Zagrał księcia i ubeka, teraz zostanie Michaelem Jacksonem

Teatr Wybrzeże wznowił próby do spektaklu ?Tak powiedział Michael J.?, inspirowanego biografią Michaela Jacksona. W głównej roli wystąpi Piotr Biedroń, premiera przedstawienia 12 października.
Trójmiejscy widzowie mieli spektakl Jolanty Janiczak (scenariusz) i Wiktora Rubina (reżyseria) obejrzeć już w połowie marca. Jednak premierę odwołano dwa dni przed jej terminem - ścięgno zerwał wtedy Dawid Ogrodnik - aktor, który miał gościnnie zagrać Michaela Jacksona (teraz oglądać go można w roli Rahima w filmie o Paktofonice "Jesteś bogiem" Leszka Dawida).

Teraz artyści powrócili do pracy nad przedstawieniem. Jednak już bez Ogrodnika - główną rolę w "Tak powiedział Michael J." zagra młody (rocznik 1987) aktor Piotr Biedroń. Jest on absolwentem szkoły teatralnej w Krakowie. Ciekawy jest fakt, że studiował na jednym roku z... Dawidem Ogrodnikiem.

Do zespołu Teatru Wybrzeże Piotr Biedroń dołączył rok temu. I już wystąpił w czterech spektaklach: w "Willkommen w Zoppotach" Adolfa Nowaczyńskiego w reżyserii Adama Orzechowskiego (Biedroń zagrał tam księcia Ottona XXIX), "Sprawie operacyjnego rozpoznania" Zbigniewa Brzozy, "Ciałach obcych" Julii Holewińskiej w reżyserii Kuby Kowalskiego (parę małych ról, m. in. ubek) i "Stalkerze" Jakuba Roszkowskiego (jako Artur Barbidge). A wkrótce tych ról będzie więcej: Piotr Biedroń znalazła się nie w obsadzie "Tak powiedział Michael J.", ale też przygotowywanych w Wybrzeżu "Amatorek" Elfriede Jelinek, których premiera planowana jest na sam koniec listopada.

- -W spektaklu "Tak powiedział Michael J." najpierw miałem gać inną, dużo mniejszą rolę - opowiada Piotr Biedroń. - Jednak już wtedy bardzo się cieszyłem na pracę z Wiktorem Rubinem, bo słyszałem wiele dobrych rzeczy o tym reżyserze. Taka forma teatru, którą Rubin proponuje, bardzo mnie interesuje. A potem przyszła propozycja zagrania Michaela. Najpierw oczywiście bardzo się ucieszyłem, pomyślałem "Super wyzwanie". A potem przestraszyłem się. Naprawdę. Bo to duża rola, a zagranie Michaela Jacksona to ogromne wyzwanie.

Spektakl Janiczak i Rubina nie będzie typową biografią. A Biedroń nie będzie na siłę stylizowany na Jacksona. - Każda wypowiedź o czyimś życiu jest trochę zmyślaniem, pisanie o Jacksonie jest zmyślaniem zwłaszcza - mówi Janiczak. - Jego medialne funkcjonowanie, do którego mamy dostęp, też było wykreowane, a po jego śmierci kreowane jest dalej. Pewne wątki-domysły (bo trudno powiedzieć fakty) z jego biografii posłużyły nam do dotknięcia między innymi problemu relacji miłosnej dorosłego i dziecka, potrzeby silnego ojca, tęsknoty za wielkim projektem, który nada życiu cel i kierunek.

- To nie będzie spektakl o Jacksonie, jakiego można by się spodziewać - dodaje sam Biedroń. - Pewnie jakieś fragmenty choreografii się pojawią, ale nie nastawiamy się na show. Raczej na emocje, przedstawienie relacji psychicznych. Już po pierwszych rozmowach z Wiktorem Rubinem widziałem, że nie będzie to przedstawienie o gwieździe znanej z koncertów, wywiadów i teledysków. Choć próby są jeszcze na wczesnym etapie i sporo się może zmienić, to i tak mam wrażenie, ze nie pokażemy w przedstawieniu spektakularnych występów tanecznych.