Wojewódzki nie tylko o "telefonie do Murzyna": PiS szkodzi polskiej kulturze

Burza wokół audycji Kuby Wojewódzkiego i Michała Figurskiego przysłoniła wątek koncertu inaugurującego polską prezydencję w UE, którego reżyserem jest Wojewódzki. - W Polsce powszechnie gwałcone jest dobro, również to tak zwane wspólne dobro, do którego zaliczam kulturę - stwierdził dziennikarz w rozmowie z "Newsweekiem".
- Niedawno był w Polsce Barack Obama, przez życzliwych Polaków zwany Osamą. Przyjechał z Londynu, gdzie grillował, popijał piwo, zagrał w ping-ponga, a u nas dostał Umschlagplatz, Grób Nieznanego Żołnierza i spotkanie z rodzinami smoleńskimi. Jakby Polska była krajem, w którym myśli się tylko o przeszłości, bliznach wojennych i inkwizycji - mówił na łamach tygodnika Kuba Wojewódzki.

Showman, który 1 lipca wyreżyseruje koncert "Tu Warszawa", inaugurujący polską prezydencję w Unii Europejskiej, chce "zdemolować polskie świętowanie patriotyzmu". Teraz nadarzyła się okazja - mówi.

- W Polsce powszechnie gwałcone jest dobro, również to tak zwane wspólne dobro, do którego zaliczam kulturę. To jest sacrum, którego trzeba bronić. Przecież nie siłą oręża państwa polskiego przetrwaliśmy zabory, wojnę, komunizm, IV RP, tylko siłą polskiej kultury. A często odnoszę wrażenie, że jest zbędnym dodatkiem, który stanowi jedynie obciążenie dla budżetu. Są politycy, którzy twierdzą, że kultura tylko wtedy ma wartość, kiedy jest skuteczna politycznie. I tu mam na myśli głównie polityków PiS.

Wojewódzki definiuje PiS jako partię "szkodników kulturowych". - Wystarczy przypomnieć oprotestowany przez nich koncert Madonny albo to, co teraz w Sopocie robią z Leszkiem Możdżerem, artystą znanym na całym świecie - mówi.

Na myśli ma polityczny spór o dotację dla sopockiego klubu Sfinks, którego właścicielem jest Możdżer. Wybitny pianista ostatecznie zrzekł się pieniędzy, bo, jak stwierdził, "ma swoją godność i nie jest złodziejem".

- Jakiś niedoedukowany radny PiS uznał, że Możdżer może ukraść sprzęt muzyczny, za który zapłaci miasto... Dla PiS Leszek jest pewnie zbyt wyluzowany, barwny, wolny i prawdziwy. A jak wiadomo humor, wolność i prawda to są sfery, których ta partia najbardziej się boi - komentuje celebryta.

Kicz i alternatywa na start polskiej prezydencji w UE >>

Więcej o: