Alfabet pisany krwią na śniegu. Nowa powieść Nesbo intryguje i zaskakuje

Jo Nesbo wielokrotnie zaskakiwał swoich czytelników na różne sposoby. Ścieżki, którymi poruszają się bohaterowie jego książek, prowadzą często do rozwiązań wywołujących niemałe zaskoczenie. Ba, udało mu się nawet zaskoczyć tym, że jest mężczyzną, gdyż przez lata był przez niektórych brany za kobietę. Nesbo postanowił kontynuować chlubną tradycję w swojej nowej książce "Krew na śniegu?.


"Krew na śniegu" w formie ebooka jest dostępny tutaj >>


Choć Harry Hole nadal jest numerem jeden wśród bohaterów Nesbo, tym razem zapomnimy o nim na dłuższą chwilę. W nowej książce dostajemy wiele nowości. Każda intrygująca, każda zaskakuje. I choć na samym początku poczuć można pewne rozczarowanie, na pewno nie potrwa ono długo. Urok nowości stłumi wszelkie inne uczucia, a nowa formuła oczaruje i ucieszy.

G jak gniew

"Ale dlaczego taka krótka?!", zakrzykną ze zgrozą czytelnicy. Poważnym (ale jedynym) minusem opowieści "Krew na śniegu" jest zdecydowanie niewystarczająca na pierwszy rzut oka liczba stron. No bo jak, u licha, zamknąć zaplątaną i frapującą historię na tak niewielu stronach? Rozpuszczeni przez pisarza czytelnicy przygotowali się już na smakowite tomiszcze, a tu taka niespodzianka. Okazuje się jednak, że nawet w tak małej książeczce opowiedzieć można historię, która zaskoczy czytelnika na wielu poziomach. Gniew znika już przy trzeciej stronie, gdy zauważamy, że do czynienia mamy z zupełnie nowym pomysłem, nowymi rozwiązaniami i nową konwencją.

B jak bohater

"Czytam wiele książek psychologicznych, interesują mnie pewne zawiłości ludzkiej psychiki, więc staram się tak kierować rozmową, żeby dowiedzieć się o człowieku jak najwięcej. No i przejawiam duże zainteresowanie osobami, jakby to powiedzieć, nieco odbiegającymi od ogólnie przyjętej normy. Oni intrygują mnie najbardziej" - mówił Nesbo w zeszłorocznym wywiadzie. Jego specyficzne zainteresowania zaowocowały narodzinami nowego bohatera. Olav wykonuje trudną pracę. Jest płatnym zabójcą pracującym na zlecenie narkotykowego bossa w Oslo lat siedemdziesiątych. Odstaje jednak od typowego wizerunku mordercy - nie jest klasycznym socjopatą, posiada wyjątkową wrażliwość i zdolny jest do wyższych uczuć.

Gdy szef Olava wydaje mu polecenie zabicia swojej żony, Olav podejmuje się zadania. Nie spodziewa się jednak tego, co zdarzy się potem...

K jak kino

Już po pierwszych stronicach tej książki zaczynamy rozumieć, że opowieść stworzona jest do sfilmowania. Takie zresztą są plany, bo "Krwią na śniegu" zainteresowała się wytwórnia Warner Bros i trwają już przygotowania do ekranizacji najnowszej powieści Nesbo. Czytelnik przypomina sobie stare kryminały nakręcone w specyficznej konwencji. Bo narracja tej książki także jest nowością. Nowością u Nesbo, bo to wszystko już było. W najlepszych latach kryminalnego kina.

Historię poznajemy z perspektywy Olava, to on jest tu narratorem, a czytelnik widzi i czuje to, co bohater postanowi mu zdradzić. Narracja to sedno sprawy, jak w dawnych kryminałach. Widzimy świat oczami Olava, podążając za jego głosem, który zdradza nam kolejne sekrety. Nesbo skąpi dialogów, skupiając się na obrazach. Sugestywnych, ciekawych, zagadkowych.

Także każdą postać z książki ocenić możemy tylko z perspektywy Olava. Nie ma tu miejsca na wyobraźnię i własne wnioski. Czytelnik dostaje wszystko na tacy i choć czasem pozostawia to pewne uczucie niedosytu, ta nowa konwencja cieszy i interesuje.

R jak romans

Czym byłoby dobre kryminalne kino, gdyby nie wątki romansowe? Nesbo wie o tym doskonale, wplatając w swoją sensacyjną historię miłość. Miłość zaskakującą, wybuchającą nagle, miłość niezwracającą uwagi ani na konwenanse, ani na konsekwencje. Czy będzie to także miłość dramatyczna? Wszystko na to wskazuje...

Romans to także niewinne, a symboliczne jednak igraszki. Tym razem Nesbo postawił na związek z literacką klasyką. W "Krwi na śniegu" znaczącą rolę odgrywają nawiązania do "Nędzników" Victora Hugo. Słynne francuskie dzieło to nie tylko synteza gatunków, ale także mocno filozoficzna powieść o kondycji człowieka w społeczeństwie zalanym tragedią i złem. Nesbo składa hołd wielkiemu autorowi, wplatając do swojego kryminału wątek odwiecznej walki dobra i zła, często reprezentowanego przez jednego i tego samego bohatera.

Być może nie można nazwać Olava klasycznym bohaterem renejskim, ale jego postać ewoluuje w interesujący sposób. I choć ta książka jest tak straszliwie (nie, Jo, nadal nie możemy ci wybaczyć) krótka, znalazło się w niej miejsce na transformację wątpliwego moralnie mordercy w bojownika o sprawiedliwość.

Z jak zakończenie

Ta powieść może się nie spodobać. Zwłaszcza wielbicielom "klasycznego Nesbo", bo zaiste różni się od poprzednich w wyjątkowy sposób. Jednak warto dać jej szansę - niech przyzwyczajenie nie pozwoli stracić naprawdę dobrej lektury. Lektury, która wyjątkowo dobrze pokazuje, że Jo Nesbo stać na wiele. I że wiele jeszcze przed jego czytelnikami.

Zakończenie powieści znowu zaskoczy, znowu zaintryguje. Wzbudzi niedowierzanie, być może niezadowolenie. Ale jest doskonałym uwieńczeniem dzieła i trudno będzie temu zaprzeczyć. A lekki i cierpki niedosyt sprawi tylko, że na kolejną powieść rzucimy się wyjątkowo wygłodniali. Oby wkrótce...



"Krew na śniegu"
Jo Nesbo
Wydawnictwo Dolnośląskie
Ebook jest dostępny tutaj >>