Generał Adam Rapacki: Nigdy nie byłem dyspozycyjny ani lizusem [ROZMOWA]

To żywa legenda polskiej policji. Generał Adam Rapacki od lat osiemdziesiątych zajmował się przestępczością zorganizowaną i brał udział w rozbiciu wielu groźnych gangów a także spektakularnych akcjach o zasięgu międzynarodowym. Mało jest osób w Polsce posiadających taką wiedzę i doświadczenie jak on. Z bohaterem książki ?Niepokorny? o pracy policjanta, problemach w niej, a także polityce i mediach rozmawia Mateusz Uciński.
Mateusz Uciński: Panie Generale, Książka "Niepokorny" jest de facto opowieścią o Pańskim życiu od momentu wstąpienia do milicji na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia do czasów obecnych. Wielokrotnie wzbraniał się Pan od opisania tego, mówił Pan, że "może kiedyś ". Teraz jednak Pan to wszystko opisał w rozmowie z panią Elżbietą Sitek - Wasiak, co o tym zadecydowało?

Generał Adam Rapacki: Tą książką pragnę podziękować wszystkim, twórczym współpracownikom, z którymi przez ponad trzydzieści lat służby walczyliśmy z przestępczością, zabiegaliśmy o lepsze bezpieczeństwo Polski i Polaków. Wspomnienia pokazują kawałek historii policji, służb, systemu bezpieczeństwa państwa. Są one oczywiście subiektywne ale przedstawiają fakty widziane z mojej pozycji, a od 1988 roku miałem możliwość obserwowania transformacji ustrojowej w całym kraju. Pracowałem z wieloma świetnymi przełożonymi i ogromną rzeszą znakomitych policjantów. Pokazując ich zaangażowanie chciałbym aby takiej pasji nie zabrakło następcom. Liczę również na pewne refleksje polityków, prokuratorów, decydentów w służbach.

Można by powiedzieć, że z tzw. "pierwszej linii" obserwował Pan to co działo się w Polsce w ostatnich 30 latach. Powstawanie grup przestępczych, pierwszych mafii, ewolucja milicji w policję. Tworzenie wyspecjalizowanych jednostek do walki z przestępczością. Jak Pan ocenia ten okres? Czuje się Pan spełniony?

Patrząc z perspektywy ponad trzydziestu lat policja i cały system bezpieczeństwa wewnętrznego przebył długą drogę. Warto przypomnieć lata 90 -te, kiedy nie było dnia bez strzelaniny, wybuchów, kiedy masowo kradziono samochody, dokonywano około 1200 zabójstw rocznie itp. Dzisiaj jest zdecydowanie bezpieczniej, znacząco ograniczyliśmy przestępczość, 90% Polaków czuje się bezpiecznie w rejonie swojego miejsca zamieszkania. To jest niewątpliwy sukces wszystkich, którzy pracowali na rzecz poprawy bezpieczeństwa. Jestem dumny, że mogłem dołożyć do tego sukcesu swoją cegiełkę.

Co Pańskim zdaniem zmieniło się przed te ponad 30 lat. Polska stała się bezpieczniejsza? Kiedy czyta się jak Pan opowiada o dzikich latach 90-tych ma się wrażenie, że chyba trochę tak.

Zdecydowanie tak, dzisiaj jesteśmy bezpiecznym krajem. Wystarczy porównać dane na temat przestępczości. Znacząco spadła ilość przestępstw kryminalnych, tych najbardziej dokuczliwych dla obywateli: rozbojów, kradzieży z włamaniem, kradzieży, zabójstw, bójek, pobić. Oczywiście przestępczość nie zniknęła ale występuje na znacznie mniejszą skalę, w nieco zmienionych formach. Nie mamy zamachów terrorystycznych, dobrze radzimy sobie w przypadkach klęsk żywiołowych. Polacy w ogromnej większości uważają, że Polska jest bezpiecznym krajem.

Przy lekturze "Niepokornego" ma się wrażenie, że można by zrobić bardzo dużo, bo i coraz lepsze metody śledztwa, ludzie dla których ta praca jest prawdziwą pasją i powołaniem, jednak na przeszkodzie stoi wszechobecna i dużo utrudniająca polityka i idące za nią znajomości, sympatie i antypatie.

Rzeczywiście, często przy zmianach rządzącej opcji politycznej, niemal z automatu wymienia się całe kierownictwa w służbach, politycy chcą mieć swoich. Na kierownicze stanowiska powinni być wybierani najlepsi, gwarantujący rozwój instytucji. Zbyt częste zmiany nie służą poprawie jakości pracy. Zdarza się, że do stanowisk decydenckich dochodzą niekompetentni ludzie i wtedy popełniane są błędy, cofamy się. Polityka powinna kończyć się na stanowiskach ministrów a kierowanie służbami należy zostawić apolitycznym i kompetentnym zawodowcom.

Pozostając w tematyce utrudnień. Zadziwiające dla mnie było, kiedy czytałem książkę, jak dużo utrudnień podczas śledztwa potrafi dostarczyć samo polskie prawo i nie mówię tylko o minionym okresie kiedy legislacja ulegała przemianie po zmianie ustroju.

W latach 90-tych musieliśmy zabiegać o nowe rozwiązania prawne, umożliwiające skuteczną walkę z przestępczością. Dostaliśmy uprawnienia do stosowania zakupu kontrolowanego, dostawy niejawnie nadzorowanej, świadka koronnego, analizy kryminalnej, możliwości gromadzenia i przetwarzania danych, zaczęliśmy wykorzystywać materiały uzyskane w drodze czynności operacyjnych w procesie karnym. To instrumentarium prawne oraz nowe środki techniczne pozwoliły policji i służbom coraz skuteczniej pracować. Sporym problemem, absorbującym potencjał ludzki był zbiurokratyzowany proces karny. Często policjanci, prokuratorzy muszą wykonywać czynności procesowe, które nie prowadzą do celu a są wymagane przez prawo. W naszym prawie częściej powinna być stosowana zasada ekonomiki procesowej i oportunizmu. Aktualnie wprowadzane zmiany w KK, KPK powinny zmierzać w tym kierunku.

Swoistym problemem są media. Wspomina Pan chociażby generała Zenona Smolarka, zaszczutego przez dziennikarzy. Pańskim zdaniem media bardziej pomagają, czy utrudniają, a może są wygodnym narzędziem, jeżeli wie się jak ich użyć.

Musieliśmy nauczyć się współpracować z mediami. Dzisiaj nie da się przed nimi ukryć, trzeba za ich pośrednictwem przekazywać społeczeństwu rzetelne informacje. Nie o wszystkim można informować i to dziennikarze również powinni zrozumieć. Sporym problemem jest dziennikarska pogoń za newsem i wynikający z tego nierzetelny przekaz. Wiele razy spotykałem się z przypadkami świadomego sterowania informacjami po to żeby zdyskredytować osoby, instytucje. Pora najwyższa aby wszyscy ponosili większą odpowiedzialność za słowa kierowane do opinii publicznej. Sądy powinny nakładać wysokie kary finansowe na oszczerców. To co dzisiaj publikowane jest bezkarnie w Internecie jest nie do przyjęcia.

W Pańskiej pracy, często napotykał Pan na groźby ze strony rozpracowywanych przestępców. Dziad z mafii wołomińskiej groził Panu - ""Co pan myślisz, żeś taki mocny?! Wiesz pan, jak to się robi?! Zlecimy zadanie misiom ze Wschodu, dostaną twój adres, numer samochodu i wszystkie namiary. Odstrzelą cię..." Nie obawiał się Pan, że te groźby się spełnią? Jak pokazały smutne przykłady Ministra Sportu - Jacka Dębskiego i Komendanta Głównego Policji - Marka Papały, eksponowane stanowiska nie chronią przed kulami zamachowców.

Dla zawodowców wykonanie wyroku nawet na VIP-ie nie stanowi większego problemu. Ja w czasach pracy w pionie do walki z zorganizowaną przestępczością, narkotyków nie rozstawałem się z bronią, stosowałem pewne środki ostrożności. Nigdy nie korzystałem z ochrony osobistej. Uświadamiałem naszym przeciwnikom zasadę, że zagrożeniem dla nich nie jest konkretny policjant a instytucja. Każdy zamach na policjanta, przedstawiciela wymiaru sprawiedliwości będzie skutkował zmasowaną represją całego środowiska przestępczego, to się ma po prostu nie opłacać.

Zagrożenie, to w Pańskiej pracy, można powiedzieć że chleb powszedni. Opisuje Pan operacje, podczas których dokonywano zakupów kontrolowanych zarówno narkotyków, jak i rosyjskiego uranu, używano zakamuflowanych agentów. Chyba każdy kto o tym czyta zadaje sobie pytanie, a co, jeżeli coś pójdzie nie tak? Jak wielkie jest ryzyko?

W przypadku niepowodzenia operacji najczęściej szuka się później winnych, klasycznym tego przykładem jest tragiczne zdarzenie w Magdalence, gdzie zginęło dwóch naszych antyterrorystów. Nie da się wszystkiego zaplanować, wyreżyserować. Bardzo często podejmowałem decyzje na granicy ryzyka, bez tego nie ma postępu, sukcesu. Oceniając zdarzenie po fakcie trzeba uwzględniać, że policjant czasami musi podjąć decyzję w ułamku sekundy, w maksymalnym stresie - niech nie ocenia ten kto tego nie robił. Czasami brak decyzji jest gorszy niż nie do końca trafna decyzja.

Wielokrotnie opisuje Pan służby które zajmują się zwalczaniem przestępczości zorganizowanej. W chwili obecnej, z tego co pamiętam z książki jest ich siedem: Policja, ABW, CBA, Straż Graniczna, Służba Celna, GIIF i UKS. Nie za dużo Pańskim zdaniem?

Uważam, że powinniśmy w Polsce zastanowić się nad pewną konsolidacją służb. Jest to szczególnie widoczne w obszarze zwalczania przestępczości gospodarczej. Służby mają podzielone i ograniczone uprawnienia, żeby zrealizować dużą sprawę np. vat-owską muszą łączyć siły, dogadywać się. Żadna z nich samodzielnie nie jest w stanie zrealizować takiej sprawy. Połączenie kilku formacji z ich uprawnieniami i stworzenie jednej służby stojącej na straży ekonomicznych interesów państwa dałoby znacznie większą skuteczność. Warto rozważyć również połączenie Inspekcji Transportu Drogowego ze służbą ruchu drogowego w Policji.

W Pańskiej służbie, mimo wielu spektakularnych sukcesów, nie zawsze był Pan wygodny dla władz. Niejednokrotnie był Pan odsuwany. Z czego to wynikało Pańskim zdaniem? Znowu polityka?

Służąc w policji zawsze starałem się kierować zgodnie z zasadami prawa i zdrowego rozsądku. Nie byłem dyspozycyjny ani lizusem. Kiedy zmieniały się partie rządzące, politycy chcieli mieć swoich komendantów i wówczas nie pasowałem do koncepcji. Ja nie dzielę ludzi na czerwonych czy czarnych, dzielę na mądrych lub głupich, uczciwych lub złodziei. Zawsze wolałem pracować z uczciwymi i mądrymi.

Panie Generale, napisał Pan, że nie wszystko co zamierzył Pan zrobić w Policji się Panu udało. Gdyby Pan mógł jednak to zrobić, co by pan naprawił, uzdrowił. Czego w Polsce potrzeba służbom w walce z przestępczością?

Policja, służby powinny mieć łatwiejszy, szybszy dostęp do baz informacyjnych, tak aby uprawniony funkcjonariusz z poziomu swojego komputera mógł uzyskać maksymalne dane o firmie, obywatelu. Oczywiście dostęp do baz realizowany pod niezależną kontrolą tak aby informacje były wykorzystywane do zwalczania przestępczości. Koniecznym jest odbiurokratyzowanie zarówno pracy operacyjnej jak i dochodzeniowo-śledczej, więcej oportunizmu i ekonomiki procesowej. Skuteczniejsza ochrona prawna funkcjonariuszy pomawianych bezzasadnie przez przestępców, zbyt wielu uczciwych policjantów zostało zniszczonych. Warto również wdrożyć system zagospodarowywania tych funkcjonariuszy, którzy odchodzą na emerytury a nadają się jeszcze do pracy. Mogą oni z powodzeniem działać w cywilnym sektorze bezpieczeństwa, który ma coraz większy wpływ na bezpieczeństwo ogólne. Służby powinny szerzej otworzyć się na współpracę z uczciwym biznesem, szybciej mogłyby dowiadywać się i reagować na patologie w gospodarce.

Bardzo dziękuję za wywiad, a wszystkich chcących poznać kulisy walki z zorganizowaną przestępczością odsyłam do lektury "Niepokornego". Naprawdę życie pisze scenariusze lepsze od filmów sensacyjnych.

Książka "Niepokorny" Adama Rapackiego jest dostępna w formie ebooka w Publio.pl >>

Komentarze (1)
Generał Adam Rapacki: Nigdy nie byłem dyspozycyjny ani lizusem [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • dar61

    0

    Prawdę mówiąc, o innym A.Rapackim miałem nadzieję tu poczytać, ale trudno, stało się. Kultura ma zapewne dla tego zakątka inne oblicze.
    A tak 'Pozostając w tematyce utrudnień' i ad dział kultura:
    ... W latach 90-tych ...
    >>>
    W latach 90.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX