Okiełznać apokalipsę, ujarzmić broń atomową. Majstersztyk dziennikarstwa śledczego "Poza kontrolą" [RECENZJA]

"I stałem się śmiercią, niszczycielem światów". Tym cytatem z indyjskiego poematu Bhagawadgita posłużył się Robert Oppenheimer, dyrektor naukowy Projektu Manhattan, relacjonujący eksplozję pierwszej próbnej bomby jądrowej na poligonie w stanie Nowy Meksyk w lipcu 1945 roku. Mało kto wie, że to samo wydarzenie zupełnie inaczej skwitował Kenneth Bainbridge, nadzorujący przebieg testu. Po wybuchu odwrócił się do Oppenheimera i powiedział: "Teraz wszyscy jesteśmy sukinsynami". Trudno mu się dziwić. Ludzkość zyskała najbardziej przerażającą broń w swojej historii. Okiełznała atom. Czy jednak na pewno go poskromiła? Eric Schlosser w swojej książce pt. "Poza kontrolą" rozważa, czy na pewno "dorośliśmy" do takiej broni.
"Poza kontrolą" w formie ebooka jest dostępne na Publio.pl >>

Koniec świata

Pierwszemu testowi bomby atomowej w Nowym Meksyku towarzyszyło wiele kontrowersji. Naukowcy mieli problemy ze skonstruowaniem zapalnika, nie byli też pewni tego, co nastąpi po wybuchu. Jeden z nich obawiał się na przykład, że od tak wysokiej temperatury może wyniknąć reakcja łańcuchowa, po której spłonie ziemska atmosfera. Mimo to, prace nad nową bronią trwały dalej, aż do pamiętnego wybuchu, po którym jeden z obserwujących miał powiedzieć: "tak będzie wyglądał koniec świata". Ten widok również nie spowolnił prac i 6 sierpnia 1945 roku nad Hiroszimą eksplodowała bomba "Little Boy" o sile 15 kiloton, zabijając w ciągu jednego dnia ponad 100 tysięcy Japończyków. Trzy dni później kolejna bomba nazwana "Fat Boy" eksplodowała nad miastem Nagasaki, zabijając 40 tysięcy jego mieszkańców. Pokłosiem tych wybuchów były także tysiące ofiar choroby popromiennej.

Broń jądrowa została po raz pierwszy (i miejmy nadzieję ostatni) zastosowana w działaniach wojennych. Kolejne wybuchy miały już charakter testowy i naukowy. Nie zakończył się jednak wyścig mający na celu zwiększenie mocy tej broni i udoskonalenie możliwości jej przenoszenia. Od ponad 70 lat świat żyje w cieniu atomowego zagrożenia, w swoistym atomowym szachu. Jednak czy tylko ryzyko wojny atomowej jest dla nas zagrożeniem? Odpowiedzią na to pytanie jest właśnie książka Erica Schlossera.

A gdyby tak stracić kontrolę...

"Poza kontrolą" zaczyna się niewinnie, od opisu typowego dnia w wyrzutni rakiet balistycznych Titan II, uzbrojonych w głowicę jądrową. Obiekt 347-7 znajdował się w Damascus w stanie Arkansas i był jednym z bardzo wielu takich placówek na terenie USA. Tego wrześniowego dnia 1980 roku pracujący tam personel miał dokonać rutynowego przeglądu instalacji i sprawdzić stan pocisku, tak aby w każdej chwili był gotowy do odpalenia i uderzenia w cel oddalony nawet o 10 tysięcy kilometrów. To miał być dzień jakich wiele. Niestety, podczas tych rutynowych czynności jednemu z techników wypadł z ręki klucz i uderzył w 31 metrowy pocisk, z którego jak z węża ogrodowego trysnęło paliwo. Nadmienić tu trzeba, że aerodyna 50' wypełniająca zbiorniki jest bardzo niebezpieczna, może zapalić się samoczynnie z takimi materiałami jak wełna, tkanina lub rdza. Może wybuchnąć już przy bardzo małym, bo dwuprocentowym stężeniu. Kiedy jej opary dostaną się do dróg oddechowych człowieka, powodują duszności, spowalniają akcję serca, wywołują torsje, konwulsje, a następnie wstrząs i śmierć. Związek ten jest silnie rakotwórczy i łatwo wchłaniany przez skórę. Drugim czynnikiem, niezwykle ważnym w takich sytuacjach, jest utleniacz - tetratlenek diazotu, bardzo silna trucizna, chociaż sama nie palna, to działająca zapalająco w zetknięciu ze skórą, papierem, ubraniem czy drewnem. Posiadająca jednocześnie drastycznie niską temperaturę wrzenia, bo tylko 21 stopni Celsjusza. Czy teraz trzeba mówić, jak niebezpieczny jest taki wyciek paliwa przy czarnym kolosie, zwieńczonym głowicą termojądrową o mocy 9 megaton, czyli trzy razy tyle, co wszystkie bomby zrzucone podczas II wojny światowej razem z atomowymi włącznie.

Nieokiełznana potęga

Takim właśnie sytuacjom poświęcona jest książka "Poza kontrolą" i trudno o bardziej adekwatny tytuł. Eric Schlosser prowadzi czytelnika poprzez historię broni atomowej, specyfikę jej konstrukcji i odkryć związanych z jej udoskonaleniem aż do czasów dzisiejszych, kiedy liczba zgromadzonej broni jądrowej dawno już przekroczyła moc zdolną całkowicie unicestwić życie na Ziemi, a może i planetę w całości. Bo broń jądrowa to nie tylko wymiana nuklearnych ciosów pomiędzy państwami i kontynentami. To tysiące głowic przechowywanych w różnych miejscach i różnych warunkach, a przy ich obsłudze i zabezpieczeniu nieodzownym jest czynnik ludzki, jak wszyscy doskonale wiemy - bardzo zawodny.

Autor w swojej pracy koncentruje się głównie na arsenale atomowym Stanów Zjednoczonych, zastrzegając jednocześnie, że podobne problemy i wypadki zapewne zdarzały się również po drugiej stronie oceanu u drugiego mocarstwa atomowego - ZSSR, obecnej Federacji Rosyjskiej. Takich zdarzeń zaś po stronie amerykańskiej było całkiem sporo i Schlosser skrzętnie to odnotowuje. Należy dziękować tylko opatrzności, że tak gigantyczna niszczycielska siła nadal jest trzymana w ryzach.

Powiedzieć też trzeba z mocą, że nie jest to książka o bohaterskich amerykańskich żołnierzach, którzy z narażeniem życia zawsze do końca trwają na stanowiskach. To opowieść o zwykłych ludziach, których w kryzysowych sytuacjach także ogarnia strach. Ludziach, którzy uciekają z atomowych silosów, żeby wsiąść do auta i gnać przed siebie jak najdalej, zanim dosięgnie ich siła eksplozji. To książka o strachu i potędze, której tak naprawdę nigdy nie da się okiełznać do końca.

"Poza kontrolą" to przejmująca pozycja. Doskonałe połączenie pracy popularnonaukowej z rewelacyjnym reportażowym zacięciem. To także swoisty apel autora o opamiętanie, a nawet jeżeli to nie nadejdzie, o jak największą dbałość i zabezpieczenie atomowego arsenału, zanim dojdzie do prawdziwej tragedii. A o taką, przy w gruncie rzeczy wciąż niestabilnej broni nuklearnej, naprawdę nie trudno.

Profesor Oppenheimer opowiadał, że bezpośrednio po pierwszym rozbłysku na poligonie w Nowym Meksyku przyszedł mu na myśl inny cytat - "Na kształt tysięcy słońc, nagle wśród niebios rozbłysłych, rozjarzyła się chwała najwyższego Pana". Pozostaje nam mieć nadzieję, że nigdy takiej "chwały" nie doświadczymy, a książka Erica Schlossera, pozostanie ostrzeżeniem, które w porę dostrzeżono.

"Poza kontrolą" w formie ebooka jest dostępne na Publio.pl >>



Komentarze (5)
Okiełznać apokalipsę, ujarzmić broń atomową. Majstersztyk dziennikarstwa śledczego "Poza kontrolą" [RECENZJA]
Zaloguj się
  • roy_cohn

    Oceniono 5 razy -3

    Gdyby nie bomba atomowa wszystko na wschód od Portugalii miałoby dodatek SSR - ale gdzież tam... koszerni ojcowie światpoglądowi z Czerskiej bioją w jeden bęben...

  • hummer_my_vehicle

    Oceniono 2 razy 0

    Gdyby Japonczycy poddali sie ruskom to mowili by po rosyjsku nie japonsku .

  • bentum

    Oceniono 1 raz 1

    Polecam na yt wpisać: CULTURE FASHION - Nuclear Bomb Dropped On Poland / Polska

  • Jan Kowalski

    Oceniono 6 razy 4

    "Drugim czynnikiem, niezwykle ważnym w takich sytuacjach, jest utleniacz - tetratlenek diazotu, bardzo silna trucizna, chociaż sama nie palna, to działająca zapalająco w zetknięciu ze skórą, papierem, ubraniem czy drewnem". Proponuje cymbałowi, który to napisał umieścic kawałek drewna w atmosferze ditlenku azotu albo jego dimeru i czekać aż zapłonie...

  • jugen07

    Oceniono 13 razy 13

    ...kolejna bomba nazwana "Fat Boy"... Odsyłam do podręczników historii najnowszej. Chociaż wystarczy zwykła Wikipedia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX