Jest nowa płyta Lady Gagi. Werdykt: "Nic nowego. Ale perfekcyjne"

Nowy krążek dyżurnej skandalistki show-biznesu od dziś w sklepach. W opinii krytyków ?Born This Way? to żadne odkrycie, ale jest tak perfekcyjnie zlepiony z różnych muzycznych elementów, że trudno zbyć go milczeniem.
Lady Gaga w sukni z mięsa. Lady Gaga w butach na półmetrowym koturnie. Lady Gaga w obcasach, które wzbudzają w prezenterach telewizyjnych popłoch i zgorszenie. Lady Gaga chwalona przez Ozzy'ego Osbourna i Lady Gaga odsądzana od czci i wiary przez Snoop Dogga.

Nawet jeśli nikt nie słyszał nigdy w życiu żadnej jej piosenki (wbrew pozorom, takich osób jest sporo), trudno znaleźć kogoś, kto by nie słyszał jej nazwiska (takich osób nie ma prawie w ogóle). Czy komuś się to podoba, czy nie, Gaga to dziś zjawisko popkulturowe, społeczne i socjologiczne w jednym. Postać, która doskonale opanowała umiejętność skupiania na sobie masowej uwagi.

- Najlepsze jest, że przekonała wszystkich do tego, że doskonale ją znają, podczas gdy tak naprawdę nikt o niej nic nie wie - mówi o niej Elton John.

Lady Gaga przerabia lata 80.

Co zawiera w sobie "Born This Way"? "Taneczny pop i heavymetalowe gitary, mocne rytmy i liryczne ballady. Na nowej płycie Lady Gagi, która w poniedziałek trafia do sklepów, jest wszystko dla wszystkich. Jedni są zachwyceni, inni kręcą nosem, ale nie zmienia to faktu, że >>Born This Way<<, miłościwie nam panującej królowej popu, jest ważnym wydarzeniem" - czytamy w dzisiejszym "Metrze".

Zbierający oceny dziennikarzy serwis Metacritic.com wystawił jej notę 74 na 100 punktów. Na razie tylko z siedmiu recenzji, ale to już w miarę wymierna ocena tego, co sądzą o niej krytycy muzyczni. W tym najbardziej opiniotwórcze tytuły: "Guardian" wystawił mu cztery gwiazdki na pięć, "New Musical Express" osiem na dziesięć, "Rolling Stone" cztery na pięć.

Piotr Metz w najnowszym "Wproście" podkreśla, że najnowszy krążek Gagi to swobodna wycieczka do lat 80. "I to w wielu wymiarach - od stadionowego rocka Bon Jovi, przez latino i sekcję dętą a'la Phil Collins, aż po tzw. gotyk. Wszystko z przymrużeniem oka, przemielone przez maszynkę Gagi w charakterystyczny dla niej kreatywny sposób. [...] Gaga czerpie inspirację z tej samej epoki co Friendly Fires, choć w inny sposób. Nic dziwnego, ten okres stworzył muzykę pop" - pisze.



Stylistyczna składanka bliska perfekcji

Nie byłoby rzecz jasna Lady Gagi, gdyby nie cały sztab specjalistów od kreowania wizerunku i wysokiej klasy muzyków. Wśród nich na najnowszej płycie m.in. znany ze współpracy z Brucem Springsteenem saksofonista Clarence Clemons i gitarzysta Queen - Brian May. Za produkcję dzieła odpowiadają m.in. Fernando Garibay (U2, Enrique Iglesias, Britney Spears) oraz Robert John "Mutt" Lange (AC/DC, Bryan Adams, Nickelback).

Wśród inspiracji na jej krążku krytycy wymieniają lata 80., glam rock, europop, heavy metal. "Autopromocja to jedna z kilku rzeczy, które opanowała do perfekcji. Ale co się za tym kryje? Nowy album nie pozostawia żadnych złudzeń. Lady Gaga w całości poskładana jest ze znanych i sprawdzonych trendów. Choć trzeba przyznać, że to składanka ułożona w sposób bardzo kreatywny i bliski perfekcji" - pisze Robert Sankowski w "Gazecie Wyborczej".

Jak więc oceniać nową płytę Lady Gagi? Bliżej jej do zjawiska muzycznego czy też groteskowego fenomenu kultury masowej? "Lady Gaga przemawia do wszystkich, z wyjątkiem, jak się zdaje, fanów artystycznych innowacji. Mówcie co chcecie, ale niuanse nie są jej mocną stroną. Nie jest subtelna ani w zwracaniu na siebie uwagi, ani w swoich kreacjach, ani w poczuciu estetyki. Gdyby tylko Gaga poświęciła tyle samo czasu na przekraczanie granic muzycznych, co społecznych, jej nowa płyta byłaby o wiele większym sukcesem" - ocenia "Los Angeles Times".

Więcej o: