Z Astona Martina w Bentley'a i XXI wiek. Są nowe przygody Jamesa Bonda

Właśnie ukazała się najnowsza odsłona książkowego cyklu o Jamesie Bondzie. Jak na idącego z duchem czasu agenta przystało, 007 XXI wieku wymienił samochód, zmienił styl życia (choć nie do końca) i swój stosunek do płci pięknej (choć trochę).
Akcja dzieje się w XXI wieku. Główny bohater, były oficer Królewskiej Marynarki Wojennej, ma za sobą pobyt w Afganistanie, a obecnie pracuje dla służb specjalnych. Jeździ superszybkim Bentley'em Continentalem.

I wciąż nazywa się Bond, James Bond.

Agent na miarę XXI wieku

Najsłynniejszy brytyjski szpieg XX wieku nie spoczął na laurach w nowym stuleciu i powraca w wydanej właśnie, najnowszej części cyklu. Autorem "Carte Blanche" jest Jeffery Deaver znany m.in. z bestsellerowej powieści sensacyjnej "Kolekcjoner kości" (ang. "The Bone Collector"), zmienionej w przebój kinowy z Denzelem Washingtonem i Angeliną Jolie.

Koncentrująca się wokół zawiłych zagadnień współczesnej dyplomacji fabuła nowej części zyskała pełną aprobatę spadkobierców pomysłodawcy Bonda - Iana Flamminga. Jego siostrzenica podczas konferencji prasowej na premierze książki powiedziała: "Carte Blanche ma jedną wartką akcję, fascynującą fabułę, a przede wszystkim jednego z najbardziej wyrazistych czarnych charakterów w historii całego cyklu. No i świetnie oddaje charakter 007".

Zły jeszcze gorszy, dobry jeszcze lepszy

Najnowsza misja Bonda oprócz Dubaju zagna go m.in. do Serbii, Londynu i Kapsztadu. Wciąż pomagać mu będą gadżety od "Q", a jego przełożoną pozostaje "M". Na celowniku 007 ma tym razem Severana Hydta, przerażającą postać "z zżółniętymi paznokciami i obsesją na punkcie gnijących ciał", a przede wszystkim jego potężnych mocodawców.

Sam Bond dla kontrastu, przynajmniej według recenzenta Guardiana Stevena Poole'a, jest bardziej subtelny i wrażliwy. Dla wielbicieli filmowych adaptacji: to bardziej Pierce Brosnan, niż Daniel Craig. Rzucił palenie, nie zabija "bez ważnego powodu", a w pewnym momencie odmawia nawet pójścia do łóżka swojej koleżance.

Cała armia Bondów

Książka miała w poniedziałek iście "bondowską" premierę na londyńskiej stacji St. Pancras. Autor książki wjechał na stację Bentleyem, z sufitu zjechali na linach żołnierze Royal Marines, którzy dostarczyli książki zdumionym fanom agenta 007.

Jeffery Deaver jest kolejnym autorem, którzy po śmierci Iana Flemminga przejęli pisarską pałeczkę. Wcześniej przygody 007 pisali Kingsley Amis i Sebastian Faulks. Ten ostatni był autorem najpopularniejszego tomu pt. "Devil May Care", która sprzedała się w 300 tys. egzemplarzy.

Więcej o:
Komentarze (11)
Z Astona Martina w Bentley'a i XXI wiek. Są nowe przygody Jamesa Bonda
Zaloguj się
  • Gość: De Bill

    Oceniono 1 raz 1

    Brosnan to najlepszy Bond

  • popijajac_piwo

    Oceniono 1 raz 1

    Bond się skończył na Connerym...

  • metrogorodok

    Oceniono 1 raz 1

    W tłumaczeniu "middle east" to bliski wschód, a nie środkowy wschód.

  • Gość: Filip Lipno

    0

    UWAGA : który bond najlepszejszy - oczywiście Sean Connery wystarczy zerknąć na ilość odcinków, oczywiście Brosnan i Craig też są spoko ale mają tą przewagę że byli kręceni z lepszymi możliwościami technicznymi. Reasumując najlepszym odcinkiem jest Casino royale ofc ale bond nr 007 to Sean Connery

  • 7_of_9

    0

    ...a przede wszystkim jednego z najbardziej wyrazistych czarnych charakterów ...
    "Jeden" - nie "jednego".
    Jak zwykle - dziennikarzyna głąb.

  • mrburger

    0

    Brosnan był takim Bondem jakim mógł by być Ridge z Mody na Sukces. Moim zdaniem Daniel Craig jest w tej roli bezkonkurencyjny. Chociaż pytanie czy James Bond ma być Jasonem Bournem? ;)
    __
    www.sky4fly.net/

  • waszprezydent.pl

    0

    Daniel Craig i Casino Royale to najlepszy bond ze wszystkich

    dalej to Connery i śpiewający MammaMia Bond

  • toshiro32

    0

    Bondy skończyły się z ostatnia rola Brosnama w tym cyklu.

  • jordanbull

    0

    Znak czasów.
    Odmawia babie wyrka, nie jara, może jeszcze będzie szedł w ślinę z jakimś kolegą z pracy?
    Poza tym w filmie, Bonda gra facio, który niby wygląda na mężczyznę z krwi i kości ale jakoś tak mi śmierdzi kryptogejem.
    Gdyby chcieli mieć prawdziwego faceta zatrudniliby Clive'a Owena, polecam "Tylko Strzelaj".
    Ten ma chociaż jaja!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX