Niektóre blizny zostają na zawsze [ROZMOWA]

Czy kryminał jest męską domeną literatury? Zdecydowanie nie! Ostatnie lata pokazały, że w Polsce mamy fantastyczne pisarki, których twórczość jest bardziej elektryzująca od książek ich kolegów po fachu. Doskonałym tego przykładem jest cykl książek o Julii Dobrowolskiej - prywatnym detektywie, autorstwa Gai Grzegorzewskiej. Właśnie na księgarskich półkach zagościła "Kamienna noc", najnowszy kryminał z tej serii. O tej książce, a także o samych kryminałach, tematach tabu i Krakowie, z pisarką rozmawiał Mateusz Uciński.


Książki Gai Grzegorzewskiej są dostępne w formie ebooków w Publio.pl. Sprawdź >>

Mateusz Uciński: Pani Gaju, mówi się, że kryminał jest męską domeną w literaturze, Pani książki jednak zdecydowanie temu przeczą. Zawojowała Pani ten męski zdawało by się gatunek, chociaż nie było pewnie łatwo. Słyszałem, że na spotkania literackie, specjalnie przychodziła Pani infantylnie ubrana, żeby denerwować nazwijmy to, oponentów.

Gaja Grzegorzewska: Tak chociaż przyznaję, że było to trochę dziecinne, jednak wynikało to po części z tego jak byłam traktowana, trochę jak maskotka tego całego pisarskiego, męskiego towarzystwa. Było to niedojrzałe zachowanie młodej osoby, a ja lubiłam wtedy różowy kolor. Ciężko jest jednak powiedzieć, że kryminał jest męską domeną, może był nią w Polsce jeszcze 10 czy 12 lat temu. Za królową światowego kryminału nadal uważa się przecież Agatę Christie i ona była jedną z matek - założycielek tego gatunku i chociażby ten fakt sugeruje, że jest to i męski i damski gatunek.

Czy nie uważa Pani, że dzięki temu że kobiety mają inną wrażliwość, udaje się Wam - autorkom kryminałów pokazać trochę inne spektrum tego wszystkiego. Nie mówię, że łagodniejsze, ale zdecydowanie głębsze.

Przyjęło się mówić - nie wiem czy to jest prawda - że kobiety bardziej dbają o szczegóły i różnego rodzaju niuanse, ale to też wydaje mi się uproszczone, bo chociażby w skandynawskich kryminałach bardzo duży nacisk jest położony właśnie na niuanse, rozbudowane opisy i pogłębione tło psychologiczne. Kiedy czytam kryminał nie zwracam uwagi czy napisała to kobieta, czy mężczyzna, tylko czy jest to dobrze napisane. Płeć nie gra roli. Bywa też że powieść ma dwóch autorów. Jest chociażby mieszana para szwedzkich pisarzy występujących pod pseudonimem Lars Kepler i jak to osądzić? Kto jest tam za co odpowiedzialny? Zarówno kobiety i mężczyźni mogą pisać ostro i łagodnie. Kryminał jest gatunkiem bardzo pojemnym i wszystko się w nim zmieści.

Dobrze, że wspomniała Pani o kryminałach skandynawskich, bo najciekawszym komentarzem na jaki się natknąłem było stwierdzenie jednego z czytelników, który napisał, że po przeczytaniu kilku skandynawskich kryminałów sięgnął po książkę Gai Grzegorzewskiej i: "o matko, to dopiero egzotyka". Uważam, że trafnie podsumował Pani twórczość, biorąc pod uwagę rzeczy które Pani opisuje w swoich książkach. Skąd Pani je bierze?

Z obserwacji. Nie wiem czy jestem dobrym obserwatorem, ale na pewno uważnym. Bardzo lubię wychwytywać rzeczy dziejące się wokół mnie. Słucham jak ludzie mówią, zbieram powiedzonka, anegdoty, historie znajomych i potem to przetwarzam. Przeglądam też doniesienia prasowe. Pisząc "Kamienną noc" czytałam dużo tabloidów, ze szczególnym uwzględnieniem nagłówków w "Fakcie", sprowadzających się do haseł typu: szok, groza, skandal. Te media mają bardzo specyficzny język i starałam się go uchwycić w książce, stylizując tak artykuły w wymyślonym przeze mnie tabloidzie "Szperacz codzienny".

Czytając Pani książki odnoszę wrażenie, że czasami wątek kryminalny staje się tłem dla wątków obyczajowych, poświęca im Pani bardzo dużo uwagi. Bardzo uważnie buduje Pani swoich bohaterów i jest to fascynujące.

Wątki obyczajowe, psychologiczne interesują mnie na równi z tymi kryminalnymi. Ułożenie skomplikowanej intrygi z dużym przekrętem na końcu jest dla mnie bardzo ważne, doskonale się przy tym bawię kiedy uda mi się wymyśleć coś takiego nietypowego. Ale tak samo interesuje mnie to co się dzieje w głowach moich bohaterów. Przygotowując się do tej książki, zrobiłam bardzo duży research, czytałam o kazirodczych związkach, wypowiedzi osób które w takich związkach żyją. Zapoznałam się z problemami z jakimi się spotykają, co przeżywają, co czują. To co się z nimi dzieje, cechuje ogromna dychotomia, bo z jednej strony się kochają, z drugiej nienawidzą. Obwiniają wzajemnie, a jednak trwają w tych związkach.

"Kamienna noc" jest już 5 książką o detektyw Julii Dobrowolskiej. Stworzyła Pani bardzo mocną, wyrazistą i nieszablonową postać. Kiedyś powiedziała Pani, że chciała stworzyć takiego chandlerowskiego Marlowe'a w spódnicy. Wyszedł bardzo mocny Marlowe.

Z Julią było trochę tak jak ze mną, zaczynającą w tym gatunku, który wtedy faktycznie był zdominowany przez mężczyzn. Moja bohaterka funkcjonuje w świecie twardych facetów, wykonuje zawód zwykle oblegany przez mężczyzn i musiała trochę przegiąć w drugą stronę, aby dorównać im tupetem, bezczelnością, siłą i bezwzględnością. Kiedy ją tworzyłam, zrobiłam to w taki komiksowy sposób, potem musiałam się nakombinować, żeby zrobić z niej człowieka z krwi i kości. Julia się zmieniała z książki na książkę, w tym momencie przeszła na "ciemną stronę mocy" i stanęła po drugiej stronie barykady, ale więcej nie zdradzę.

Skąd pomysł na właśnie taką ewolucję? Bo nie ukrywajmy, że siłą tej postaci jest jej przeszłość, bardzo ciężka zresztą.

Przeszłość wymyśliłam pisząc "Grób". Kiedy tworzyłam pierwszą książkę o Julii - "Żniwiarza" nie miałam jeszcze pojęcia co będzie tą tajemnicą z przeszłości, którą ma Julia. Kiedy wpadłam na pomysł co będzie tym sekretem stwierdziłam, że chyba nic mocniejszego nie da się wymyślić! Nie zdradzę, żeby nie psuć zabawy czytającym, ale jest to jeden z najlepszych "twistów" jaki wyszedł mi spod pióra. Wyjaśnienie skąd się wzięła blizna, jest rzeczywiście bardzo mroczne i jest takim rodzajem zdarzenia, które odbija się na człowieku do końca życia. Taką blizną, która pozostaje na zawsze i tak naprawdę determinuje wszystko co człowiek czyni później, każde działanie, czy zachowanie wobec innych ludzi.

Nie boi się Pani tematów tabu. W Pani książkach pojawia się kazirodztwo, nekrofilia, pedofilia. Nie obawia się Pani, że jest to zbyt szokujące, że ludzie boją się takich rzeczy?

Myślę i liczę na to, że czytelnik jest inteligentny, wyrobiony, obyty ze światem i orientuje się, że są i takie aspekty rzeczywistości. Kryminał ze swej natury jest gatunkiem raczej mrocznym i ja właśnie te mroczne, bolesne tematy poruszam. Poza tym czuję potrzebę wstrząśnięcia tym czytelnikiem, licząc, że on również ma potrzebę bycia wstrząśniętym. Czytając Dennisa Lehane i jego powieść "Gdzie jesteś Amando", w połowie książki jest scena, która jest bardzo drastyczna, strasznie smutna i koszmarnie przykra. Odczuwają ją podobnie zarówno bohaterowie jak i czytelnicy. Ja sama miałam ochotę odrzucić tę powieść ze wstrętem, jakby była pokryta jakimś szlamem i nie czytać dalej, a jednak nie mogłam przestać. Podobne uczucie miałam czytając "Ciemno, prawie noc" Joanny Bator i scenę kiedy bohaterka czyta list od zmarłej siostry. Miałam łzy w oczach i bardzo ciężko było mi to czytać. Jako czytelnik i jako autor stwierdziłam, że właśnie w ten sposób chcę pisać, chcę wywoływać u ludzi tak silne emocje. Do tego między innymi służy literatura. Żeby człowiek mógł doświadczyć emocji, których w życiu nie może, a nawet by nie chciał. Dzięki temu można osiągnąć swoiste katharsis.

Pozostając w temacie tabu. Do swoich książek przygotowuje się Pani bardzo drobiazgowo, o czym wspominała Pani wcześniej. Z jednej z pani wypowiedzi, tyczącej się bodajże "Grobu" wspomniała Pani, o łatwości z jaką odnajdywała Pani informacje. Podała Pani przykład Wikipedii

Tak, znalazłam tam filmy pornograficzne jeszcze z epoki kina niemego. I były to naprawdę bardzo mocne obrazy, nawet z elementami zoofilii. Najciekawsze i najbardziej szokujące było to, że były to filmy zupełnie niezabezpieczone. A było tam wszystko - księża, zakonnice, psy, elementy homoseksualne, wymieszane ze sobą. Innym razem trafiłam na stronę o nekrofilii, adresowaną zdecydowanie do osób o takich preferencjach, a nie popularno naukową. W tym serwisie ludzie przysyłali opowiadania o tematyce nekrofilskiej, bardzo, ale to bardzo hardcorowe. Do tego istniał tam zbiór wywiadów z osadzonymi w więzieniach nekrofilami, którzy bez skrępowania opisywali drogę jaka prowadzi od bycia osobą normalną do bycia osobą, która uprawia seks ze zmarłymi. Straszne jest w tym to, że czasami ta droga jest bardzo prosta i łatwa, a granica do przekroczenia, naprawdę cienka. Po czytaniu takich rzeczy, proszę mi wierzyć, popadałam w totalne przygnębienie. Uświadomiłam sobie, że powłoczka normalności, pod którą istnieją inne o wiele mroczniejsze pragnienia, bywa cienka jak pergamin. Pozostał niepokój i niesmak. Najbardziej frapujące jest to, że fabułę można wymyśleć, ale w rzeczywistości takie rzeczy naprawdę się dzieją.

Nie wiem czy zdaje sobie Pani sprawę z tego, że tym co najbardziej szokuje Pani czytelników, jest seksualność w Pani książkach. Pisze Pani mocno, prawdziwie. Jednak w Polsce to jednak cały czas kolejny temat tabu.

Tak, to jest tabu, a teraz to jeszcze większe niż było. Niedawno zajrzałam do "Żniwiarza", nie miałam tej książki w ręku 8 albo 9 lat i zdziwiłam się, że ja zawsze tak pisałam, nawet na początku. Zawsze tam były ostre sceny erotyczne. Sama lubię czytać kryminały, w których są takie sceny, uważam, że jest to doskonałe uzupełnienie zbrodni.

Innym elementem w Pani książkach, który przyciąga, są miejsca. Chociażby Kraków, takiego Krakowa nie znałem.

Często Krakowianie nie znają takiego Krakowa. Są ludzie, którzy żyją tam całe życie i nie ruszają się poza obręb kilku dzielnic. Ja podobnie mieszkając teraz w ścisłym Centrum poruszam się po Starym Mieście, Dębnikach i po Kazimierzu, bo tam mam wszystko, to mój mikro świat. Był jednak czas, kiedy mieszkałam na Bronowicach, czyli na słynnym Bronksie, albo jeździłam do Huty, gdzie mieszkała moja babcia. I to jest zupełnie inny Kraków. Ale wcale nie ten najgroźniejszy. Jako ciekawostkę powiem, że najniebezpieczniej bywa obecnie na ulicy Szewskiej, blisko rynku. Tam są różne kluby, do których zjeżdża się wiele osób spod Krakowa, gdzie gra jakaś barbarzyńska muzyka i łatwo o kłopoty, kiedy się tam zapuścić. Koło rynku w byłym kinie Apollo, otworzono też knajpę z disco polo, co 10 kat temu było by nie do pomyślenie. Mnie osobiście to wkurza. Z drugiej strony okolice tych lokali to ciekawe miejsca do obserwowania. Tam się dzieją różne "dramaty", szarpiące się pary, bijące się dziewczyny, goniące swoich chłopaków, wrzeszczące, w spódnicach mini i nagimi brzuchami zimą.

W "Kamiennej nocy" zdecydowała się Pani na dość karkołomną rzecz, a mianowicie prowadzenie fabuły trzytorowo, z czego jedna z historii dzieje się wstecz. Kłania się Julio Cortazar i jego "Gra w klasy", Udało się to Pani znakomicie.

To było moje marzenie, jeszcze przed zaczęciem tej książki, żeby stworzyć strukturę fabularną, która byłaby nie tylko sposobem opowiadania historii, ale żeby była też elementem samej intrygi. Żeby czytelnik musiał uważać i mieć się na baczności, aby nie zostać przez książkę "zjedzonym". Miało to w jakimś stopniu utrudnić i pogmatwać. Stąd ta nielinearna struktura i to że jedna część jest raportem policyjnym i trwa 6 godzin, druga to śledztwo Julii i dziennikarki trwające 6 dni, a trzecia, trwa 6 miesięcy i opowiada o ucieczce Julii i Profesora z Krakowa. Tę trzecią część opowiadam wstecz.

Jakby nie patrzeć, wychodzą nam trzy szóstki

Tak, to też było zamierzone. Ale to raczej już tylko taki żarcik

Dla mnie Pani ostatnia książka, to również w dużej mierze opowieść o ucieczce. Od życia, od siebie.

Tak, to rodzaj ucieczki. Tutaj powrócę do tematu kazirodztwa, bo ono jest powodem tej ucieczki. Zadziwiające jest to, że ludzi najbardziej szokuje, nie to jak ojciec gwałci córkę, albo brat gwałci siostrę. Z tym jesteśmy w miarę oswojeni, z kontekstem przemocy seksualnej i przestępstwa. Ludzi szokuje to, że dwie takie osoby mogą być ze sobą z własnej, nieprzymuszonej woli, kochać się i chcieć być razem.

Czego możemy się spodziewać w Pani kolejnych książkach? Może kontynuacji "Betonowego Pałacu", czyli opowieści o Profesorze?

Zgadł Pan, kolejną książką będzie powrót do świata Osiedla, które opisałam w tamtej powieści. Myślę o tym, żeby była opowiedziana przez kilku narratorów, widziana z różnych perspektyw. Będzie naturalnie zazębiała się z "Kamienną nocą" tworząc swoistą trylogię.

Brzmi bardzo zachęcająco. Dziękuję za rozmowę, a tych którzy jeszcze nie wkroczyli do świata detektyw Julii Dobrowolskiej, serdecznie do niego zapraszam. Naprawdę warto!

Książki Gai Grzegorzewskiej są dostępne w Publio.pl. Sprawdź >>