50 płyt z 2016, których trzeba posłuchać! [NASZ WYBÓR]

Za tymi płytami warto rozejrzeć się podczas tegorocznych zakupów świątecznych. Trafiły na nią albumy według klucza, na który składają się trzy elementy: to najciekawsze nowości fonograficzne ostatnich tygodni, tegoroczne "must have'y", płyty, które najpewniej przejdą do historii muzyki, a wreszcie - wydawnictwa przygotowane specjalnie na święta.

  1. A Tribe Called Quest "We got it from Here... Thank You 4 Your service", Epic / Sony Music

To był w tym roku jeden z najbardziej zaskakujących, a zarazem - najbardziej udanych powrotów na scenę. Nie zawsze się przecież zdarza, żeby po latach przerwy w działalności zespołu powstawała płyta, która trafia na wysokie miejsca większości zestawień najciekawszych albumów roku. A tak właśnie jest w przypadku pierwszej od prawie dwóch dekad płyty mistrzów alternatywnego hip hopu. Historia jej powstawania jest pełna zwrotów akcji i dramatycznych wydarzeń na czele ze śmiercią jednego z muzyków tuż po zakończeniu nagrań, ale w efekcie powstał bardzo oryginalny album, który już w dniu wydania zdążył się zapisać w annałach współczesnej muzyki.

 2. Agnieszka Chylińska "Forever Child", Warner Music

Kolejny tegoroczny powrót i kolejny wielki sukces. Chylińska to artystka, która już wiele lat temu zdobyła wielką sławę za sprawą swoich płyt z zespołem O.N.A. i późniejszych solowych przedsięwzięć. W ostatnim czasie parała się wieloma sprawami, niekoniecznie związanymi z muzyką: od pisania książek dla dzieci do zasiadania w jury jednego z telewizyjnych programów dla młodych talentów wokalnych. Ale kiedy wreszcie zdecydowała się powrócić na scenę, zrobiła to w iście mistrzowskim stylu. Nagrała przekraczającą gatunkowe ograniczenia płytę, która spotkała się z bardzo gorącą reakcją dawnych i nowych fanów.

 3. Alicia Keys "Here", RCA / Sony Music

Keys to bez dwóch zdań jedna z najbardziej oryginalnych wokalistek na scenie popowej, niezwykle wszechstronna artystka, która równie dobrze sprawdza się w nowoczesnym hip hopie, jak i w bardzo tradycyjnym soulu. Na swej najnowszej płycie bliższa jest raczej tej drugiej estetyce, w kilkunastu poruszających piosenkach prezentując swoje ogromne możliwości wokalne, wrażliwość artystyczną, ale i zaangażowanie społeczne. Dzięki temu "Here" to nie tylko album, który zaspokoi nawet najbardziej wyśrubowane oczekiwania fanów, ale także ważny głos w debacie o miejscu czarnej ludności we współczesnym amerykańskim społeczeństwie.

 4. Anderson .Paak "Malibu", Steel Wool / OBE / Art Club

To dziś bez dwóch zdań jeden z najważniejszych, a może po prostu - najważniejszy, młody artysta, który wywodzi się ze sceny hiphopowej. Tylko "wywodzi", bo klasyfikowanie jego twórczości jako hip hop byłoby niedopuszczalnym uproszczeniem i odebraniem jej wielu muzycznych barw i odcieni. Kalifornijski muzyk pisze po prostu znakomite piosenki, w których łączy elementy różnych gatunków, na płycie dopełniając je jeszcze licznymi nawiązaniami do kultury surferów znad Pacyfiku. Gorące sample, w których niemal słychać wzburzone fale, są dodatkowym powodem, dla których warto słuchać tej płyty podczas mroźnej polskiej zimy.

 5. Ania Rusowicz "RetroNarodzenie", Agora

To artystka, która uznawana jest za najciekawszą na polskiej scenie kontynuatorkę konwencji psychodelicznego rocka z lat 60-tych. Predestynowana do tego za sprawą swojej fascynacji taką muzyką i rodzinnej tradycji, tym razem przygotowała album, na którym w zaskakujący sposób połączyła takie granie ze świątecznym nastrojem - jednym słowem: nagrała pastorałki utrzymane w klimacie hippisowskiego rocka sprzed ponad pół wieku. Do studia zaprosiła spory zestaw gości, żeby sesja nagraniowa zamieniła się w świąteczne spotkanie przyjaciół, a afektem okazała się muzyka, w której aż kipi od emocji i od niepowtarzalnej świątecznej atmosfery. Przeczytaj także wywiad >>

 6. Anohni "Hopelessness", Rough Trade

Obowiązkowa pozycja praktycznie wszystkich ważnych tegorocznych zestawień albumów roku. To dzieło nowojorskiej artystki z brytyjskimi korzeniami, znanej kiedyś jako Antony Hegarty, lider zespołu Antony And The Johnsons. Po zabiegu uzgodnienia płci biologicznej z psychologiczną artystka postanowiła odnaleźć także swoją nową tożsamość muzyczną. Ta płyta jest jej znakomitym wyrazem. To bardzo polityczny album, na którym króluje nieoczywista, niepokojąca elektronika i proste, uderzające prosto w twarz teksty o tym, jak zachodni świat niszczy i degraduje wszystkich, których uzna za swoich przeciwników.

 7. Beyonce "Lemonade", Parkwood Entertainment

W 2016 roku nowe płyty wydały praktycznie wszystkie kobiety, które dziś zajmują miejsce na popowym Olimpie. To jeden z tych albumów, ważne świadectwo tego, jak brzmi współczesny pop z najwyższej półki, ale zarazem dowód na to, że artyści związani z tym gatunkiem mocno angażują się dziś w kwestie polityczne czy społeczne. Po promującym ten materiał występie telewizyjnym równie głośno było o przebojowości piosenki, jak o aluzjach do rocznicy powstania radykalnej partii Czarnych Panter. O tym, jakie znaczenie ma dziś Beyonce na scenie muzycznej najlepiej świadczy fakt, że... wszystkie piosenki z jej nowej płyty trafiły na listę przebojów Billboardu.

 8. Bisz/Radex "Wilczy humor", Pchamy Ten Syf / Agora

To była współpraca co najmniej zaskakująca, jeśli nie wręcz ryzykowna. Ale przyniosła efekt, który przerósł wiele najśmielszych choćby oczekiwań. Oto bowiem muzyk od zawsze związany z alternatywną sceną gitarową wszedł do studia z raperem uznawanym za jednego z najbardziej oryginalnych rodzimych przedstawicieli gatunku. Mało tego - choć Radek Łukasiewicz dał się poznać jako świetny "tekściarz", tym razem wystąpił wyłącznie w roli kompozytora. Efektem tej współpracy jest zestaw świeżych i przebojowych piosenek nie dających się zaklasyfikować gatunkowo, okraszonych na dodatek wciągającymi tekstami o współczesnym świecie.

 9. Buslav "Buslav", Warner Music

Jeden z najciekawszych rodzimych debiutów tego roku. Choć Buslav to debiutant mocno doświadczony - ukrywający się pod tym pseudonimem artysta od lat występuje na scenie jako muzyk towarzyszący wielu innym wykonawcom. Przez kilka lat pracował w takim charakterze zagranicą, występując na najważniejszych scenach Nowego Jorku. Po powrocie do Polski zdecydował się wreszcie na wyjście przed szereg i ujawnienie swoich talentów: kompozytorskiego, aranżacyjnego i wokalnego. Efektem okazała się płyta pełna oryginalnego, lekko alternatywnego popu, a także koncerty, które zachwyciły zarówno krytyków, jak i publiczność.

 10. Car Seat Headrest "Teens Of Denial", Matador

To bez dwóch zdań odkrycie roku na amerykańskiej scenie alternatywnej. Lider zespołu, choć wciąż niezwykle młody, ma dziś w dorobku... kilkanaście autorskich płyt, które nagrywał we własnym domu i publikował w internecie. Po latach działalności "poniżej zasięgu radarów" doczekał się wreszcie szerszego uznania. Zaczęło się od pierwszych koncertów, płyty zbierającej najciekawsze utwory z poprzednich wydawnictw, a wreszcie przyszedł czas na premierowy materiał. W pełni potwierdził on klasę tego zespołu - to zestaw intrygujących i wciągających piosenek, w których słychać umiejętne nawiązania do tradycji amerykańskiej sceny alternatywnej.

 11. David Bowie "Blackstar", ISO / Columbia / Sony Music

Jedno z kilku mocnych tegorocznych muzycznych pożegnań. Tym razem chodzi o artystę uznawanego zgodnie za talent wykraczający poza epoki, gatunki, generacje. O twórcę, który przez kilka dekad zachwycał publiczność i inspirował całe zastępy naśladowców. O muzyka, który wielokrotnie zmieniał osobowość, żeby zawsze objawić się w jakiejś ciekawej, oryginalnej postaci. Nie inaczej jest w przypadku jego ostatniej płyty: nie da się jej porównać do niczego, co powstało do tej pory w światowej muzyce. Bowie znów przygotował na wskroś oryginalny, eksperymentalny materiał do którego trzeba odnosić inne płyty, a nie odwrotnie. I pozostaje tylko żałować, że to jego ostatnie dzieło.

 12. Esperanza Spalding "Emily's D+Evolution", Concord

Przez kilka ostatnich lat ta niezwykle młoda amerykańska basistka wyrastała na coraz większą gwiazdę, ale wciąż nie mogła przebić się przez granicę jazzowej bańki - owszem, była coraz bardziej ceniona, ale raczej tylko w tym dość hermetycznym środowisku. A już choćby jej kilka koncertów w Polsce pokazało, że to artystka, której talent i wyobraźnia bardzo mocno przekraczają granice tego gatunku. Jej najnowsza płyta z miejsca wywindowała ją na zupełnie inny poziom, a żywiołowe połączenie elementów jazzu, rocka i folku spodobało się miłośnikom różnych gatunków.

 13. Fisz Emade Tworzywo "Drony", Agora

To formacja, której nie trzeba dziś nikomu przedstawiać, formacja, na którą zawsze można liczyć. Bracia Waglewscy, bo to oni ukrywają się pod pseudonimami Fisz i Emade, pod szyldem podstawowej i najbardziej żywotnej z wielu grup, w której występują, regularnie publikują kolejne płyty. I każda z nich trafia na wysokie miejsca list sprzedaży, pozwalając zarazem jej autorom grać koncerty w największych salach w Polsce. Nie inaczej jest tym razem - Waglewscy zaserwowali swoim wielbicielom kolejny zestaw charakterystycznych dla siebie pozagatunkowych kompozycji z tekstami analizującymi w oryginalny sposób dzisiejszą rzeczywistość.

 14. Frank Ocean "Blonde", Boy's Don't Cry

Trochę nieoczekiwanie i niepostrzeżenie Frank Ocean wyrósł na jednego z najbardziej cenionych artystów na scenie współczesnego popu, a jego nowa płyta - byłaby jedną z najbardziej oczekiwanych tegorocznych premier, gdyby nie to, że została wydana właściwie bez żadnych zapowiedzi i w niecodzienny sposób. Artysta któregoś dnia po prostu umieścił ją w internecie, dzieląc się ze światem zestawem zaskakująco lirycznych i pełnych niespodziewanej melancholii piosenek, które pod względem stylistycznym mieszczą się pod niezwykle popularnym dziś hasłem nowego, elektronicznego r'n'b.

 15. Green Day "Revolution Radio", Warner Music

To zespół z punkowymi korzeniami, który już wiele lat temu zostawił je daleko w tyle, żeby próbować swoich sił na terytorium komercyjnego rocka. Miewał chwile wielkiego tryumfu, ale miał też momenty bezradnego dryfowania, nagrywał zwykłe, przebojowe płyty i wieloczęściowe epickie opusy. Koniec końców członkowie grupy doczekali się filmu dokumentalnego, a nawet musicalu na swój temat. I kiedy wydawało się, że nic więcej nie da się już zrobić, postanowili wrócić do tego, co od lat najlepiej im wychodziło: nagrali zestaw prostych, momentami nader przebojowych, pełnych energii piosenek. I to właśnie one trafiły na ich najnowszy album.

 16. Hey "Błysk", Kayax

Kolejny dowód na to, że zespół Hey jest klasą samą dla siebie, nie ma żadnej konkurencji na rodzimej scenie i regularnie wydaje znakomite płyty. To zarazem potwierdzenie przekonania, że muzycy trzymają rękę na pulsie tego, co dzieje się na świecie w dziedzinie alternatywnego grania, a swoimi kolejnymi albumami ustanawiają punkty odniesienia dla całej reszty rodzimej sceny, zarówno jeśli chodzi o muzykę, jak i teksty piosenek. Na najnowszym albumie prezentują zestaw intrygujących utworów, w których gitary wysunięte są do przodu, ale zostawiają trochę miejsca dla elektroniki, a przede wszystkim - dla dających do myślenia tekstów Katarzyny Nosowskiej.

 17. Izabela Trojanowska "Na skos", Universal Music

Powrót, którego mało kto się chyba spodziewał, a który może ucieszyć sporo słuchaczy. Oto premierową płytę postanowiła nagrać wokalistka, która przez całą dekadę lat 80-tych dyktowała warunki, jeśli chodzi o pop rock, ale dziś kojarzy się raczej z plotkarską prasą i światem telewizyjnych seriali. Jej najnowsza płyta udowadnia, że wcale nie jest na bocznym torze, jeśli chodzi o kwestie muzyczne - we współpracy z Janem Borysewiczem, jednym z najbardziej uznanych polskich kompozytorów i gitarzystów, bardzo aktywnym zresztą w ostatnich miesiącach, nagrała zestaw stylowych pop-rockowych utworów, w których udowadnia, że wciąż jest w świetnej formie.

 18. Jimmy Eat World "Integrity Blues", Exotic Location / RCA

Muzycy tego zespołu to dziś już niemal klasycy amerykańskiej sceny alternatywnej. W bardzo umiejętny i skuteczny sposób przenieśli elementy zaczerpnięte z muzycznego offu na salony światowej sceny muzycznej. Ich najnowszy album nie zrobi żadnej rewolucji, ale też nikt się przecież tego po nim nie spodziewał. To raczej kolejne udane dzieło, składające się z podobnych do poprzednich płyt tej grupy elementów: zestawu bezpretensjonalnych przebojowych piosenek, lirycznej ballady i kilku momentów, w których muzycy przypominają sobie i swoim fanom o punkowych korzeniach. Efekt zadowoli z pewnością zarówno mniej ortodoksyjnych punków, miłośników lżejszego rocka i kilku innych gatunków.

 19. Justice "Woman", Genesis / Ed Banger / Because

Kiedy wydawało się, że ta francuska formacja - duet posiadaczy niezliczonych ilości elektronicznych urządzeń do generowania dźwięku, mnóstwa pomysłów na zawrotnie przebojowe piosenki oraz fantazyjnego owłosienia - powoli odchodzi już do historii, muzycy przypomnieli o sobie zaskakująco udanym albumem. Owszem, może nie ma tu przebojów tak oczywistych, jak na ich poprzednich płytach, ale jest mnóstwo utworów, od których - nawet po jednym przesłuchaniu - trudno się uwolnić. Trudno jeszcze dziś powiedzieć, czy ten album pozwoli im wrócić na szczyty powodzenia i największe festiwalowe sceny świata, ale z pewnością daje kilkadziesiąt minut przyjemnych doznań dźwiękowych.

 20. Katarzyna Cerekwicka "Kolędy", Universal Music

Takie płyty w okresie przedświątecznym cieszą się wielkim zainteresowaniem, nic więc dziwnego, że na ich nagrywanie decyduje się mnóstwo muzyków. Tym razem chodzi o wokalistkę cieszącą się sporą popularnością na rodzimej scenie popowej. To artystka, która w pełni wykorzystała swoją "szansę na sukces" - tak nazywał się telewizyjny program, w którym zwyciężyła wiele lat temu, zdobywając przepustkę do dalszej kariery. Po kilku latach przerwy w aktywnej działalności, artystka w 2015 roku powróciła na scenę - nagrała album "Między słowami", który pozwolił jej wrócić na szczyt popularności. Płyta z kolędami w nietypowych aranżacjach, może być niespodzianką dla wielu jej fanów.

 21. Kayah "Gdy pada śnieg", Kayax

Kolejna z wielkich dam polskiej sceny muzycznej, która zdecydowała się pod koniec roku przypomnieć o sobie za pomocą płyty z okołoświątecznym repertuarem. Kayah ostatnio realizowała się przede wszystkim jako szefowa jednej z najważniejszych rodzimych wytwórni płytowych, a w kwestiach muzycznych pozostawała blisko muzyki pop mocno nasączonej folkowymi brzmieniami. Na płycie bożonarodzeniowej nagrała zestaw tradycyjnych kolęd w aranżacjach, które nieco odświeżają klasyczne brzmienia - najlepszy dowód to choćby swingowy, utrzymany w zawrotnym tempie, pomysł na kanoniczną kolędę "Przybieżeli do Betlejem".

 22. Krzysztof Zalewski "Złoto", Kayax

Krzysztof Zalewski to jeden z najbardziej pracowitych muzyków na polskiej scenie. Mało kto jednak o tym wie, bo artysta najczęściej pozostaje w cieniu innych - gra choćby w składzie intensywnie koncertującego w ostatnich miesiącach zespołu towarzyszącego Brodce czy w grupie Muchy. Mało tego, dla przeciętnego odbiorcy raczej niż z muzyką kojarzy się dziś z filmem - to wszak on zagrał tytułową rolę w budzącej spore kontrowersje "Historii Roja". Na szczęście niedawno artysta przypomniał o sobie pierwszą od dawna płytą z autorskim materiałem. Pochodzący z niej singel "Miłość miłość" wzbudził spore zainteresowanie i okazał się znakomitą zapowiedzią równie interesującej płyty.

 23. Leonard Cohen "You Want It Darker", Sony Music

Kolejne muzyczne pożegnanie, może nawet bardziej poruszające niż inne tegoroczne "ostatnie płyty". Jest tak chyba przede wszystkim za sprawą niezwykle sugestywnych tekstów poszczególnych piosenek, które trafiły na ten album. Jeden z największych bardów świata otwarcie żegna się z życiem, podsumowuje swoje osiągnięcia, a nawet wadzi się z bogiem o to, co go czeka. Jego niezwykły, mocny i głęboki głos, w najnowszych, ostatnich, piosenkach nieco jakby zmęczony chorobą, brzmi jeszcze bardziej wzruszająco niż zwykle. Kanadyjski mistrz nastroju pożegnał się ze światem płytą, która z pewnością będzie jednym z mocniejszych punktów jego bogatego dorobku.

 24. LP "Lost On You", Magic

Ta artystka to prawdziwy fenomen ostatnich miesięcy na światowej scenie. Wywodząca się z Nowego Jorku, choć od kilku lat mieszkająca na Zachodnim Wybrzeżu kompozytorka i wokalistka od wielu lat próbowała swoich sił. Może nie bezskutecznie, ale też i bez wielkiego sukcesu. Owszem, nagrała kilka płyt, które spotykały się z życzliwym przyjęciem, owszem, była zaproszona do współpracy przy pisaniu piosenek dla takich gwiazd jak np.: Rihanna czy Christina Aguilera, ale jej samej do gwiazdorskiego statusu było bardzo daleko. Wszystko zmieniło się za sprawą dwóch piosenek: najpierw "Muddy Waters" wzbudzało łzy w ostatniej scenie jednego z odcinków popularnego serialu, a kilka tygodni później cały świat po prostu oszalał na punkcie piosenki zatytułowanej, nomen omen, "Lost on You".

 25. Mac Miller "The Divine Feminine", Warner Music

Ta płyta to gorące wyznanie wielkiej miłości. A że dziś świat jest trochę inny niż w czasach Romea i Julii, a autor tych zwierzeń wywodzi się ze środowiska hip hopowego, mało tu liryzmu, a zamiast o uczuciach śpiewa raczej o fizycznej stronie swojej fascynacji. Można się więc nieco zżymać na bezceremonialność, można nawet doszukiwać się lekko seksistowskich elementów, ale jedno jest pewne: to nie tylko jedna z najlepszych miłosnych płyt ostatnich miesięcy, to także jeden z najbardziej oryginalnych albumów, które powstały w obrębie sceny hiphopowej, przekraczając jednocześnie bardzo wyraźnie schematy i granice tego gatunku. Obok Andersona .Paaka, Mac Miller to dziś bez dwóch zdań jeden z najciekawszych artystów z hiphopowymi korzeniami.

 26. Metallica "Hardwired... To Self-Destruct", Blackened / Universal Music

Już chyba mało kto liczył, że ten zespół nagra cokolwiek, co będzie miało jakieś znaczenie - amerykańscy klasycy metalu i rocka osiągnęli dziś taki poziom popularności, że w zasadzie nie muszą już nic robić. A jednak zdecydowali się ponownie spróbować nagrać album, o którym będzie można powiedzieć coś więcej niż tylko to, że to... kolejna płyta Metalliki. I, co ciekawe, praktycznie im się to udało. Już pierwszy, dynamiczny i żywiołowy, singel pobudził apetyty fanów, najwcześniejsze reakcje po premierze całej płyty były może i dość ostrożne, ale jednak pozytywne. W przewrotnym sensie muzycy mieli trochę łatwiej, bo ich poczynania z ostatnich lat były oceniane raczej negatywnie, na tym tle nowy album wypadł więc wręcz rewelacyjnie. Krytycy są zgodni - to coś więcej niż tylko "kolejna płyta Metalliki".

 27. Michael Buble "Nobody But Me", Reprise

Kanadyjski wokalista z włoskimi korzeniami przypomniał o sobie po trzech latach od wydania poprzedniej płyty, publikując pod koniec roku dziewiąty już album w swoim dorobku. To płyta, która z pewnością utwierdzi krytyków w wyrażanym często przekonaniu, że to jeden z najważniejszych "croonerów" współczesnych czasów. Bo rzeczywiście znalazł się na niej zestaw piosenek, które wyraźnie nawiązują do klasyki, czyli "amerykańskiego śpiewnika", mieszczą się idealnie gdzieś między jazzującą balladą, klasycznym popem i tradycją estradowej piosenki. Nie zabrakło wśród nich nieśmiertelnych przebojów sprzed dekad, takich jak choćby "My Baby Just Cares For Me". Ta płyta jest więc jak podróż wehikułem czasu do zupełnie innej epoki w historii muzyki.

 28. Nick Cave And The Bad Seeds "Skeleton Tree", Bad Seed

To bez dwóch zdań najtrudniejsza, najbardziej ryzykowna, a zarazem - najbardziej eksperymentalna płyta w dorobku tego artysty, który dziś ma już niepodważalny status żywego klasyka współczesnej sceny muzycznej. To w zasadzie nawet nie pełnoprawna płyta, to raczej szkicownik, zapełniany w bardzo trudnych chwilach, które twórca przeżywał po tragicznej śmierci swego nastoletniego syna. Piosenki, które się znalazły na tym albumie są właśnie jak tytułowe drzewo bez liści: surowe, jakby nagie, pozbawione nie tylko ozdobników, ale wręcz formy. W zasadzie tylko, lekko, w zarysie przypominają piosenki. Ich słuchanie jest niezwykłą formą uczestniczenia w żałobie ich autora.

 29. O.S.T.R. "Życie po śmierci", Asfalt

Zestawienia sprzedaży nie zostawiają żadnych wątpliwości - to właśnie O.S.T.R. jest dziś najpopularniejszym raperem w Polsce, a przynajmniej tym, który oficjalnie sprzedaje najwięcej swoich płyt. Jego najnowszy album znacznie przyczynił się do tak wysokiej pozycji. Na dodatek to wielkie osiągnięcie nie tylko pod względem komercyjnym, ale i artystycznym. Tej muzyki miało wcale nie być, tak jak wcale miało już nie być jej wykonawcy - łódzki muzyk niemal cudem wyszedł cało z bardzo poważnej choroby. Co więcej - potrafił w pozbawiony banału i pretensji sposób opowiedzieć o tym granicznym doświadczeniu w swoich najnowszych piosenkach.

 30. Phantogram "Three", Republic / Universal Music

W przypadku tego nowojorskiego duetu trzecia płyta okazała się tą, o której zwykle mówi się, że powoduje "syndrom drugiej płyty". Bo to nie debiut, ale jego pochodzący z 2014 roku następca, album "Voices" okazał się dla muzyków przełomem i wkroczeniem na salony sceny alternatywnej. Przez kolejne dwa lata wyraźnie zastanawiali się nad tym, co zrobić dalej - wynikiem tych dywagacji były eksperymentalne sesje nagraniowe z raperem Big Boyem czy mistrzem tanecznej elektroniki Skrillexem. Ale koniec końców na płycie artyści wrócili do tego, czym wcześniej zasłynęli: do nieco mrocznej, momentami bardzo przebojowej alternatywnej elektroniki.

 31. Piotr Zioła "Revolving Door", Warner Music

Jeśli zgodzić się z pojawiającym się tu i ówdzie stwierdzeniem, że to był dobry rok dla młodej polskiej sceny muzycznej, trzeba przyznać, że stało się tak m.in. za sprawą tego wykonawcy, autora jednego z najciekawszych polskich debiutów ostatnich lat. Zioła zaczynał w telewizyjnym programie dla młodych talentów, ale bardzo szybko udało mu się wyjść z cienia, które rzuca na artystę taki sposób rozpoczęcia kariery. Zadebiutował albumem z muzyką, której w Polsce nie było od bardzo dawna, a może wręcz wcale. To stylowy, przebojowy northern soul, który nabiera wielkiej siły w połączeniu z mocnym głosem tego młodego wokalisty i znakomitymi tekstami, napisanymi m.in. przez Gabę Kulkę i Radka Łukasiewicza.

 32. Pixies "Head Carrier", Pixies

Przy pierwszej płycie, którą amerykańscy nestorzy alternatywnego gitarowego grania nagrali po długiej przerwie, było sporo zamieszania i kontrowersji - nie brakowało takich, którzy twierdzili, że muzycy sprzedają własną legendę, nie brakowało takich, którzy oceniali ją najniżej, jak się tylko dało. Dwa lata później emocje opadły, ucichły ideologiczne spory, wszyscy zajęli się już tylko muzyką. A ta na najnowszej płycie bostońskich artystów zabrzmiała zdecydowanie lepiej niż na poprzedniej. Fani grupy znaleźli w nowych piosenkach to wszystko, za co ją pokochali: świetne melodie, przebojowe refreny i nietypowe pomysły aranżacyjne.

 33. Radiohead "A Moon Shaped Pool", LLLP / XL

To jeden z tych zespołów, których członkowie nic już nie muszą, bo od dawna mają zapewnione wyróżnione miejsce w historii muzyki. Dlatego Anglicy nie śpieszyli się z nagrywaniem nowej płyty - od czasu premiery poprzedniej minęło aż pół dekady. Fani byli zachwyceni najnowszym materiałem, twierdząc, że to najlepsza płyta grupy w tym stuleciu. Słuchając tego albumu można odnieść wrażenie, że takie opinie mogą brać się m.in. z tego, że punkt ciężkości został znacznie mocniej przesunięty z impresjonistycznych muzycznych pejzaży w stronę piosenek o bardziej tradycyjnej strukturze. Na dodatek muzykom udało się zachować w tych utworach klimat, któremu zawdzięczają uznanie i szacunek fanów.

 34. Red Hot Chili Peppers "The Getaway", Warner Music

Jeszcze jedna z wielkich rockowych grup, która powróciła w tym roku z nową płytą. Kalifornijczycy przygotowywali się do jej wydania aż pięć lat, ale dostarczyli cierpliwie czekającym fanom wszystkiego, co najbardziej lubią. Nawet jeśli mniej jest na tym albumie funkowego szaleństwa, z którego grupa słynęła dwie dekady temu, można na nim znaleźć sporo charakterystycznych dla tej grupy pomysłów harmonicznych i aranżacyjnych, a przede wszystkim - co najmniej kilka melodii, które zostają w głowie na dłużej. Ten album nie wniesie wiele nowego do obrazu tego zespołu, ale przecież wcale nie miał takiego zadania. A jako kolejna pozycja w obszernym dorobku grupy sprawdza się znakomicie.

 35. Rihanna "Anti", Westbury Road / Roc Nation

Jeszcze jedna w tym roku płyta gwiazdy z samego wierzchołka popowej hierarchii i jeszcze jeden dowód na to, że pop bardzo się dziś stara pełnić rolę choć trochę ważniejszą niż tylko relaksowo-komercyjna. W tym przypadku chodziło akurat o kwestie ideologiczne - po wydaniu tej płyty rozgorzała dość głośna dyskusja o tym, czy, a jeśli tak, to na ile, jest ona wyrazem współczesnego feminizmu. I co to pojęcie dziś znaczy w kontekście takich piosenek jak te z tej płyty. A ci, którzy nie interesowały te ideologiczne spory, mogli po prostu, jak za dawnych czasów, posłuchać i pobawić się przy zestawie zawrotnie przebojowych piosenek.

 36. She & Him "Christmas Party", Columbia / Sony Music

Kolejna z tegorocznych propozycji typowo świątecznych. Tym razem chodzi o drugi już w dyskografii tego zespołu album z tradycyjnymi amerykańskimi piosenkami związanymi z tym specjalnym momentem roku. Nie zabrakło przebojów oczywistych, doskonale znanych także w Polsce, takich jak "All I Want For Christmas Is You" czy "Let It Snow", ale znaleźć tu można także propozycje nieco bardziej dla polskiego słuchacza egzotyczne. To choćby wywodząca się z Hawajów świąteczna piosenka "Mela Kalikimaka", której tytuł to po prostu zwyczajne życzenia "wesołych świąt". Wszystkie te bożonarodzeniowe przeboje wypadają bardzo przekonująco w wykonaniu śpiewającej aktorki, Zooey Deschanel - bo to właśnie ona jest tą "she" z nazwy grupy.

okładka płyty 37. Solange "A Seat at the Table", Columbia / Sony Music

Jeśli szukać tematu przewodniego, który pojawiał się w tym roku na wielu płytach: tych cenionych i tych niedostrzeżonych, tych popowych i tych offowych, nietrudno zauważyć, że jednym z najważniejszych były prawa, sytuacja i kultura czarnej ludności w Stanach Zjednoczonych. A gdyby chcieć wskazać płytę, na której ta tematyka zabrzmiała najdonośniej i w najbardziej ujmujący sposób, ten album byłby z pewnością na szczycie listy. Oto młodsza siostra słynnej Beyonce, postanowiła uzupełnić swoją niezbyt obszerną dyskografię o album, na którym w niezwykły sposób połączyła czarną tradycję muzyczną i mówienie wprost - za pomocą licznych wypowiedzi: opowieści i wspomnień, przytaczanych pomiędzy kolejnymi utworami - o tym, jak żyją czarni mieszkańcy USA.

 38. Sorry Boys "Roma", Mystic

Ten zespół przeszedł długą drogę i wygląda na to, że właśnie doprowadziła go ona do miejsca, w którym w pełni mogły ujawnić się talenty jego członków i w którym wykształcił się w pełni oryginalny styl, który stworzyli. Tak jak poprzednie płyty grupy można było w miarę łatwo zidentyfikować pod względem gatunkowym, tym razem muzykom udało się stworzyć zupełnie nową jakość, w której w pełni rozbłysła niezwykła osobowość artystyczna wokalistki, Beli Komoszyńskiej. W styczniu zespół rusza na długą trasę po całej Polsce, w połączeniu z materiałem, który muzycy będą promować, może się ona stać dla nich wielkim przełomem i wstępem na znacznie szersze niż do tej pory wody.

 39. Stanisława Celińska "Świątecznie", Musicom

Niezwykle ceniona aktorka kontynuuje swoją znakomitą passę i na fali świeżo zdobytej na nowo popularności, wydała właśnie kolejną płytę. Tym razem, po niemal rewolucyjnie odświeżonych tradycyjnych piosenkach o Warszawie i dużo bardziej stonowanym zestawie jazzujących piosenek z albumu "Atramentowa", warszawska śpiewająca aktorka postanowiła spróbować swych sił w klasycznym repertuarze kolędowym. Na albumie "Świątecznie" znaleźć można zestaw najpopularniejszych polskich kolęd. Pod względem aranżacyjnym podane są w tradycyjnej, dość minimalistycznej postaci, a tym, co nadaje im niezwykłą moc jest oczywiście charakterystyczny głos artystki.

 40. Sting "57th & 9th", A&M

To jeszcze jeden z wielkich muzyków, którzy mogą sobie pozwolić na to, żeby raczyć swoich fanów płytami tylko wtedy, kiedy mają naprawdę coś do powiedzenia. Sting od czasu do czasu przypomina o sobie zagorzałym wielbicielom swojego talentu, ale płyta, którą zaproponował im w tym roku jest dość wyjątkowa - było nie było, to jego pierwszy w pełni premierowy i autorski materiał od lat, poprzednie albumy zawierały przecież muzykę z musicalu, kolędy czy nowe wersje starszych kompozycji. Co więcej - po raz pierwszy od kilkunastu lat artysta powrócił do czegoś, o czym jego miłośnicy zdążyli już chyba w jego wykonaniu zapomnieć - rockowego brzmienia. Płyta okazała się ciekawym i oryginalnym powrotem do przeszłości.

 41. Sylwia Grzeszczak "Tamta dziewczyna", Warner Music

To w tym roku jeden z największych przebojów rodzimego rynku muzycznego - mało który z polskich artystów może się dziś pochwalić taką popularnością i taką ilością sprzedanych albumów. Swoją czwartą płytą długogrającą artystka, która powraca właśnie na scenę po krótkiej przerwie na urodzenie córki, rozbiła bank. A tytułowa piosenka z tego albumu będzie z pewnością jedną z najbardziej pamiętnych polskich piosenek 2016 roku - 55 milionów odsłon na YouTubie nie pozostawia chyba co do tego najmniejszych wątpliwości. Cała płyta to zestaw przebojowych autorskich utworów Grzeszczak, do których teksty napisał jej życiowy partner, raper Liber.

 42. Taco Hemingway "Marmur", Asfalt

Może i recenzenci byli dość zgodni w negatywnej ocenie tej płyty, ale fani ani przez moment nie mieli wątpliwości i przyjęli najnowsze dzieło warszawskiego rapera bardzo ciepło. To tak naprawdę jego pierwsze pełnometrażowe wydawnictwo - wcześniej wydał trzy dość krótkie epki. Na nowej płycie "hipsterski hip hopowiec" mocno zmienił sposób pisania tekstów, skupiając się przede wszystkim na opowiadaniu historii. Zresztą cały ten materiał jest w miarę spójną narracją - to niemal concept album, opowiadający o wyprawie artysty do Gdańska i jego walce z kryzysem twórczym. To w zasadzie muzyczne słuchowisko, które wciąga i intryguje, ale podczas pierwszych po premierze koncertów, okazało się, że wiele zaczerpniętych z niego utworów całkiem dobrze sprawdza się na żywo.

 43. Ten Typ Mes "Ała.", Alkopoligamia

Jeszcze jedna ważna i ciesząca się sporą popularnością, nietypowa rodzima hip hopowa płyta w tym roku. Tym razem chodzi o najnowszy album przygotowany przez warszawskiego rapera, który od dawna wykraczał bardzo wyraźnie poza hip hopowe schematy i gatunkowe ograniczenia. Jak opowiadał w wywiadach, podczas tworzenia swojego najnowszego albumu postanowił zupełnie się nie hamować, jeśli chodzi o aranżacyjne rozbuchanie i o łączenie elementów różnych gatunków. I słychać to praktycznie w każdym utworze, który znalazł się na tym albumie. Całości dopełniają nietypowe, czasem mocno zaskakujące teksty - choćby ten nawołujący do czytania książek.

 44. The Dumplings "Sea You Later (Edycja specjalna)", Warner Music

Pierwotna wersja tej płyty była znakomitym prezentem świątecznym w tamtym roku, tym razem warto zwrócić uwagę na jej nową edycję. Zawiera ona bowiem materiał znacznie poszerzony w stosunku do poprzedniego wydania - znaleźć tam można niemal dwa razy tyle utworów, z których część to zupełnie premierowe kompozycje. Dodatkową atrakcją jest zmodyfikowana szata graficzna albumu i zestaw zdjęć z prywatnego archiwum muzyków. Nowe utwory jeszcze bardziej przekonują o tym, że drugi album tego coraz bardziej popularnego duetu, prezentującego piosenki oparte na elektronicznych brzmieniach, był dla młodych muzyków mocnym krokiem w dorosłość.

 45. The Rolling Stones "Blue & Lonesome", Promotone / Universal Music

Kolejne wielkie gwiazdy, które w tym roku przypomniały o sobie premierową płytą, kolejni muzycy, którzy już nic nie muszą, a jednak pokazali, że mogą. Jeśli o jakimś zespole można powiedzieć, że zmienił na dobre oblicze światowej muzyki, to tej grupie taka opinia należy się najbardziej. Anglicy stworzyli fundamenty co najmniej kilku gatunków, przecierali szlaki, wymyślali i testowali sposoby funkcjonowania zespołu rockowego w popkulturze. A dziś? Zrobili po prostu to, co najbardziej kochają: weszli do studia, żeby wspólnie zagrać swoje ulubione, zapomniane utwory. Chicagowski blues od pół wieku nie brzmiał tak gorąco jak na płycie, która jest efektem tej sesji.

 46. The Weeknd "Starboy", Republic / Universal Music

Kanadyjski muzyk z afrykańskimi korzeniami jest dziś jedną z największych gwiazd światowego popu. Nie do końca wiadomo, kiedy to się stało, ale szaleństwo, które wywołała jego najnowsza płyta jeszcze przed i zaraz po premierze jest na to najlepszym dowodem. Raper, który zaczynał jako specjalista od muzyki określanej jako mroczne r'n'b, dziś znacznie bardziej poszerzył swoją propozycję pod względem stylistycznym i prezentuje nowoczesne granie, które służyć może doskonale jako definicja tego, czym jest dziś oparty na elektronice pop. Zanim muzyk wystąpi na przyszłorocznym Open'erze, warto się o tym przekonać, słuchając jego najnowszej płyty.

 47. Tom Odell "Spending All My Christmas With You", Sony Music

I jeszcze jedna propozycja typowo świąteczna. Tym razem swoimi bożonarodzeniowymi piosenkami i emocjami postanowił się podzielić z fanami jeden z najbardziej popularnych brytyjskich muzyków młodego pokolenia. Tom Odell nawiązuje do tradycji klasycznej piosenki - na scenie często występuje siedząc przy fortepianie i śpiewając w bardzo tradycyjnej formie swoje ballady, choć nieobce są mu i znacznie bardziej nowoczesne gatunki. Latem było o nim głośno za sprawą długo oczekiwanego drugiego albumu, zimą podkręca atmosferę, proponując krótką płytę ze świątecznymi piosenkami, nagranymi na żywo w studiu radiowym BBC.

 48. Touche Amore "Stage Four", Epitaph

To propozycja na prezent przede wszystkim dla tych, którzy lubią ostrzejsze, gitarowe granie. To jedna z najciekawszych tegorocznych płyt, utrzymanych w takiej stylistyce. Touche Amore to zespół z punkowymi korzeniami, wywodzący się z Kalifornii i od kilku lat kontynuujący swoją niemal niekończącą się trasę koncertową po kilku kontynentach. Ta pracowitość musiała wreszcie przynieść efekt polegający na przekroczeniu granic muzycznego podziemia. Za sprawą licznych koncertów, a także najnowszej płyty na zespół zaczęła zwracać uwagę znacznie szersza publiczność. Nic dziwnego, opowieść o odchodzących bliskich, rozpisana na kilkanaście piosenek na tym albumie, to przecież temat, który wcześniej czy później dotknie każdego.

 49. T.Love "T.Love", Warner Music

Jeden z najpopularniejszych polskich zespołów rockowych przypomina o sobie pierwszą od wielu lat płytą długogrającą. Jak na muzyków, którzy osiągnęli już wszystko, co było do osiągnięcia na rodzimej scenie, członkowie grupy przygotowali propozycję nader interesującą - piosenki na tej płycie są zdecydowanie czymś więcej niż tylko uzupełnieniem bogatej i różnorodnej dyskografii wielkiej gwiazdy rodzimego rocka. To utwory, w których o coś chodzi - Muniek Staszczyk zdecydował się na napisanie tekstów, w których z równie mocnym zacięciem opowiada o sytuacji politycznej, jak i zwierza się ze swoich najskrytszych emocji, np. miłości do rodziców.

 50. Wojtek Mazolewski "Chaos pełen idei", Agora

W roku swoich czterdziestych urodzin gdański artysta postanowił urządzić sobie nieformalny benefis swojej twórczości, podczas którego przypomniał publiczności kilka swoich muzycznych wcieleń, wrócił do kilku dawnych projektów, pojawiał się na scenach zarówno jako lider, jak i gość specjalny. Na tej płycie, w jakimś sensie podsumowującej ten pracowity i pełen wydarzeń rok: Mazolewski uśmiecha się do najróżniejszych estetyk i gatunków, z którymi miał do czynienia podczas swojej długiej kariery, zaprasza też do współpracy bardzo mocne grono artystów z rodzimej sceny. Efekty są znakomite - na tej płycie raperzy śpiewają punkowe piosenki, najciekawsi młodzi wokaliści mają okazję do zaprezentowania swoich talentów, a Natalia Przybysz prezentuje jedną z najpiękniejszych piosenek nagranych w Polsce w tym roku.