Artysta Jan Dziaczkowski nie żyje. Zginął na szlaku w Tatrach

Mężczyzna, który zginął we wtorek wieczorem pod Zawratem, to Jan Dziaczkowski, jeden z najzdolniejszych fotografów, ilustratorów i twórców kolaży młodego pokolenia. Najprawdopodobniej poślizgnął się i spadł ze skał. Miał zaledwie 28 lat.
Do wypadku doszło we wtorek wieczorem. Ciało odnaleźli w środę przypadkowi turyści, którzy szli szlakiem od story Hali Gąsienicowej - informował dyżurny ratownik TOPR-u. Wczoraj wieczorem potwierdzono, że był to Jan Dziaczkowski, absolwent warszawskiej ASP, fotograf i twórca kolaży.

- Jesteśmy w szoku. Janek był nie tylko niezwykle zdolnym artystą, któremu wszyscy wróżyli wielką karierę, ale przede wszystkim cudownym, pogodnym i ciepłym człowiekiem - mówią jego współpracownicy i przyjaciele związani z Miesiącem Fotografii oraz Galerią ZPAF i S-ka w Krakowie. 30 września ruszy wystawa w Londynie "Naughty Children of Alfred Jarry" z jego pracami. Później prezentowana będzie w Berlinie.

Dziaczkowski tworzył m.in. kolaże i ilustracje dla "Machiny", projektował okładki płyt i książek, był autorem okładki na 65-lecie "Przekroju". Fascynowały go podróże, stare fotografie, filmy, rodzinne historie. Jedną ze swoich prac, fotokolaż zrealizowany w klubie Warszawa Powiśle, zatytułował: "Dlaczego nie wszyscy kochamy przygody?".

Największym uznaniem odbiorców i krytyków cieszyły się jego kolaże. Z tą nieco zapomnianą dziś techniką obcował od dzieciństwa - wspólnie z ojcem robił wyklejanki i kompozycje ze zdjęć wycinanych z różnych czasopism. - Cała magia kolażu polega na tym, że papier ma swoją historię. Za nią kryją się ludzie, dzieła a to ma dla mnie ogromne znaczenie - mówił w jednym z wywiadów.

W tym roku został jednym z laureatów pierwszej polskiej edycji szwajcarskiej nagrody Fundacji Vordemberge-Gildewart. Przyznawana jest młodym twórcom. - Dostałem nagrodę w doskonałym momencie. Bardziej niż kiedykolwiek potrzebuję teraz skoncentrować się na pracy. Realizuję właśnie duży projekt, nad którym pracuję już prawie od roku i którego skończenie zajmie mi pewnie kolejny rok lub dwa. Wyróżnienie pozwoli mi w spokoju poświęcić się pracy nad tym najważniejszym dla mnie w tej chwili projektem oraz nad nowymi cyklami kolaży - opowiadał "Gazecie".

"Mountains for Warsaw" - prace Jana Dziaczkowskiego znajdziesz tutaj>>