Kazik o konflikcie z fanami: Przegrałem tę walkę

W najnowszym "Przekroju" kulisy konfliktu Kazika Staszewskiego z fanami po głośnym zamknięciu strony poświęconej jego twórczości. - Wojny nie chciałem - deklaruje Kazik. I przyznaje, że "został przez fanów skopany".
Poszło o list opublikowany przez autora strony Staszewski.art.pl - Przemysława Likusa - który ujawnił jego konflikt z menadżerem muzyka. Ten ostatni ponoć pod groźbą procesu zażądał usunięcia ze strony reklam oraz udostępnienia - również prowadzonego przez właściciela domeny - fanowskiego profilu artysty na Facebooku. Likus na żądania nie zareagował, tylko w odpowiedzi zawiesił działanie strony i napisał list otwarty do Kazika.

- Boże, już do znudzenia powtarzam któryś raz z kolei, że żaden prawnik nie został w tę sprawę zaangażowany! - irytuje się Kazik na łamach "Przekroju". Twierdzi też, że Likus mija się z prawdą, a rozmowy o usunięcie reklam ze strony Staszewski.art.pl trwały trzy lata i chodziło o zasady, a nie o pieniądze.

Dziś Kazik przyznaje, że wojny nie chciał, wolał się z Likusem dogadać polubownie. - Przymykaliśmy oko na wiele zasad, które łamał - mówi Kazik. I wymienia: na domenie art.pl nie powinny się pojawiać komercyjne reklamy, zaś jego piosenki i piosenki jego taty są utworami łącznymi, więc nie można grać ich bez tekstu i na odwrót, bo "to piosenki, a nie jakieś wiersze".

Tygodnik przypomina również spór prawników artysty z dziennikarzem "Gazety Wyborczej" Piotrem Miączyńskim, który wykorzystał na swoim blogu cytat z jednej z jego piosenek: "Konsument mówi, że je, a by jeść". - Tamta reakcja była cokolwiek histeryczna, nasza racja była dyskusyjna, by nie powiedzieć, że nie mieliśmy jej wcale - przyznaje Kazik.

Kto zyskał, a kto stracił na internetowej konfrontacji? Okładka tygodnika jest wymowna: Kazik ma na niej podbite oko, na twarzy krew i plastry. Dziś na forach internetowych padają pod jego adresem mocne epitety: internauci piszą, że Kazik to "pazerny ch..." albo "hipokryta". - To mnie najbardziej dotknęło. Do tej pory myślałem, że na naszym forum większość ludzi życzy mi raczej dobrze. Ostatnia ruchawka zweryfikowała ten pogląd - mówi artysta.

Więcej w najnowszym numerze "Przekroju >>