Kultowy punkowy zespół po 24 latach wraca na scenę

Nie graliśmy po to, żeby stać się sławni, mieć kasę i panienki. Byliśmy szczerzy. Śpiewaliśmy o świecie, który jest pełen obłudy i fałszu, a ludzie pod sceną czuli to samo.
Lider Xenny w 1996 r. tak tłumaczył "Gazecie", czemu grupa się rozpadła: "Byliśmy zespołem ortodoksyjnym - żadnych kompromisów, nie szliśmy na układy, na oficjalne wytwórnie, na sterowalność ludzi, którzy robią na zespołach kasę. To, co miałem w życiu zaśpiewać, już zaśpiewałem. Tworzenie muzyki połączyło się z młodzieńczym buntem. Jak graliśmy w Xennie, to mieliśmy forsę, starczało na życie. Ale żeby coś odłożyć, to już nie".

Dziś mówi: - Zagramy w Warszawie. Mamy próby, tworzymy nowe kawałki.



TZN - Xenna, obok Dezertera i Deutera najważniejsza warszawska formacja punkowa lat 80., po 24 latach wraca na scenę.

Chorągiewka na plecach, pyli proszek Ixi

Krzysztof "Zygzak" Chojnacki, wokalista: - Pierwszy raz zobaczyłem punkowców w 1978 r. Jeździłem na desce na placu Zamkowym. Oni też. W marynarkach pochlapanych farbą. Jeden ciągnął za sobą krowi łańcuch, inny był w czepku kąpielowym, w okularach do opalania się pod kwarcówką, z chorągiewką na plecach.

Koledzy z technikum fotograficznego dali mu do posłuchania kasetę Sex Pistols. To było jak uderzenie młotkiem w głowę. Pojechał na punkowy koncert do malutkiego klubu SGGW na Ursynowie. Zagrały Atak, Fornit. Było ostre pogo. Ktoś rozsypał proszek do prania Ixi, który ponoć działał euforycznie. Zygzak wbił sobie w ucho kolczyk. Obciął włosy żyletką i zaczął używać rudego szamponu koloryzującego swojej mamy. Sam szył sobie ciuchy. Miał kurtkę, którą zrobił z munduru marynarzy białomorskiej floty. Była ufarbowana na czerwono i miała masę suwaków.

Dziś prowadzi z kolegą firmę reklamową. Mieszka w Raszynie. Ma dorosłą córkę i - jak mówi - buduje życie na nowo.

Tomek "Gogo" Kożuchowski, perkusista, jeden z ważniejszych w Polsce, grał też w Tilcie, Armii, Moskwie: - Na początku słuchałem Queen i Pink Floyd. Kiedyś kolega puścił mi Sex Pistols i odpaliło mi. Pierwszym miejscem spotkań punkowej załogi w Warszawie były schody ruchome na Starówce. Wyglądaliśmy raczej jak modsi: wąskie spodnie, garniaki, czarne trampki. No i kolczyk w uchu.

Ma dorosłą córkę. Ostatnio pogrywa z Robertem Brylewskim. Stara się ograniczać picie.

Marek "Markus" Kucharski, gitarzysta. Pisał pierwsze piosenki. Z muzyką zerwał wiele lat temu. Jest po zawale.

To oni 1 sierpnia 1981 r. założyli kapelę TZN - Xenna. Jednym z pierwszych kawałków był "Powstańczy krzyż" - o tym, że władze PRL w ramach rekompensaty za represje ustanowiły odznaczenie dla powstańców.

Jesienią 1982 r. "Markusa" zastąpił Andrzej "Falkonetti" Kuszpyt, basista: - Z "Gogiem" mieszkaliśmy na Mokotowie drzwi w drzwi. Jego punkowanie obserwowałem od początku. Bycie punkowcem oznaczało bunt. Nie był politycznie ukierunkowany. Wkur... było wszystko. Buntowaliśmy się więc przeciwko wszystkiemu.

Z zawodu mechanik samochodowy. Żyje z od lat z tą samą kobietą, nie ma dzieci. Ksywkę zawdzięcza podobieństwu do bandziora z puszczonego w TVP w latach 70. serialu "Pogoda dla bogaczy".



Stworzyć coś nowego, coś doskonalszego

Nazwę zespołu wybrali, grając w marynarza. "Gogo" otworzył "Słownik wyrazów obcych", padło na słowo "aneks". Przeczytali je od tyłu i dołożyli drugie "n". Skrót TZN przyśnił się "Zygzakowi".

TZN - Xenna zaczęła próby w klubie Skarpa na Mokotowie. Pierwszym utworem był "Nasz świat":

"Stworzyć coś nowego

Coś doskonalszego

Stworzyć nowy świat

Bez kolejek i bez wad

Świat bez prohibicji

Zbędnych inwestycji

Nasz świat, nasz świat..."

11 września w Skarpie zagrali pierwszy koncert. - Przyszła załoga. Wszyscy powiedzieli, że jesteśmy zajebiści. Z marszu zostaliśmy punkowym zespołem - wspominają "Zygzak" i "Gogo".

Na basie grał wtedy jeszcze Piotr "Czombe" Dubiel, który wkrótce odszedł do Deutera. Jego miejsce zajął Jacek "Sidney" Ziętała. - Dowiedzieliśmy się, że na Czerniakowie mieszka koleś totalnie podobny do Sida Viciousa. To była krótka piłka: - Ty, umiesz grać na basie? - Nie. - A chcesz się nauczyć? - Tak. - To grasz w kapeli - opowiada "Gogo". - "Sidney" zerwał struny, grał tyko na dwóch. Zawsze.

"Sidney" miał postawione czarne włosy i łańcuch z kłódką na szyi. Żył autodestrukcyjnie jak jego idol Sid Vicious. Ojciec prowadził zakład szklarski - ponoć "Sidney" tak się pochlastał szkłem, że omal się nie nabawił niedowładu ręki.

We wrześniu Xenna wystąpiła też na II Festiwalu Nowej Fali w Toruniu. Rok później pojechała wraz z Deuterem i Dezerterem na trasę Rock Galicja. Grali w Rzeszowie, Krośnie, Mielcu i Sanoku. - Było jakieś społeczeństwo, "Solidarność", PZPR. Oni mieli swój świat, a my swój punk rock. Dorośli nie mieli nam nic do zaproponowania. "Solidarność" była ruchem robotniczym, a my dzieciakami. Nie byłem zainteresowanym tym, co będzie za 15 lat, żyliśmy tym, co jest teraz - opowiada "Zygzak".



Wszędzie ta milicja, wszędzie ta obłuda

Latem 1982 r. Xenna zagrała na krakowskim festiwalu Open Rock. "Zygzak" chodził o kulach po operacji ciężkiej kontuzji nogi, której nabawił się na deskorolce. Na scenie odrzucił kule i złapał się mikrofonu. Krzyczał: Oi! Oi! Oi! W warszawskiej załodze, która przyjechała z nimi, byli punkowcy i skini. Razem robili pogo. Nagranie z koncertu zostało wyemitowane w Polskim Radiu. Stało się hitem. Jako jedni z laureatów festiwalu mogli zagrać w Jarocinie. Nie przyjęli zaproszenia.

- Było tam za dużo milicji i bramkarzy. Woleliśmy grać w Remoncie - mówi "Gogo".

"Zygzak": - Nie graliśmy po to, żeby stać się sławni, mieć kasę i panienki do wybzykania. Wartością było wsparcie ze strony rówieśników. Że jeśli mówimy o świecie, który jest pełen obłudy i fałszu, ludzie pod sceną czują to samo.

"Falkonetti": - Polubili nas, bo byliśmy szczerzy.

"Gogo": - Byliśmy cały czas z załogą.

Jesienią 1982 r. Xenna wystąpiła w programie telewizyjnym "Sposób na życie". - Trwał bojkot telewizji. Ludzie związani ze środowiskiem artystycznym nas flekowali: polscy Sex Pistols idą do reżimowej telewizji?! Zrobiliśmy to z premedytacją. Dzięki temu ludzie dowiedzieli się, że istnieje punk rock.

Bożena Walter zaprosiła ich do udziału w młodzieżowym programie "5-10-15". Konwencja była taka, że grały dwa zespoły - zawodowy i amatorski. Xenna zgodziła się, ale okazało się, że mają zagrać jako amatorzy przed Budką Suflera. - Wtedy "Sidney" powiedział: - Spier... Na to Bożena Walter: - Chłopcze, ty chyba nie wiesz, kim ja jestem. "Sidney": - Wiem, k... z telewizji. Myślę, że to zatrzymało naszą fonograficzną karierę - śmieje się "Zygzak". Pewnego dnia gruchnęła wieść, że Xenna i Deuter mają zagrać w Sali Kongresowej. Mieli suportować Mech, Bank i Jana Skrzeka. Dochód był przeznaczony na budowę żaglowca "Dar Młodzieży". - Cel był fajny. Pieniądze wypłacał Aleksander Kwaśniewski. Powiedział, że powinniśmy być nominowani do nagrody im. Janka Krasickiego za tekst "Rewolucji", i nic nie zrobił, żeby tak się stało - śmieje się "Zygzak".

W Kongresowej na gitarze zagrał "Falkonetti", który zastępował "Markusa" odbywającego służbę wojskową. Za zarobione na koncercie pięć tysięcy kupili sobie pierwszą w życiu perkusję - pomarańczowego polmuza.

Zimą 1983 r. wybrali się na koncert do Zakopanego. Pijany "Sidney" biegał nago po dachach.

Wiosną "Zygzak" został wyrzucony z kapeli. Wokalistą został "Falkonetii". - To była decyzja całego zespołu - mówi "Falkonetti". - "Zygzak" sobie nie radził. Robiliśmy nowe piosenki, a on nie potrafił ich zaśpiewać.

Chcę krzyczeć prawdę, duszą mnie gazami

"Zygzak" zaprzyjaźnił się z Dezerterem, w 1984 r. wystąpił z nim gościnnie w Jarocinie. Koledzy z kapeli zaproponowali mu, by wrócił. - Wróciłem, ale nie potrafiłem już być otwarty - mówi "Zygzak".

Wkrótce "Gogo" uciekł do Tiltu. "Sidney" stwierdził, że bez "Goga" nie ma chęci grać. "Falkonetti" przejął bas, a za bębnami zasiadł Darek "Dynia" Dynowski. Wszyscy chodzili do pracy, kilka razy w tygodniu spotykali się na próbach w Rivierze Remont. Z tamtego okresu pochodzą utwory "Ola Ola Olej" i "Ciemny pokój".

Jesienią 1984 r. grali w klubie Stodoła przed Siekierą i Youth Brigade. Głównie nowe utwory. Publiczność domagała się starych. Największym przebojem Xenny było "I Don't Want To See You". Muzykę i angielski tekst napisał "Markus", tuż po sercowym zawodzie. Nie zagrali.

Jerzy Urban, pisujący do "Szpilek" jako Klakson, opublikował materiał "Zygzak, a sprawa polska". We Francji ukazał się wtedy artykuł "Demokracja w czarnych okularach". Urban przetłumaczył tekst piosenki Xenny z francuskiego i podsumował, że polscy punkowcy w przeciwieństwie do tych z Zachodu mają możliwość bezpłatnych prób: w podziemiach państwowych budynków walczą z systemem na jego koszt.

"Sznurują mi usta paragrafami. Wiążą mi ręce ustawami.

Zasłaniają oczy kodeksami. Ciągle ktoś stoi za moimi drzwiami.

Ktoś podsłuchuje rozmowy między nami. Kiedy coś piszę patrzy mi przez ramię.

Chcę krzyczeć prawdę, duszą mnie gazami".

W 1985 r. W studiu Tonpressu Xenna nagrywa singiel "Dzieci z brudnej ulicy". Cztery utwory, m.in. "Nasz świat" i "Ciemny pokój". Dwa kawałki Xenny znalazły się na składankowym albumie "Jak punk to punk". Do składu doszedł drugi gitarzysta Robert "Mionek" Micorek. "Zygzakowi" urodziła się córka. - Wiedziałem, że nie zarobię na życie, śpiewając. Poza tym wkur... mnie to, że dostajemy po dwieście złotych za koncert, a facet, który wystawia głośniki, dwa tysiące - mówi.

W 1987 r. "Zygzak" i "Dynia" odeszli z zespołu i założyli The Klaszcz. Xenna przeszła do historii. Cztery lata później powstali Lumpersi - grupa złożona ze wszystkich członków zespołu Xenna. Nagrali materiał. Nie zdobyli rozgłosu. Drogi muzyków ostatecznie się rozeszły.

Znowu jest kryzys, królują układy

W 1996 r. na serce umarł "Sidney". Brał twarde narkotyki. Osierocił kilkuletnie dziecko.

W 2005 r. wyszła płyta "Ciemny pokój" złożona z archiwalnych nagrań koncertowych i kilku studyjnych Xenny. "Zygzak" z zespołem Bulbulators opracował cztery utwory i od czasu do czasu wykonywał je gościnnie na ich koncertach.

W 2007 r. ukazała się powieść "Xenna moja miłość". Łukasz Gołębiowski, stary warszawski punkowiec, napisał historię o dekadenckim pisarzu, który kocha młodą załogantkę o ksywce Xenna. Założył stronę internetową, która dziś ma formę punkowego megazinu. Do dziś odwiedziło ją ponad milion osób.

W 2010 r. "Zygzak" poprowadził jako konferansjer festiwal Rock na Bagnie. Po powrocie powiedział: - Chcę tam zagrać z Xenną. Spotkałem ludzi, którzy opowiedzieli mi, jak byliśmy dla nich ważni. Dziś mamy dostęp do większej ilości dóbr konsumpcyjnych i umownej wolności, czyli podróżowania. Ale tak naprawdę niewiele się zmieniło. Królują układy i znajomości. Znowu jest kryzys, młodzi ludzie kończą naukę i nie mają pracy. Tak jak my w latach 80.

Latem tego roku TZN - Xenna zagrała na Rocku na Bagnie.

"Gogo": - Siedziałem pod sceną i łzy mi leciały. Było zajebiście.

Komentarze (1)
Kultowy punkowy zespół po 24 latach wraca na scenę
Zaloguj się
  • Gość: Stinky

    0

    Byłem na ich koncercie na Open Rocku w Krakowie. Pogo było niesamowite. Normalni ludzie uciekli pod ściany Rotundy. Nikt wtedy jeszcze nie wiedzial, że punki tak tańczą. Zygzak po koncercie podszedł do mnie i pukając się w gips, stwierdził: "Zobacz, prawdziwy!". To były czasy!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX