Potężniejący "szataniści" w Jarocinie. I SB na ich tropie...

Jarocin. Niewielkie miasteczko w Wielkopolsce, które w latach 80. stało się bazą dla jednego z największych festiwali rockowych w tej części Europy. Kilkudniowe spotkania młodych ludzi, koncerty i atmosfera spontanicznej zabawy, a między tym wszystkim krążący jak zagubione dzieci funkcjonariusze SB. Taki obraz wyłania się z dokumentu ?Wydział śledczy IPN: >>Jarocin<
To w Jarocinie przez lata grały kultowe polskiego zespoły - od TSA i Dezertera, po KSU, Hey czy Armię. I to w tym miejscu zbuntowana młodzież mogła zażyć kilkudniowej swobody.

W 1995 roku festiwal zamilkł na ponad 10 lat. Jego reaktywację w 2005 roku poprzedziła wydana rok wcześniej głośna publikacja łódzkiego oddziału IPN-u - "Jarocin. W obiektywie bezpieki". Album z nieznanymi dotąd dokumentami ujawnił skalę inwigilacji "wyspy wolności" w szarej peerelowskiej rzeczywistości. Zadziwiającą nawet dla samych organizatorów imprezy.

Esbecy na tropie hipisów

Głównym zadaniem tajnych agentów było analizowanie subkultur młodzieżowych i opisywanie ich cech charakterystycznych. W zbiorze funkcjonariuszy znalazły się m.in. zdjęcia dokumentujące ich wygląd oraz prywatne dane członków zespołów koncertujących na festiwalu. Pod lupę bezpieki trafiły środowiska punków, satanistów, skinów i hipisów. Interesował ich nie tylko sposób ubierania się młodych ludzi, ale również struktury czy filozofia, jaką się kierowali. Obserwacją objęto także środowisko związane z "Monarem" Marka Kotańskiego.

Mnóstwo tutaj zabawnych przejęzyczeń i błędów. Agencji pisali elaboraty na temat ruchów "skinny" czy "hipi", satanistów nazywali "szatanistami", a przy okazji szukali "haków" na organizatorów festiwalu, który rzekomo przemycał treści podżegające do bojkotu władzy.

"Potężniejąca subkultura szatanistów"

Dokumenty zebrane przez agentów omawiają w filmie uczestnicy koncertów z tamtych lat - m.in. jeden z twórców Jarocina Walter Chełstowski, muzyk Krzysztof Skiba, były oficer Departamentu MSW Krzysztof Hajdasz, ks. Przemysława Kompfa, a także dziennikarze i specjaliści od popkultury: Bartek Chaciński, Mirosław Pęczak i Jacek Cieślak.

Na ile wartościowe dla ówczesnej władzy były akta SB? Dziś zamiast bulwersować, częściej budzą uśmiech politowania na twarzy. W większości za ich przygotowanie odpowiadali ludzie, którzy na temat kontrkultury niewiele wiedzieli.

W raportach aż roi się od błędów czy niezrozumienia zależności między członkami różnych społeczności. Akty dewastacji cmentarzy, jakich dopuszczała się jarocińska młodzież, przypisywali "potężniejącej subkulturze szatanistów". Oazowców postrzegali jako organizację stworzoną na wzór wojskowy, w której wyróżniono ludzkie "posterunki", "zwiadowców" i "grupy operacyjne".

A co z muzyką, zaangażowanymi tekstami artystów i atmosferą wspólnej zabawy? O tym w aktach esbeków nie ma ani słowa.

"Wydział śledczy IPN: >>Jarocin<<" - wtorek, godz. 22, Discovery Historia. Powtórka w środę o godz. 3.50

Więcej o: