Lana Del Ray, Skunk Anansie i Editors w Warszawie

Jedna z ostatnich wielkich dam światowego popu, jedna z ostatnich gwiazd w klasycznym stylu, Lana Del Rey, będzie największą gwiazdą tegorocznej edycji Orange Warsaw Festivalu.
Ostatnia z wielkich tajemnic tegorocznego sezonu festiwalowego w Polsce rozwiązana. Już wiadomo, kto wystąpi na Orange Warsaw Festivalu, imprezie która przez kilka lat próbowała być konkurencją dla Open'era, po czym została przejęta przez jego organizatorów.

Dużo informacji na początek

Festiwalowi bywalcy musieli czekać bardzo długo na ogłoszenie, kto wystąpi na warszawskiej imprezie, tworząc przy okazji spory zestaw fantastycznych, acz kompletnie bezpodstawnych plotek. Dziś wszystko jest już jasne.

Impreza odbędzie się w tym roku w dniach 3-4 czerwca (piątek-sobota).

- Podchodzimy racjonalnie do sytuacji na rynku festiwalowym w Polsce i Europie i w tym momencie najlepsze rozwiązanie dla takiego festiwalu jak Orange Warsaw Festival, to powrót do edycji dwudniowej - wyjaśnia Aleksandra Krakowska-Wojtowicz z działu komunikacji organizującej festiwal firmy Alter Art. - Wynika to zarówno z doświadczenia Alter Art, jak i kwestii logistycznych i ekonomicznych.

Tak jak w ubiegłym roku sceny staną na terenie toru wyścigów konnych na Służewcu. Będą tylko dwie, festiwal będzie więc mniejszy niż rok temu - nowy organizator zaczyna od ograniczenia jego rozmiarów. I od zaproszenia świetnie sprawdzonych w Polsce wykonawców.

Healinerami będą: Lana Del Rey i Skrillex, choć większe emocje wśród internetowych komentatorów wywołały inne nazwy, znacznie bardziej wśród nich popularne: Editors i Skunk Anansie. Na plakacie znaleźli się jeszcze następujący wykonawcy: Die Antwoord, Tom Odell, Mo, Daughter i niewielka polska reprezentacja: Julia Marcell i Xxanaxx. Organizatorzy zapowiadają, że to jeszcze nie wszystko, spodziewać się więc można następnych ogłoszeń.

- Zaprosiliśmy do Polski dwoje kluczowych artystów, którzy gwarantują zainteresowanie publiczności, a daty ich występów w Warszawie nie kolidowały z zapełnionymi kalendarzami - wyjaśnia Krakowska-Wojtowicz. - Pierwsze godziny po publikacji line-up'u pokazują, jak ogromne zainteresowanie wzbudziła nasza czerwcowa propozycja. Lana Del Rey od kilku lat jest na szczycie listy artystów, których koncertu w Polsce oczekuje się najbardziej. Od początku rozmów z firmą Orange, sponsorem tytularnym festiwalu, mieliśmy jasno określoną strategię i wybraną grupę docelową dla warszawskiej imprezy. Spójny program jest odpowiedzią na oczekiwania rynku i oczekiwania publiczności. Zaproponowane przez nas zestawienie artystów, którzy wystąpią na dwóch scenach, zostało świetnie przyjęte przez fanów muzyki. A co do charakteru festiwalu, pozwolę sobie zacytować twoją wypowiedź sprzed dwóch lat: "Orange Warsaw Festival i Open'er to dwa różne światy. Ten pierwszy, to typowo miejski, nastawiony na masową publiczność event, natomiast ten drugi, to wyjazdowy festiwal dla ludzi, którzy lubią muzykę niszową, a problemem dla nich nie jest spanie w namiocie i przebywanie na terenie eventu 24 godziny na dobę". Myślę, że nie można porównywać tych imprez do siebie.

Popowa dama jak sprzed lat

Lana Del Rey to gwiazda co najmniej nietuzinkowa. Jej kariera zaczęła się w zasadzie na scenie alternatywnej i początkowo wydawało się, że to właśnie do tego typu publiczności adresują swój pomysł autorzy tego "projektu". Bo krytycy zajmujący się sceną muzyczną na początku kariery tej wokalistki nie mieli najmniejszych wątpliwości, że to sztucznie wykreowany produkt, który miał ściśle określony "target" i wymyślony od początku do końca charakter. Na scenie popowej to w zasadzie standard, ale alternatywna publiczność z założenia zawsze była bardzo nieufna w takich sytuacjach.



Ale szybko okazało się, że wokalistka przerosła te dywagacje. Nawet jeśli początkowo była tylko marionetką w rękach swoich producentów, szybko okazało się, że jest artystką z jasną wizją swojej twórczości, wokalistką co najmniej ciekawą , oryginalną i wymykającą się łatwym klasyfikacjom. Sama pisze swoje piosenki, świadomie kreuje wokół siebie atmosferę, nie boi się odważnych czy wręcz nieco kontrowersyjnych decyzji artystycznych. Wynikiem takiego podejścia była z pewnością ostatnia płyta amerykańskiej wokalistki, album "Honeymoon" z ubiegłego roku, odważnie romansujący z mroczną stroną popu.

Punk na popowych salonach

Skrillex to natomiast bez dwóch zdań jedna z najważniejszych postaci na współczesnej scenie tanecznej elektroniki. Artysta nietypowy, bezkompromisowy, nie wahający się przed podejmowaniem zaskakujących i ryzykownych wyzwań - takim jest choćby współpraca z Justinem Bieberem (inna rzecz, że ten ostatni z coraz większym powodzeniem przestaje być głupiutkim chłopcem, którego kochają młodsze nastolatki, a krytycy co najwyżej z niego kpią).

Skrillex to muzyk z punkowymi korzeniami i punkowym podejściem do swojej twórczości. Dość potężnie zrewolucjonizował w ostatnim czasie taneczną muzykę elektroniczną, doprowadzając w bardzo krótkim czasie do tego, że z obiektu kpin stał się wielkim źródłem inspiracji - mówiąc krótko: trudno dziś znaleźć artystę na scenie popowej, który nie korzysta z powodzeniem z jego pomysłów na brzmienie i rytm.



Festiwalowe pewniaki

Editors i Skunk Anansie należą do kategorii polskich festiwalowych "pewniaków": można ich zapraszać na jakąkolwiek imprezę i być spokojnym o frekwencję. Pierwszy z tych zespołów zapewnia spory udział trzydziestolatków, którzy załapali się na ostatnie lata rockowej rewolucji z początku wieku, drugi z kolei cieszy się szczególną popularnością wśród widzów o dekadę starszych, którzy pamiętają jego pięć minut z lat 90-tych i z radością przyjęli jego reaktywację.



Obie grupy pochodzą z Wielkiej Brytanii, obie poruszają się na płaszczyźnie szeroko pojętego gitarowego rocka alternatywnego, obie mają w składzie charyzmatycznych - choć w zupełnie inny sposób - wokalistów. W przypadku Skunk Anansie to pełna energii czarnoskóra artystka, znana pod pseudonimem Skin, która nie raz już pokazywała, że na scenie robi widowisko, od którego trudno oderwać wzrok. Za mikrofonem w Editors stoi z kolei Tom Smith, obdarzony charakterystycznym głosem i umiejętnością przyciągania uwagi publiczności.

Orange Warsaw Festival, tor wyścigów konnych Warszawa Służewiec, 3-4 czerwca. Do 21 marca lub wyczerpania puli można nabywać Early Bird Tickets w następujących cenach: karnet dwudniowy - 349 zł, karnet dla klientów Orange - 297 zł, karnet parkingowy - 45 zł. W sprzedaży będzie również łączony pakiet karnetów na Orange Warsaw Festival i Open'er Festival w cenie 831 zł. Od 22 marca karnety kosztować będą odpowiednio: 379, 322 i 856 zł, trafią także do sprzedaży bilety jednodniowe po 219 zł. Takie ceny obowiązywać będą do 22 maja lub wyczerpania się puli.



Więcej o:
Komentarze (2)
Lana Del Ray, Skunk Anansie i Editors w Warszawie
Zaloguj się
  • amenominakanushi-pan-poczatku

    Oceniono 1 raz 1

    Hej geniusze od wiadomości ze świata muzyki, Keith Emerson nie żyje. Wszyscy o tym piszą, tylko nie wy. Ale do kogo ja mówię.
    antyradio.pl/Muzyka/Rock-News/Keith-Emerson-nie-zyje-Mial-71-lat-7273

  • babcia.stefa

    0

    „Healinerami będą: Lana Del Rey i Skrillex.”

    Ktoś mi to może przełożyć na polski?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX