Postapokalipsa w Europie Wschodniej [WYWIAD]

"Przed Majdanem Ukraina była państwem kleptokratycznym, w zasadzie strukturą mafijną, więc trzeba było to skończyć. I mimo, że teraz jest ciężko, to Ukraińcy są mocno zdeterminowani, by budować normalny kraj" - mówi pisarz Ziemowit Szczerek, autor książki "Tatuaż z tryzubem".


Ebook jest dostępny w Publio.pl >>

Krzysztof Cieślik: Skąd się u Ciebie wzięła ta Ukraina? Jak tam trafiłeś za pierwszym razem?

Ziemowit Szczerek: Z tą Ukrainą to dziwna historia, myślę, że perwersyjnie tam pojechałem. Znałem już zachód Europy, czyli kierunek, w którym - co szczególnie mocno czułem w latach 90-tych - powinniśmy iść. Chciałem więc też zobaczyć wschód, z którego - jeśli można tak to ująć - wyszliśmy. Ukraina była najbliżej. I była najciekawsza, bo tam zawsze jakoś wrzało, bulgotało. Rosja i Białoruś się skuwały jakimś dziwnym poradzieckim lodem, a tam się wszystko kotłowało.

Co pociąga Cię w tym kraju na tyle, żeby poświęcić mu już drugą książkę?

"Tatuaż z tryzubem" to coś w rodzaju uzupełnienia "Mordoru", bo raczej nie kontynuacja. Choć może trochę... "Tryzub", w każdym razie, jest esejem podróżniczym, a "Mordor" udaje literaturę faktu. Jest powieścią, choć prawdziwą, bo ja raczej nigdy nie odchodzę daleko od rzeczywistości. Nawet jeśli napiszę horror metafizyczny, z duchami i demonami. Nie przepadam za tworzeniem abstrakcyjnych światów.

A Ukraina - trzeba było ten temat uzupełnić o nowe wątki, bo przecież Majdan to był game changer.

Czy Ukraina to jest taki pseudokraj, który działa tylko teoretycznie?

Zależy, co masz na myśli. Pseudokrajem to była wtedy, gdy razem z Białorusią i Rosją, jako osobne "państwa" w ramach ZSRR, zakładały ONZ. Jeśli chodzi ci o to, czy to państwo upadłe - to bez przesady. Trzyma się w kupie, siły zbrojne mają nowy etos, wyrasta i utwierdza się ten ruch obywatelski, który nadaje krajowi ton i którego językiem mówi też władza (choć inna sprawa, czy tylko mówi, czy naprawdę kieruje się jego wskazówkami). Wiele rzeczy nie działa albo działa w praktyce inaczej, niż teoretycznie powinno działać (nieoficjalna droga załatwiania rzeczy, czyli łapówkarstwo), jednak jakoś działa. No ale tak, w wielu wypadkach mamy do czynienia z oskrobaniem zasad działania społeczeństwa do podstawowych kształtów.

Przed Majdanem Ukraina była państwem kleptokratycznym, w zasadzie strukturą mafijną, więc trzeba było to skończyć. I mimo, że teraz jest ciężko, to Ukraińcy są mocno zdeterminowani, by budować normalny kraj.

Dlaczego widzisz Ukrainę jako taki postapokaliptyczny ląd rodem z jakiegoś "Mad Maxa"?

Nie tylko Ukrainę, ja widzę postapokalipsę w całej Europie Środkowej i Wschodniej, wszędzie tam, gdzie padła jakaś cywilizacja i w jej miejsce wchodzi druga. III RP rodziła się w gruzach PRL-u, ta - w gruzach ZSRR. I dopiero zobaczymy, co w tych gruzach na Ukrainie wyrośnie, bo na razie malują je na żółto-niebiesko. Malują tak, co się da, niezależnie, czy rozpada się, czy nie. Zaznaczają teren budowy.

Kim jest Ukrainiec? Co to w ogóle za gatunek człowieka? Czy w ogóle jest ktoś taki jak Ukrainiec, czy to jednak - takie wyniosłem wrażenie z "Tatuażu z tryzubem" - kilku różnych ludzi, którzy nie mogą się ze sobą za bardzo dogadać?

Jedni się dogadują, inni nie. Ale tożsamość ukraińska, jeśli o to chodzi, powstaje i krzepnie. Właśnie: powstaje, nie odradza się, bo mimo że bazuje na tej zachodnioukraińskiej opowieści o ukraińskości, to jednak dość daleko od niej poszła. I wykorzystuje pewne elementy tej narracji, ale tylko po to, by stworzyć coś nowego. Choć, oczywiście, wszyscy podkreślają starożytność cywilizacji ukraińskiej, bo mało kto się zgodzi, że mamy do czynienia z budową nowego narodu, każdy będzie udowadniał, że to po prostu odrodzenie.

Jak zwał, tak zwał, ale bardzo wielu ludzi uczy się ukraińskiego i ukraińskości, bo do tej pory była to nie do końca określona tożsamość, coś pomiędzy "ruskim mirem" a ukraińskością wynikającą z faktu administracyjnej przynależności do struktury politycznej. Teraz te puste często ramy wypełniły się treścią, często histeryczną i bombastyczną. A że ukraińskość kojarzy się z zachodniością, w ogóle z postulatem nowego, sprawnego państwa na wzór zachodni, a - broń Boże - nie rosyjski czy radziecki, to jest atrakcyjna. Ale sporo ludzi nie ma ochoty na zmianę tożsamości. Nadal są częścią tego "ruskiego mira", tylko za bardzo się nie wychylają, bo teraz wiatr wieje nie od ich strony. Choć ich głos słychać coraz częściej. Mówią: a po co nam to było, ten cały Majdan, patrzcie jaka teraz recesja, bezrobocie, inflacja... za Janukowycza sytuacja też była dramatyczna, ale jeśli dla niektórych jawi się jako utracony złoty wiek (no, relatywnie złoty, złoty to ZSRR), to łatwo sobie wyobrazić, jaka tam teraz jest sytuacja.

Jak się tam mówi - po wiejsku czy po rosyjsku?

Na zachodzie - po ukraińsku. Z rosyjskimi wtrętami, oczywiście, ale surżyk - bo ta ukraińsko-ukraińska mieszanka to surżyk właśnie - jest mocno tępiony jako pozostałość rosyjskiego "kolonializmu" i zepsucia języka. Tak to wygląda. W centrum coraz więcej ludzi przechodzi na ukraiński, uczy się go. Szczególnie w miastach. Kijów coraz bardziej się ukrainizuje. Na wschodzie rzadziej, ale też się to zdarza nie aż tak od święta. Przykładowo jednak Lwów narzeka na ten ukraiński "standard" oparty na dialekcie połtawskim, twierdząc, że w porównaniu z ich pięknym, halickim dialektem, ten połtawski to jakaś wiocha... no i tak się dogadują.

Co nas łączy z Ukraińcami? Kompleksy? To, że nie rozliczyliśmy się z historią?

No, my jakoś tam jednak próbujemy, a tam to rozliczenie zdarza się tylko w miejscu, gdzie tożsamość jest pewna i okrzepła, a więc na zachodzie kraju. "Zdarza się" to być może za dużo powiedziane, ale zwiastuny są. Ta nawracająca się na ukraińskość Ukraina po pierwsze nie wie o paskudnych kartach historii, bo o nich się albo nie mówi, albo uważa za rosyjską propagandę, a po drugie jest obecnie zbyt podniecona Ukrainą, żeby na nie patrzeć. No ale pewnie przyjdzie na to czas. A kompleksy... wygląda to podobnie jak w Polsce na początku lat 90-tych. Nic nowego.

Jak się nas tam widzi? Z tego, co opowiadasz w "Tatuażu", to chyba niewiele jest miejsc na Ukrainie, w których witano by Polaków z otwartymi ramionami.

Nie, dlaczego? Tam, gdzie wygrywa opcja "zachodnia", Polacy widziani są z życzliwością bądź co najmniej z życzliwą neutralnością. Uchodzimy za sojusznika Ukrainy i taki "namacalny zachód" - niby zachodni, ale jednak swojski, bo bardzo do Ukrainy podobny. Natomiast tam, gdzie myśli się "po wschodniemu", robimy za głupiego szczucza zagrzewającego do walki.

Czym dla Ciebie jest Europa Wschodnia? Co Cię w niej tak pociąga? Czy my jesteśmy jej częścią? A jeśli tak, to w jakim sensie/stopniu?

Miejscem, w którym idee stworzone na zachodzie się skarykaturalizowały, i mimo że je naśladujemy, to co rusz coś nie wychodzi, coś się wali, coś się rozpieprza, coś zamienia w groteskę. Nie do końca rozumiemy to, co robimy.

Nie ciągnie Cię w ogóle na Zachód? Mógłbyś napisać o Włoszech czy musi być burdel, żeby Ciebie to kręciło?

Jaki burdel... utarło się o tym burdelu. Ciekawie musi być. Zachód też jest ciekawy, i to bardzo, choć momentami wkur* mnie jego gentryfikacja. Ale ta sama gentryfkacja mi się innym razem podoba. Jeśli wpadnie mi do głowy włoski temat, to Włochy - czemu nie.

Mam wrażenie, że to, co piszesz, bardzo się językowo wyróżnia, że to jest taki język lumpeninteligencki - trochę bluzgów, trochę kultury wysokiej, język ulicy wymieszany z popem, a czasem bardzo subtelną, poetycką frazą. Jak powstał Twój język? Skąd go wziąłeś?

Chyba jednak ze słuchu. Zawsze lubiłem to łączyć, wyż i niż.

Wyobrażasz sobie pisanie klasycznych powieści? Nie mówię, że od razu w duchu Jacka Dehnela...

Nie wiem. Nie myślę o tym. Może kiedyś mi wypełznie spod palców coś takiego, choć się na razie nie zanosi. Co to w ogóle znaczy "klasyczny"?

"Tatuaż z tryzubem"
Ziemowit Szczerek
Wydawnictwo Czarne
Ebook dostępny w Publio.pl >>

Komentarze (4)
Postapokalipsa w Europie Wschodniej [WYWIAD]
Zaloguj się
  • 1_krzys

    Oceniono 35 razy 3

    Myślę, że w kwestii post apokalipsy w Europie Wschodniej autor, pisarz, przyjaciel Polski, może napisać reklamacje do Michnika oraz jego żydowskich przyjaciół na zachodzie i wschodzie. To oni popierali i wprowadzili po 1989 roku kapitalizm, który okazał się pseudo kapitalizmem dla panującej sitwy, a dla obywateli stał się systemem feudalnym.
    I jeszcze jedno, na Ukrainie niewiele się zmieniło. Mafia prorosyjska została zastąpiona mafią proamerykańską. Obywatele nadal są traktowani jak dochodowe śmieci.

  • nosorozecwlochaty

    Oceniono 3 razy 1

    Wszystko jest jak było. Oligarchę Janukowycza u władzy zastąpili oligarchowie Poroszenko i Jaceniuk.

    Korupcja jest jak była. Bieda jest większa niż była.

    Z nowych rzeczy doszło strzelaniny na ulicach i konflikt z najważniejszym sąsiadem przekładający się na spieprzone relacje gospodarcze.

  • oloros11

    Oceniono 19 razy 1

    Ukraina była na krawędzi katastrofy - teraz zrobiła krok do przodu -

  • 99makabra1977

    Oceniono 20 razy -4

    Wszystkie ruchy społeczne - bolszewicy, Kuba ,Chiny, Korea skończył y się upodleniem narodu. Solidarność i Ukraina nie inaczej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX