Jesteś przywiązany do internetu, aplikacji i telefonu? To przeczytaj "Zero" [FRAGMENTY KSIĄŻKI]

Co robisz, gdy chcesz na bieżąco zapisać wynik treningu, potrzebujesz błyskawicznej mapy miasta, latarki czy rozkładu jazdy autobusów? Włączasz aplikację? 90% ludzi korzystających z telefonów odpowie właśnie w ten sposób. Jeśli więc choć raz przemknęło Ci przez myśl, że aplikacje i internet to potęga, którą można by wykorzystać przeciwko ludzkości, przeczytaj tę książkę. Poniżej publikujemy fragment powieści Marca Elsberga "Zero" - historii, która za kilka lub kilkanaście lat może się wydarzyć naprawdę.


Freemee to popularna platforma internetowa, która specjalizuje się w gromadzeniu i analizowaniu danych. Milionom swoich użytkowników obiecuje lepsze, obfitujące w sukcesy życie. Właśnie do Freemee dociera dziennikarka Cynthia próbująca wyjaśnić śmierć pewnego młodego chłopaka. Dopóki nie dostanie wyraźnego ostrzeżenia, nie zorientuje się, że sprawa jest wyjątkowo niebezpieczna. Kto i dlaczego chce, by trzymała się z daleka od słynnej firmy? Czy w świecie pełnym kamer, terminali płatniczych i smartfonów może czuć się bezpiecznie?



Ebook "Zero" jest dostępny w Publio.pl >>


Poniżej publikujemy fragment książki

Obecni są tylko członkowie zarządu Freemee: sam Carl, Kim Huang, Jenna Wojczewski i Will Dekkert.

Carl nie lubi długich wstępów.

- No dobrze, moi drodzy, mam dobre i złe wiadomości. Zacznę od dobrych. Niemal dziewięćdziesiąt procent użytkowników Freemee stosuje się do zaleceń naszych ActApps, aby podnieść wartość swoich parametrów. Przykład: w każdej szkole jest określona grupa młodzieży, tak zwanych liderów opinii. To są ci fajni. Wszyscy chcą należeć do tej grupy. Dzięki naszym instrumentom wiemy wcześniej niż oni, jakie marki będą niebawem trendy. Gdy więc ktoś chce przynależeć do fajnych, aplikacja podpowiada, aby on także się w to ubrał, jeszcze zanim ci fajni pierwszy raz pojawią się w czymś takim w szkole.

- Na razie nic nowego - zauważa Jenna. (...)

- Kilka miesięcy temu pozwoliłem sobie dokonać optymalizacji programu i zainicjować kilka drobnych eksperymentów. (...)

Objąłem programem trzy miliony młodych ludzi z różnych regionów Stanów Zjednoczonych, Kanady, Wielkiej Brytanii, Japonii, Niemiec, Francji i Skandynawii. Wszędzie tam mamy dużą liczbę użytkowników o wysokich parametrach. W pierwszym doświadczeniu zastosowałem wspomniany już przykład: co się stanie, jeśli aplikacje wskażą liderom opinii i innym młodym ludziom markę, która niezbyt odpowiada ich systemowi wartości? Czy mimo wszystko kupią ją sobie, jeśli w ten sposób będą mogli podnieść wartość swoich parametrów? Mówiąc krótko: chciałem oszacować wpływ aplikacji na osoby testowane w przypadku, gdy zachodzi nieznaczna zgodność wartości wyznawanych przez jednostkę z daną marką bądź też taka zgodność nie istnieje wcale. Kazałem więc odpowiednio przekodować algorytmy. No i co z tego wyniknęło? Mając przed nosem marchewkę w postaci możliwości podniesienia swoich parametrów, młodzi ludzie kupowali to, co zalecały im aplikacje. - Carl obrzuca zebranych spojrzeniem pełnym dumy. - Oczywiście przyznaję, że są tu jednak pewne granice.

- Cholera - rzuca znowu Jenna. - Czy to znaczy, że nastolatki kupują to, co podpowiadają im ActApps, niezależnie od tego, czy dana rzecz im się podoba, czy nie?

- Nie - uśmiecha się chytrze Carl. - Nasze ActApps mówią młodym ludziom, co im się podoba. I dlatego kupują potem właśnie to, a nie co innego.

Przez kilka sekund w pomieszczeniu panuje cisza. Wszyscy muszą najpierw przetrawić tę informację. W głowie Willa kłębią się myśli. Carl manipuluje ludźmi jak marionetkami! Jeżeli to wyjdzie na jaw...

- Po tym pozytywnym wyniku podjąłem dalsze testy z różnymi produktami, między innymi z określonymi markami butów, artykułów sportowych, sprzętu elektronicznego, pomocy do nauki - relacjonuje dalej. - I dołączyłem jeszcze inne grupy testowe. Algorytmy działają we wszystkich zakresach.

Jenna, kręcąc głową z niedowierzaniem, mówi:

- Czyli ludzie postępują wbrew własnym wyobrażeniom wartości, ponieważ chcą podnieść swoją wartość? To jest schizofreniczne.

Carl wzrusza ramionami.

- Nie, oni nie postępują wbrew nim, tylko je zmieniają.

Will czuje, jak w bunkrze krążą i brzęczą atomy. Carl objaśnia im właśnie, że są nowymi panami świata.

- Czy to była ta dobra, czy zła wiadomość, od której zacząłeś? - pyta Jenna.

Wszyscy się śmieją. "Dopóki można się śmiać, sytuacja nie jest poważna - myśli Will. - Czy beznadziejna, jak by powiedzieli pesymiści. Ale w tych ścianach nie ma nikogo takiego".

- Zła wiadomość jest bardzo prosta - odpowiada Carl, zwracając się do Willa. - I dotyczy ciebie.

- Jak mamy to sprzedać? - uprzedza Will dalsze wyjaśnienia. - To rzeczywiście twardy orzech do zgryzienia.

- Zgadza się. Potencjał jest wprost niewyobrażalny. Możemy trwale oddziaływać praktycznie na każdą sferę życia ludzi, przynajmniej świata zachodniego. Oczywiście nie z dnia na dzień, lecz przez to tym bardziej skutecznie.

- Przy pewnym istotnym ograniczeniu - wtrąca Kim. - Ludzie w żadnym razie nie mogą się o tym dowiedzieć. Gdyby bowiem te możliwości stały się znane, nasi użytkownicy natychmiast przestaliby nam ufać i na pewno by się wycofali. To byłby definitywny koniec Freemee.

- Z moich wyliczeń wynika co innego - oponuje Carl. - Dopóki ludzie sądzą, że zalety przeważają nad wadami, jest im wszystko jedno. Czy ubyło użytkowników Google, Facebooka, Amazona, komórek, kart kredytowych, bankowych i kart stałego klienta, mimo że dziś już chyba każdy zdaje sobie sprawę, jakie masy danych osobowych są przez nie "zasysane"? Wręcz przeciwnie, konsumentów wciąż przybywa. Oczywiście lepiej by było, gdyby cały ten mechanizm pozostał ukryty. Ale jako klienci naszego nowego rozwiązania i tak w rachubę wchodzą wyłącznie duże koncerny i organizacje, które mają dość pieniędzy na sfinansowanie takich kampanii. Bo że każemy sobie za nie nieprzyzwoicie słono płacić, nie ulega chyba najmniejszej wątpliwości.

Will widzi, jak Jenna już liczy w głowie. (...)

- Możemy jedynie wywierać wpływ i pośrednio z tego korzystać. Lecz możemy też kupić akcje jakiejś marki odzieżowej i ją promować. Akcje pójdą w górę. (...) O to ci chodziło?

- Mniej więcej.

"Zero"
Marc Elsberg
W.A.B.

Książka w formie ebooka jest dostępna w Publio.pl >>



Komentarze (7)
Jesteś przywiązany do internetu, aplikacji i telefonu? To przeczytaj "Zero" [FRAGMENTY KSIĄŻKI]
Zaloguj się
  • sir_fred

    Oceniono 11 razy 5

    Strasznie drętwy ten fragment...

  • zerozer52

    Oceniono 3 razy 3

    Czyżby książka o Ziobrze?

  • hassy

    Oceniono 2 razy 2

    ZERO. Oni wiedzą, co robisz... - "historii, która za kilka lub kilkanaście lat może się wydarzyć naprawdę."

    Trafny tytuł. U nas w PL zdarzy się naprawdę lada chwila, niech tylko Pan Minister Sprawiedliwości zostanie Prokuratorem Generalnym.

  • mikael0

    Oceniono 2 razy 2

    Gorzej niz w filmie: Idiokracja.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX