie, jest obecność rodzimych wykonawców na zagranicznych festiwalach showcase'owych. To małe, ale bardzo ważne imprezy, przeznaczone przede wszystkim dla przedstawicieli muzycznej branży, podczas których wykonawcy z różnych krajów szukają szansy na międzynarodową karierę. Bardzo aktywne działania Instytutu Adama Mickiewicza, instytucji specjalizującej się w promowaniu polskiej kultury za granicą, zaczynają przynosić coraz lepsze efekty: polscy wykonawcy cieszą się coraz większym zainteresowaniem zagranicznych mediów i przyciągają znacznie większą niż dawniej publiczność podczas zagranicznych festiwali.

Tego efektu nie byłoby oczywiście, gdyby nie to, co dzieje się w kraju. Bo glebą, na której zaczynają powoli kiełkować międzynarodowe sukcesy polskich wykonawców, jest oczywiście przede wszystkim ich zwiększająca się obecność na scenie koncertowo-festiwalowej w Polsce.

Polską muzyką coraz bardziej zainteresowani są widzowie tych najdłużej istniejących i najpopularniejszych polskich letnich festiwali, a przede wszystkim gdyńskiego Open'era, katowickiego Offa czy stołecznego Orange Warsaw Festivalu. Do tej pory z reguły było tak, że występy rodzimych wykonawców były swego rodzaju wypełniaczem przerw między prezentacjami światowych gwiazd: planowane były w dość wczesnych godzinach, długo przed występami zagranicznych wykonawców, odbywały się na małych scenach, leżących gdzieś na obrzeżach festiwalowego terenu.



W ostatnim czasie zmienia się to coraz szybciej i coraz skuteczniej. Często polskie gwiazdy zyskują o wiele lepsze miejsca w programie, a ich występy bynajmniej nie powodują nagłego odpływu publiczności do stref gastronomicznych, a wręcz przeciwnie. Najlepsze przykłady z ostatniego sezonu to choćby koncert zespołu Lao Che na głównej scenie festiwalowej podczas Open'era, który zgromadził pod nią wiele tysięcy osób, a przez wiele z nich był potem wymieniany jako jedno z najciekawszych wydarzeń całego festiwalu. Bardzo podobnie było w przypadku porywającego koncertu zespołu Hey na głównej scenie tegorocznej edycji Orange Warsaw Festivalu, odbywającego się na terenie służewieckiego toru wyścigów konnych.

Tu króluje polskie granie

Znane, uznane, istniejące od lat festiwale to jedno, ale jeszcze ciekawszym elementem fenomenu rosnącej popularności rodzimych wykonawców jest powstanie w ostatnim czasie kilku przedsięwzięć skierowanych właściwie wyłącznie na promowanie polskiej muzyki - zarówno tej w wykonaniu artystów, którzy zdobyli już popularność, jak i tej zupełnie świeżej, premierowej, debiutanckiej.

Trzy najciekawsze przykłady, które świetnie pokazują, jak ważna może być polska muzyka z punktu widzenia organizatorów masowych imprez to poznański Spring Break, Good Fest w Dębicy i swego rodzaju objazdowy festiwal Męskie Granie.



Pierwsza z tych imprez to zupełnie nowe przedsięwzięcie - do tej pory odbyło się tylko dwa razy - które właściwie od samego początku okazało się znakomitym pomysłem. To wydarzenie w nieoceniony sposób przyczynia się do promocji młodej polskiej muzyki, a jednocześnie przyciąga spore grono osób nią zainteresowanych. Impreza odbywa się wiosną w Poznaniu, wzorowana jest na najważniejszych showcase'owych festiwalach świata: nowojorskim CMJ czy odbywającym się w Brighton przeglądzie The Great Escape. Przez trzy wieczory w kilku klubach w centrum miasta młodzi wykonawcy mają okazję prezentować się na tzw. showcase'owych koncertach: krótkich występach na małych scenach. Kiedy organizatorzy tej imprezy z obecnej na rynku od lat poznańskiej agencji Go Ahead ogłosili, że chcą przenieść do Polski ten coraz popularniejszy na Zachodzie format, nie brakowało takich, którzy pukali się w czoło. Przede wszystkim dlatego, że trudno było oczekiwać, żeby udało się na polskiej scenie znaleźć aż tylu ciekawych wykonawców, żeby wypełnić program, trudno było też spodziewać się wielkiego zainteresowania publiczności zupełnie nieznanymi, rodzimymi wykonawcami.

Błyskawicznie, w zasadzie już od pierwszej edycji imprezy, okazało się że obie te obawy można włożyć między bajki - organizatorzy odkryli mnóstwo wykonawców, którzy z powodzeniem dają sobie radę na klubowych scenach i przyciągają publiczność. Kilka z tych odkryć w bardzo krótkim czasie zdołało z powodzeniem przejść kilka kolejnych stopni kariery - wykonawcy ci dziś z powodzeniem występują na dużo większych imprezach. To m.in.: mistrzyni surowych rockowych ballad, Agyness B. Marry czy specjalistka od gorącej tanecznej elektroniki - MIN t.



Impreza w Dębicy z kolei w swojej dotychczasowej formie (w tym roku zmienił się organizator i formuła) była znakomitym przykład tego, że polska scena dorobiła się dziś co najmniej kilku gwiazd, które są w stanie przyciągnąć pod scenę wielotysięczny tłum i zapewnić mu świetną zabawę na wysokim poziomie. Była to jednodniowa impreza, odbywająca się na stadionie miejskim, która wprowadzała nową jakość do tego typu przedsięwzięć, udowadniając, że nie muszą one przyjmować formy tanich i tandetnych festynów.

Jeszcze innym przykładem rosnącego poziomu rodzimej muzyki jest Męskie Granie. To coroczny cykl koncertów, odbywających się latem w dużych polskich miastach, podczas których występują wykonawcy reprezentujący różne style muzyczne, często w towarzystwie gości.

Program imprezy budowany jest co roku przez wybieranych specjalnie w tym celu kuratorów (obecnie w tej roli występuje Andrzej Smolik), którzy przygotowują go z dużym znawstwem aktualnego stanu rodzimej sceny i ze znakomitym wyczuciem, jakie zestawienia wykonawców mogą przynieść wartość dodatkową w postaci choćby niezwykłych spotkań na scenie, nietypowych wykonań znanych przebojów czy piosenek komponowanych specjalnie z okazji danego wydania imprezy. Męskie Granie jest znakomitym przykładem, że rodzima scena doczekała się dziś mocnego zestawu gwiazd, które absolutnie wystarczą, żeby z ich występów zbudować imprezę na europejskim poziomie.



Stwórz zwrotkę, a artyści Męskiego Grania ją zaśpiewają. W każdą środę szukajcie w naszym serwisie nowej redakcyjnej zwrotki, a w każdy poniedziałek nasz redakcyjny TOP - co tydzień spośród stworzonych przez Was na www.zwrotka.meskiegranie.pl wybierzemy te zwrotki, które nam podobają się najbardziej.



Więcej o: