Młodzi aktorzy, nowe gwiazdy. O nich będzie głośno w tym sezonie

Młodzi, utalentowani, dostają pierwsze nagrody aktorskie, budzą emocje. Gierszał, Ogrodnik, Rusin, Pawełkiewicz - to na nich będziemy chodzić w tym sezonie do teatru
Dwóch absolwentów krakowskiej PWST - Jakuba Gierszała (rocznik '88) i Dawida Ogrodnika (rocznik '86) będziemy mogli zobaczyć w najbliższych premierach TR Warszawa.

Niebieskooki

Publiczności kinowej Gierszała nie trzeba przedstawiać. Dostał już szereg nagród, został okrzyknięty przez media najciekawszym aktorem młodego pokolenia, a European Film Promotion przyznając mu nagrodę Shooting Star 2012 włączyła go do dziesiątki najbardziej obiecujących aktorów europejskich. Reżyserzy chętnie powierzają mu postaci niefrasobliwych, zbuntowanych bohaterów, jak we "Wszystko co kocham" Jacka Borcucha, "Sali samobójców" Jana Komasy czy "Yumie" Piotra Mularuka. W lutym do kin wejdzie film "Nieulotne" Jacka Borcucha o parze polskich studentów, którzy poznają się podczas wakacji w Hiszpanii. Właśnie skończył zdjęcia do filmu "Performer" o artyście Oskarze Dawickim - gra tam kolekcjonera sztuki.

W Warszawie od 10 listopada będzie można go zobaczyć w "Mieście snu" w reżyserii Krystiana Lupy na podstawie powieści Alfreda Kubina "Po tamtej stronie". - Jakub zagra bardzo dziwną postać - Niebieskookiego. To przedstawiciel plemienia, aborygen, który jest adorowany i wzbudza ciekawość stronnictwa, które zajmuje się doskonaleniem człowieka i rozszerzeniem tego co człowiek może uzyskać od Miasta Snu. Jest kimś w rodzaju idola - mówi Krystian Lupa. - Jest to nasze pierwsze spotkanie, nie uczyłem Jakuba podczas studiów w PWST. To bardzo ciekawy aktor, z dużą świadomością, wrażliwością i gustem. Nowoczesny w swoim sposobie aktorstwa - dodaje reżyser.

Nie grać, ale być

W najbliższy czwartek w TR Warszawa premierę będzie miał spektakl "Nietoperz" Kornéla Mundruczó na motywach "Zemsty nietoperza" Joahanna Straussa, w którym występuje Dawid Ogrodnik. Krakowscy widzowie mogli oglądać go w przedstawieniu "Babel 2" przygotowanym przez Maję Kleczewską w PWST, grał w "Brand Miasto wybrani" w reżyserii Michała Borczucha w Starym Teatrze, a w Warszawie był jednym ze studentów w "Klubie Polskim" Pawła Miśkiewicza w Dramatycznym. Uznanie i pierwsze nagrody przyniosła mu rola filmowa - za tydzień na ekrany kin wchodzi "Jesteś bogiem" w reżyserii Leszka Dawida, gdzie zagrał jednego z liderów grupy Paktofonika - Rahima. Skończył także zdjęcia do filmu "Chce się żyć" w reżyserii Macieja Pieprzycy, gdzie wciela się w rolę Mateusza - chłopca chorego na porażenie mózgowe.

- W "Nietoperzu" gram byłego mistrza origami, który uległ wypadkowi i jest chory fizycznie. Przyjeżdża do szpitala, żeby popełnić samobójstwo. Podczas tej pracy pierwszy raz spotkałem się z tak głęboką analizą postaci - mówi Dawid Ogrodnik. - Kornél Mundruczó dba o to, by nie grać, a być na scenie. Różnica między jednym, a drugim jest minimalna, ale to właśnie ona decyduje o tym czy spektakl jest prawdziwy. Taki teatr mnie interesuje - dodaje.

Złapać rytm Warszawy

Mateusz Rusin (rocznik '88) jest w zespole Teatru Narodowego, gdzie gra w przedstawieniu "Lorenzaccio" Jacquesa Lassalle'a czy "Aktor" Michała Zadary. Widzowie mogą go znać z Teatru IMKA, gdzie zagrał główną rolę w spektaklu "Warszawa-Grabiny 6:12" w reżyserii Piotra Ratajczaka opartym na powieść "Bocian i Lola" Mirosława Nahacza. Bohaterami są "warszawscy emigranci" - osoby, które przyjechały do stolicy z małych miejscowości i które nie chcą poddać się zasadom intensywnego i często samotnego życia w mieście.

To jest też jeden z tematów autorskiego recitalu, który Mateusz Rusin gra w Chwila Klub. - Jestem tu piąty rok, przyjechałam na studia do Akademii Teatralnej. Przejście z małej miejscowości, jaką są Świebodzice, które mają 27tyś mieszkańców, do Warszawy miało swoje konsekwencje, pierwsze dwa lata upłynęły na poszukiwaniach kim jestem, czy mogę mieć swój rytm w tym mieście czy muszę się dostosować? - mówi Mateusz Rusin.

Postać przybysza z innego świata gra też w szekspirowskiej "Burzy" w reżyserii Igora Gorzkowskiego przygotowanej w Studio Teatralnym Koło. - W naszej kameralnej, przygotowanej na pięć postaci "Burzy" jestem Ferdynandem. Skupiamy się na tym, co go spotyka na wyspie, na przemianie jaką przechodzi. Od dawna chciałem współpracować z Kołem, podobały mi się ich spektakle, w których nie ma dużych efektów, najważniejszy jest człowiek, przyglądanie się mu z różnych perspektyw, w różnych okolicznościach - dodaje.

W tym sezonie Mateusza Rusina zobaczymy także w spektaklu "Królowa Margot" w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego w Teatrze Narodowym.

Irina pełna ideałów

Agnieszka Pawełkiewicz (rocznik'90) dopiero kończy studia na Akademii Teatralnej. Zagrała rolę w filmie Jana Jakuba Kolskiego "Zabić bobra", który miał premierę na tegorocznym festiwalu w Karlovych Varach.

A już 24 września będzie można zobaczyć ją jako Irinę - najmłodszą z "Trzech sióstr" w spektaklu Teatru Telewizji w reżyserii Agnieszki Glińskiej. - Dzięki tej pracy inaczej spojrzałam na sztukę Czechowa. Agnieszka Glińska odbiegła od idealizowania bohaterów, uwypukliła ich ludzkie zachowania, przez co dramat nabrał według mnie bardziej uniwersalnego i głębszego wymiaru - mówi Agnieszka Pawełkiewicz. - Irina jest postacią pełną ideałów, radosną, energiczną, z wielkimi ambicjami. Jednak czas weryfikuje jej próby dążenia do postawionych celów. Przyzwyczajona do zainteresowania swoją osobą jest przekonana, że los lub inni ludzie zrobią wszystko za nią, albo że pojawi się książę na białym koniu. Nie potrafi być kowalem swojego losu, co skutkuje wielkim rozczarowaniem. Szuka usprawiedliwienia niepowodzeń w innych ludziach, okolicznościach nie widząc, że sama doprowadziła do takiej sytuacji - dodaje.

Po udanej współpracy przy Teatrze Telewizji dostała kolejną propozycję od Agnieszki Glińskiej Młoda aktorka zagra Marusię w "Spalonych słońcem" na podstawie scenariusza filmowego Nikity Michałkowa w Teatrze Studio. Premiera w grudniu.