Tracey Emin. Przez brudne łóżko do czystej sztuki

W Wielkiej Brytanii głośno o najnowszej wystawie Tracey Emin - jednej z najbardziej kontrowersyjnych współczesnych artystek, która w sposób dość dosadny uczyniła ze swojego życia sztukę. Skandalistka z lat 90. ubiegłego wieku wciąż walczy ze swoimi demonami. Jednak jako członek szacownej Royal Academy of Art robi to już w zdecydowanie mniej prowokujący sposób.
Choć najnowsza wystawa artystki, będąc przeglądem jej najważniejszych dzieł, nie wnosi specjalnie nic nowego, to już samo pojawienie się Emin w obiegu wystawienniczym Londynu ponownie prowokuje. Krytyk Guardiana słusznie zauważył: "Jej pełna konfrontacji sztuka jest trudna w odbiorze w tak dużej dawce (dla niektórych nawet najmniejsza cząstka jej propozycji może okazać się zbyt wymagająca). Tak, czy inaczej, skumulowany efekt prac Emin po prostu poraża".

Namiot pełen kochanków

Tracey Emin rozpoczęła swą międzynarodową karierę w 1997 r. mocnym uderzeniem od pokazania pracy "Everyone I Have Ever Slept With 1963-1995". Na słynnej wystawie "Sensation" w Royal Academy of Art w Londynie rozstawiła namiot, na którym umieściła wyhaftowane imiona i nazwiska swoich kochanków, ale także imiona osób z rodziny, z którymi dzieliła łóżko jako dziecko oraz - co stanie się jej obsesją w przyszłości - imiona dwójki dzieci poddanych przez nią aborcji.

O wystawie było głośno, bo pokazywała prace młodych i niepokornych artystów brytyjskich z kolekcji Charlesa Saatchi'ego, którym od tego czasu nadano miano Young British Artist. Można było zobaczyć tam dzieła 42 artystów, ale to właśnie jej namiot (a także wielki spreparowany rekin Damiena Hirsta) od razu utkwiły w głowach odbiorców.

Emin, która momentalnie stanęła w centrum zainteresowania nie tylko fachowców i koneserów, dała się w tym samym roku poznać jako skandalistka. W nadawanym na żywo programie telewizji Channel 4 pojawiła się pijana i bełkotała coś o sztuce i nie tylko (potem tłumaczyła, że zachowanie było spowodowane zażyciem środków przeciwbólowych z powodu złamanego palca). Po obrażeniu członków dyskusji stwierdziła, że chciałaby być teraz ze swoją matką, poczym wyszła ze studia.

To skierowało na nią światła zainteresowania mediów, które na nowo szukały idoli zdolnych nawiązać do prowokacyjnych tradycji punk rocka lat 70. To jest nowy głos pokolenia - okrzyknięto i koronowano Emin - głos zachrypnięty, brudny i pomięty jak prześcieradło jej kolejnej słynnej pracy.

Łóżko. Trzeba je posprzątać

"My Bed" w 1999 r. w Tate Gallery było kontynuacją propozycji Emin - sztuki skoncentrowanej na sobie do tego stopnia, że trudno właściwie oddzielić ją od życia. Życia, dodajmy, w największym stopniu realnego i intymnego. Bo jak inaczej interpretować pracę, której oś stanowi łóżko artystki otoczone prezerwatywami, pustymi paczkami po papierosach, brudną bielizną i wszystkim tym, co można tam jeszcze znaleźć po, co najmniej, tygodniowe obecności.

W didaskaliach do pracy można było przeczytać, że jest to autentyczne łóżko artystki, w którym przeżyła samobójcze chwile, po kolejnym zawodzie miłosnym (następna z obsesji Emin). Ponoć jedna z odwiedzających wystawę starszych pań przyszła ze środkami czyszczącymi i trzeba ją było powstrzymywać przed profanacją sztuki. Z kolei dwie chińskie performerki rzuciły się nagie na łóżko, chcąc wzbogacić dzieło, bo uznały, że Emin "nie poszła wystarczająco daleko".

Od tego czasu praca "My Bed", nominowana do nagrody Turner Prize, staje się wizytówką Tracey Emin. Sama artystka wypowiada się publicznie w sposób dość otwarty i nieskrępowany, często podkreślając swoje seksualne uwikłania z przeszłości, a także teraźniejszości. Mówi o seksie, pijaństwie i narkotykach, co nadaje jej łatkę nowej punk queen.

Jednak mimo samodestrukcyjnych tendencji, kariera artystyczna Brytyjki rozwijała się w następnych latach w dość modelowy sposób. Emin jest bardzo aktywna i nawiązuje dialog z bieżącymi wydarzeniami. W kolejnych latach popularność przynosi jej seria rysunków inspirowanych życiem i śmiercią księżnej Diany, co niektórzy odbierali jako próba zadrwienia z mitu. Nowością było przeniesienie snopu światła z siebie na kogoś innego. - To trochę trudne rysować nie mnie, a kogoś innego, ale mam w głowie tyle pomysłów... Może są one trochę sentymentalne, ale na pewno nie ma w nich cynizmu - broniła się w jednym z wywiadów.

William Blake w spódnicy

W XXI w. Tracey Emin staje się artystką o światowej renomie, która zostaje dostrzeżona także przez rodzimy, skostniały wydawałoby się, establishment. W 2007 r. zostaje powołana do Królewskiej Akademii Sztuki uzyskując tytuł "Royal Academician". W tym samym roku reprezentuje Wielką Brytanię na biennale w Wenecji. Rok później przyszedł czas na pierwszą retrospektywę artystki zatytułowaną "20 Years", z którą objechała Europę. Z buntowniczki staje się wykładowcą renomowanych uczelni, a w czołowych galeriach w rodzaju Tate Britain wygłasza prelekcję o tym, na czym zna się najlepiej, o związkach kreacji z autobiografią.

Jej sława przyciągnęła inne sławne osoby. Wśród kolekcjonerów prac Emin, którzy stają się przyjaciółmi artystki, są Elton John, George Michael, Ronnie Wood, Jerry Hall, Orlando Bloom, Madonna, Noami Campbel, Ronnie Wood i David Bowie, który dość trafnie określił artystkę jako "William Blake w spódnicy w interpretacji Mike'a Leigh".

Przygotowana w Hayward Gallery w Londynie wystawa zatytułowana "Love Is What You Want" przekrojowo prześlizguje się przez wszystkie najważniejsze momenty artystycznej kariery brytyjskiej artystki. Są obrazy malowane, rysowane, jest fotografia, są rzeźby, prace na tekstyliach, instalacje ze słynnych neonów, w końcu wideo. Na ścianach wiszą banery z napisami Helter Fucking Skelter, Pysco Slut, Rot in Hell, I Hate Women Like You.

I jeśli nie przeraża was najmniejsza cząstka pokrętnej wyobraźni Tracey Emin, to już w całości, właśnie w Hayward Gallery możecie przeżyć prawdziwie twórcze porażenie jej sztuką. Nie zobaczymy tam tylko łóżka artystki, które stoi w rezydencji Charlesa Saatchi'ego ("My Bed" ma tam swój osobny pokój), ani namiotu - ten spłonął w 2004 r. Tracey Emin nie chciała zrobić jego kopii, tak jak nie da się już odtworzyć życia.

Tracey Emin. Love Is What You Want. The Hayward Gallery London. Od 18 maja do 29 sierpnia 2011 r.