"Młodość, szaleństwo i desperacja". Lombard świętuje 30-lecie!

Równo 30 lat temu w sali Estrady Poznańskiej odbyła się pierwsza próba zespołu Skandal - parę miesięcy później przemianowanego na Lombard.
Mimo swojego 30-letniego stażu, formacja wciąż koncertuje i prowokuje do dyskusji. Kapele, które w latach 80. zbierały swoje największe żniwa i królowały w rozgłośniach radiowych, dzisiaj często przypominają o sobie w kontekście najnowszej historii Polski, uderzając przy okazji w wysokie tony. Czy słusznie? Co jakiś czas w mediach na nowo rozpoczyna się dyskusja na temat tego, ile czasy, w których musieli funkcjonować polscy wykonawcy rozrywkowi uprawniają ich do odwoływania się do symbolów walki z komunizmem.

"Płytowymi reedycjami i koncertami przypominają o sobie zespoły, które ćwierć wieku temu były popularne, ale i kiczowate, czasem obciachowe. Czy na naszych oczach pisze się więc alternatywna historia muzyki lat 80.?" - zastanawiała się kilka lat temu "Gazeta Wyborcza". Pytanie aktualne jest do dziś.

Rockowe dinozaury oddają hołd bohaterom "Solidarności"

W Lombardzie z oryginalnego składu pozostał już tylko wokalista i klawiszowiec Grzegorz Stróżniak - w ciągu trzech dekad przewinęło się przez niego blisko 30 muzyków, ale zespół ciągle występuje. Z sukcesem. Parę lat temu grupa zagrała koncert na terenie kopalni Wujek koncert, który upamiętniał 26. rocznicę pacyfikacji zakładu w czasie stanu wojennego. Utwory kapeli wraz ze specjalnymi wizualizacjami złożyły się na spektakl "Lombard w hołdzie >>Solidarności<<". Program łączył jej najbardziej znane utwory z prezentacją multimedialną przypominającą wydarzenia z Sierpnia '80. Jak podkreślali sami muzycy, miał być to hołd dla wszystkich bohaterów tamtych czasów. Jednym z najważniejszych momentów widowiska był rzecz jasna utwór "Przeżyj to sam" - jeden z największych hitów polskiego rocka z początku lat 80.



Takich momentów w ostatnich latach działalności Lombardu było znacznie więcej. Kolejnym "historycznym" wydarzeniem, w którym zespół brał udział były rockowe koncerty upamiętniające 30. rocznicę lubelskich strajków w lipcu 1980 roku. Huczny jubileusz miał podkreślić "rangę wydarzeń, które zmieniły bieg historii Polski i Europy". Tam Lombard ze swoim multimedialnym widowiskiem towarzyszył m.in. zespołowi... Europe ze Szwecji.

- Mieliśmy dylemat, czy w 2005 roku wystąpić 4 czerwca na koncercie "Od Solidarności do wolności". Reżyserował to nasz kolega, przekonał nas, że warto zagrać, żeby pokazać, że nie tylko Maanam, Perfect i Lombard walczyły z komuną - wspominał współzałożyciel punkowej grupy Dezerter Krzysztof Grabowski w rozmowie z Wojciechem Staszewskim. - Zwróć uwagę, jak się historia zaciera i zakłamuje. Lombard w IPN-ie nawet płytę wydał i grają koncerty dla PiS-u. Zespoły popowe, które w latach 80. miały żniwa na listach przebojów, teraz uchodzą za te, które z reżimem walczyły.

Komuna? Jaka komuna. To młodość i desperacja była

W tym roku zespół świętuje swoje 30-lecie już w mniej zaangażowanym kontekście. Zespół przygotował projekt Lombard Swing ze swoimi starymi hitami - "Szklaną pogodą" czy "Przeżyj to sam" - w nowych aranżacjach. Skąd wciąż tak duże zainteresowanie zespołami, które lata świetności mają dawno za sobą?

- Lombard to dla mnie magiczne słowo pachnące młodością, szaleństwem i desperacją - wspomina jedna z założycielek grupy Wanda Kwietniewska. I to prawdopodobnie jeden z powodów, który nadal pozwala utrzymać się polskim rockowym weteranom na powierzchni. Renesans zespołów z tamtych lat często tłumaczony jest uwarunkowaniami demograficznymi. Fani kapel sprzed dwóch, trzech dekad to dzisiaj obecni 40-, 50-latkowie, którzy sięgają po stare nagrania lub wybierają się na koncerty z nostalgii za muzyką z przeszłości. Niezależnie od tego czy były synonimem rockowej alternatywy, czy mniej lub bardziej kiczowatej rozrywki.



Więcej o: