Skandal i burza: Lagercrantz za Larssona. Czy nowe "Millennium? dorównuje słynnej trylogii?

W księgarniach znaleźć już można czwartą część słynnego cyklu "Millennium?. Książkę wartą uwagi nie tylko ze względu na obecność ulubionych bohaterów, ale i kontrowersje towarzyszące wydaniu nowego tomu.
Fani Stiega Larssona od zawsze liczyli się z faktami. Zmarły w 2004 roku pisarz pozostawił po sobie zaledwie trzy napisane tomy z cyklu "Millennium". Sytuacja zdawała się zatem jasna - tom "Zamek z piasku, który runął", to koniec historii Lisbeth i Mikaela Blomkvista. Jednak tam, gdzie w grę wchodzi zainteresowanie milionów czytelników, zawsze znajdzie się sposób na przywrócenie do życia dawnych bohaterów. I stanu konta bankowego wydawcy.

Czy czytelnicy także będą zadowoleni? Na to pytanie trudno odpowiedzieć, zwłaszcza że wielu fanów TRYLOGII podkreślało na forach dyskusyjnych, że pomysł wydania tej książki zdaje się im absurdalnym. Ciekawość może jednak zwyciężyć. Tym bardziej, że "Co nas nie zabije" warto potraktować nie tylko jako czwartą część "Millennium", ale po prostu interesującą pozycję na rynku wydawniczym. Niełatwo w końcu chodzić w butach szanowanego i docenionego autora - David Lagercrantz podjął ciężkie wyzwanie.

Książka "Co nas nie zabije" w ebooku jest dostępna w Publio.pl >>

Co się właściwie wydarzyło?

Tym, którzy już dawno stracili wątek, spieszymy wyjaśnić kontrowersje związane z wydaniem książki Lagercrantza. Gdy Stieg Larsson umarł w 2004 roku, wszelkie prawa do książki przeszły na najbliższą rodzinę pisarza, w osobach jego brata i ojca. Sęk w tym, że Larsson wielokrotnie podkreślał, iż z bratem i ojcem niewiele go łączy. Przez długie lata nie utrzymywali ze sobą kontaktu, mowa była nie tylko o światopoglądowych różnicach, ale i konfliktach mających swoje źródło we wczesnej młodości Larssona. Pisarz pragnął, aby opiekę nad jego dorobkiem przejęła jego wieloletnia partnerka, Eva Gabrielsson. Znajomi pary są nad wyraz zgodni co do tego, że wkład Evy w trylogię jest ogromny. Larsson wielokrotnie zasięgał u Gabrielsson porad w sprawach fabuły i bohaterów - zwłaszcza Lisbeth Salander.

Gabrielsson bynajmniej nie milczała, gdy rodzina pisarza sprzedała prawa do ekranizacji powieści i rozpoczęła rozmowy o jej kontynuacji. Znajomi i przyjaciele pary udzielali jej oficjalnego wsparcia. Tak narodził się skandal, chętnie opisywany przez prasę i ochoczo podchwycony przez publikę. Na brata i ojca Larssona spłynęła fala krytyki, panowie postanowili zatem zaprosić Gabrielsson do udziału w dyskusjach i decyzjach. Niestety Eva była już u kresu wytrzymałości. Ostro odmówiła wszelkiej współpracy, żądając przekazania jej wszystkich praw do książki. W Szwecji ponownie zawrzało.

Skandal nakręca biznes

Nie wiadomo, czy to właśnie cała ta sytuacja nie wpłynęła na losy kolejnych części ekranizacji. Dość powiedzieć, że wytwórnia zarzuciła plany sfilmowania następnych tomów. Pieniędzy trzeba było poszukać w innych miejscach. Pomysł poddała przedsiębiorczym panom Larssonom sama Eva Gabrielsson, która w swojej książce "Stieg i ja" wyznała, że autor planował dziesięć powieści cyklu. Nieopatrznie zdradziła także, że jest w posiadaniu kilkuset stronic szkicu czwartej powieści.

Rodzina Larssona natychmiast zażądała wydania jej szkicu, Gabrielsson naturalnie odmówiła. Prawdopodobnie dlatego, by nie wywoływać kolejnej fali skandalu, brat i ojciec Larssona poddali się w walce o zapiski pisarza. Pomysł na kolejne części zaświtał jednak w ich głowach i pozostał tam na dobre. Tak zapadła decyzja o zastąpieniu Stiega innym pisarzem. Wybór padł na Lagercrantza - uznanego dziennikarza i autora poczytnej książki "Ja, Zlatan". David przyjął propozycję, a efekty tej decyzji poznać możemy już dziś. Czy jednak jest co podziwiać?

Co się stało z Lisbeth Salander?

Mówiąc krótko, a treściwie (czyżby?) - Lisbeth Salander nadal jest bardzo bogata i bardzo wkurzona na cały świat. A dzieje się w tym świecie sporo, zwłaszcza jeśli zajrzymy w jego światłowodowe trzewia. Lisbeth co prawda postanowiła skupić się na ostatecznym zniszczeniu najmniejszych nawet resztek kryminalnego imperium swojego ojca, jednak wydarzenia w świecie najnowszych technologii nieco ją rozpraszają.

Nie zdradzając zbyt wiele - będzie sztuczna inteligencja, podziemie hackerów, kolejne czarne charaktery, kolejne porządne charaktery i do tego wszystkiego - zmęczony życiem i zgnębiony nowoczesną technologią Mikael Blomkvist, który ma problem z publikowaniem wpisów na Twitterze. Nie obejdzie się oczywiście bez ofiar śmiertelnych, a także obowiązkowego tematu przemocy domowej i gnębienia słabszych.

Książka "napakowana" jest akcją, czasem ciężko nadążyć za kolejnymi zawirowaniami w fabule, a także za tokiem myślenia naszej ulubionej bohaterki. Lagercrantz poważnie się rozhulał, wkładając w tę powieść wszystko, co znaleźć można w worku zainteresowań współczesnego świata. Rzecz trochę to przytłaczająca, ale przecież wyzwanie było spore. Nie każdy może dorównać mistrzowi. Nie należy jednak chyba nadrabiać braków zbyt bujną wyobraźnią

Czytać? Nie czytać?

Zdecydowanie czytać. Ta powieść to jednak zjawisko, na które składa się nie tylko otoczka skandalu i szalone starania nowego autora. To jednak nadal Lisbeth Salander, dla której można znieść naprawdę wiele. Fantastycznie też obserwuje się, jak bardzo zmienia się postać Lisbeth opisywana słowami innego pisarza. To wyjątkowe doświadczenie dla czytelnika.

Pomijając bujność zdarzeń i wrażeń oraz nieuchronne porównywania do poprzednich tomów, dostajemy jednak do ręki porządną, choć nieco zbyt szaloną opowieść sensacyjną i obyczajową. Być może warto odłożyć na bok uprzedzenia- jeśli je mamy - i skupić się na zaletach, nie na wadach książki. Lektura stanie się wtedy znacznie przyjemniejsza.