Na zakończenie tej serii fani czekali 10 lat [UNIWERSUM METRO]

Kiedy był młody i narwany, rzucił wszystko i ruszył, by ratować świat, a przynajmniej tę jego skromną część, która ocalała w tunelach rosyjskiego metra. W nowej książce, "Metro 2035? Artem jest starszy i nic już nie jest tak oczywiste, jak podczas pierwszej wyprawy.
Niespodziewany sukcses

Dimitrij Głuchowski, zaczynając pisać jedną z najważniejszych książek science fiction ostatniego dwudziestolecia, też był młody i narwany. Miał ledwie osiemnaście lat i mnóstwo pomysłów, które postanowił ubrać w formę literackiej opowieści publikowanej za darmo w internecie. Rozdział po rozdziale zdobywał zainteresowanie coraz szerszego grona odbiorców. Kiedy zaś jego książka ukazała się w formie drukowanej, czytelnicy oszaleli na jej punkcie. Wciągająca historia ludzi, którzy przetrwali wyniszczającą świat wojnę, chroniąc się w tunelach moskiewskiego metra, urzekała liryzmem, mrokiem i umiejętnie prowadzoną narracją. Postać głównego bohatera, młodego idealisty Artema, który ruszył w nieznane, by mierzyć się z kolejnymi przeciwnościami, czując nieustannie oddech śmierci na plecach, budziła sympatię. Całość zaś stała się na tyle inspirująca, że doczekała się nie tylko kontynuacji w postaci książki "Metro 2034", ale urosła do całego uniwersum, w którym dziesiątki ludzi rozwijały własne wątki uzupełniając mapę świata po zagładzie o kolejne punkty, w których ludzie walczą o przeżycie, mierząc się z radiacją, mutantami, niedoborem jedzenia, wody pitnej i z samymi sobą.

W ciągu kilkunastu lat na rynku pojawiło się ponad 50 książek, których akcja rozgrywała się zarówno w Rosji, ale już poza Moskwą (petersburski "Piter" Szymuna Wroczka czy rozpoczynająca się tam trylogia Andrieja Diakowa, "Mrówancza" z Rostowa), jak też w innych krajach (włoskie "Korzenie Niebios" Tullio Avoledo czy pochlebnie przyjęta polska "Otchłań" Roberta J. Szmidta).

W środku uniwersum

Świat Metra 2033 stał się też fundamentem do tworzenia gier komputerowych, mobilnych, planszowych i LARPów. Sam Dimitrij jednak po wydaniu w 2009 roku sequela nie podejmował się tworzenia kolejnych książek w serii. Pracował jako korespondent, dziennikarz, publikował inne książki. Fani jednak drążyli temat i tak niemożliwe stało się możliwe. W maju tego roku na rosyjskim rynku ukazała się trzecia - w założeniu zamykająca cykl Głuchowskiego książka "Metro 2035".

Spotykamy w niej Artema, głównego bohatera pierwszej książki, ale nie tylko jego. Miłośnicy całego uniwersum poczują się tak, jakby wracali do rodzinnego domu w mroźny wieczór, a na miejscu czekało na nich wszystko to, co lubią Na przykład mnóstwo starych znajomych poznanych w poprzednich częściach "Metra...", stare dobre tunele pełne cudów i dziwów, wciągające intrygi, genialne opisy kolejnych, wyjątkowych stacji metra i całe mnóstwo aluzji do książek innych autorów tworzących Uniwersum Metro 2033.

Starszy, bogatszy w doświadczenia stalker - postapokaliptyczny poszukiwacz ze stacji metra WOGN, opuszcza swój dom nie z powodu zagrożenia inwazją mutantów, a własnej obsesji. Artem jest przekonany, że musi być jakieś życie poza moskiewskim metrem. Nieustannie chodzi ze swoją radiostacją, śle w eter nawoływania i czeka odpowiedzi. Niestety - jedyne, co udaje mu się złapać podczas sesji z nadajnikiem, to promieniowanie. Do czasu... Pewnego dnia spotyka Homera, starego dobrego pisarza, który w książce "Metro 2034" towarzyszył Saszce i Hunterowi w ich misji. To Homer rozbudza nadzieję w Artemie i mobilizuje go do ruszenia w drogę, by szukać prawdy. Ci, którzy w pamięci mają "M2033", początkowo będą mieli silne wrażenie deja vu - jak najbardziej zamierzone. Głuchowski zabiera bowiem czytelników w podróż wydeptanymi ścieżkami, stwarzając okazję do spojrzenia na wszystko z nieco innej perspektywy, a potem...

Nie brakuje zaskoczeń

No właśnie. Potem następują takie zwroty akcji, które burzą fundamenty, podkopują reputację wielu ważnych postaci, wreszcie pokazują, jak daleko mogą się posunąć ludzie, którzy panicznie boją się utrzymać status quo i swoją władzę. Najnowsza książka Głuchowskiego jest zdecydowanie lepsza niż poprzednia część, oferuje też silniejsze wrażenia. Kto nie boi się poczucia beznadziei, przed tym w nagrodę roztoczą się nowe perspektywy, gdy już wypełznie na zdewastowaną przez wojnę powierzchnię.

"Metro 2035" stanowi zgrabną, choć pesymistyczną alegorię wielu współczesnych sytuacji. Dla fanów całego uniwersum to pozycja obowiązkowa do przeczytania. Dla tych, którzy nie mieli do czynienia z realiami Metra 2033, niespecjalnie przepadają za nurtem post apo w fantastyce naukowej, to propozycja godna rozważenia - tym bardziej, że mimo odniesień, znajomość treści innych książek z uniwersum nie jest konieczna do tego, by docenić sam styl pisania i móc przeżyć mroczną, brudną przygodę.

"Metro 2035"
Dimitrij Głuchowski
Wydawnictwo Insignis
Ebook jest dostępny w Publio.pl >>

Komentarze (7)
Na zakończenie tej serii fani czekali 10 lat [UNIWERSUM METRO]
Zaloguj się
  • wrzeszczaninn

    Oceniono 8 razy 6

    mam nadzieję,że będzie lepsza od metra 2034,koszmarny gniot.wielkie oczekiwania po metro 2033 i równie wielkie rozczarowanie metrem 2034

  • iwanme

    Oceniono 3 razy 1

    Tak szczerze to nie rozumiem do końca fenomenu tej książki. Metro 2033 było niezłe, ale nie jakieś wybitne, Metro 2034 było po prostu kiepskie. 2035 pewnie też przeczytam, dla zasady...
    Ale żeby od razu najważniejszą książką SF ostatniego 20 lecia? Może po prostu najlepiej sprzedająca się...

  • zdzisiomisio

    Oceniono 31 razy -11

    "panicznie boją się utrzymać status quo i swoją władzę" - to o PiS? Szanowny autorze, trochę szacunku dla czytelników proszę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX