Oni potrafią robić show! Ci artyści dają koncerty, których nie da się zapomnieć [TOP 9]

Jeżeli będziecie mieli okazję pójść na koncert któregoś z tych wykonawców,nie wahajcie się ani chwili. Możecie spodziewać się nie tylko zwykłego koncertu muzycznego, ale liczyć na niesamowite przedstawienie.
W dzisiejszych czasach, kiedy nadprodukcja nowych zespołów jest niemal zatrważająca, a ilość koncertów i festiwali przewyższa możliwości percepcyjne nawet najzagorzalszych fanów, nie wystarczy po prostu zagrać poprawny koncert. Dziś trzeba się wyróżnić i pokazać na scenie coś, co zadziwi, porwie, zszokuje widzów, a przynajmniej coś, co się odróżni od sytuacji, w której kilka osób stoi po prostu na scenie z instrumentami i odgrywa swoje partie. Oni to potrafią.

1. Foals

Angielski zespół doskonale znany polskiej publiczności, bo występuje tu nader często. Znany i słynący przede wszystkim właśnie z niezwykle żywiołowych koncertów. Raz, że wszyscy muzycy, którzy w nim występują, grają na scenie z taką energią, że niemal unoszą się nad sceną, dwa, że lider grupy, grający na gitarze i śpiewający Yannis Philippakis, zamienia się na czas występu w prawdziwy piorun kulisty: biega po scenie i poza nią, wspina się na kolumny czy konstrukcję dachu, wskakuje między widzów. Warto nie spuszczać z niego wzroku ani przez chwilę.



2. Anti-Flag

Amerykański zespół z mocno punkowymi korzeniami, który ostatnio przesuwa się trochę bardziej w stronę punkowego indie-rocka, jeśli chodzi o występy na żywo słynie przede wszystkim z dwóch spraw.

Po pierwsze: z iście komediowego talentu swojego basisty, który opowiada zabawne żarty i robi jeszcze bardziej zabawne miny. Po drugie: z misiowatego z wyglądu perkusisty, który na koniec koncertu bardzo lubi wskakiwać między widzów. Ale, uwaga, wskakuje razem ze swoim instrumentem: techniczni przenoszą bębny pod scenę i muzyk gra między widzami. To naprawdę bardzo widowiskowe.



3. Foxygen

Zespół ze Stanów, grający rocka bardzo zapatrzonego w odległą przeszłość tego gatunku, słynie z koncertów, które zamienia w prawdziwy spektakl. To przedstawienie o zespole, którego członkowie nieustannie się kłócą. Do tego stopnia, że w pewnym momencie... pojedynkują się na plastykowe miecze. Mało tego - jeden z muzyków po wyjątkowo spektakularnym konflikcie z kolegami, postanawia odejść z zespołu i widowiskowo schodzi ze sceny.

Zabawny jest też wątek tancerek-chórzystek, które próbują udowodnić, że są równie ważne w zespole, jak panowie z gitarami.



4. King Diamond

Jeden z przedstawicieli starej szkoły teatralizowania występów na żywo, który niedawno powrócił po długiej przerwie na scenę i pokazuje widowisko jak za dawnych lat. To przedsięwzięcie na naprawdę sporą skalę: z rozbudowaną scenografią, przedstawiającą scenerię jak z horroru, z cmentarzem na pierwszym planie, ze statystami odgrywającymi różne role i z dużą dawką efektów specjalnych - choćby paleniem "zwłok" babci wokalisty, której poświęcona jest jedna z piosenek.



5. Franz Nicolay

Amerykański singer/songwriter, który przewrócił do góry nogami schemat koncertów z tego typu muzyką. Jego występy wychodzą bardzo daleko poza schemat polegający na tym, że smutny pan z gitarą śpiewa po cichu swoje smutne piosenki. Nicolay zamienia koncerty w rodzaj swoistego stand-upu z piosenkami w tle. Opowiada zabawne anegdoty o każdym z utworów i o swoim życiu, a jednym z jego znaków rozpoznawczych są bezlitosne kpiny z akordeonu, na którym - obok gitary - chętnie gra na swoich koncertach.



6. Deafheaven

Prawdziwa rewelacja sezonu festiwalowego 2014, która w przyszłym roku może powrócić, bo muzycy lada moment wydadzą kolejną płytę i z pewnością będą ją promować na koncertach.

Główną postacią niezwykłego przedstawienia, które grupa kreuje na scenie, jest jej wokalista, George Clarke. Na trzy kwadranse koncertu zamienia się w kogoś między diabolicznym demonem, a totalitarnym przywódcą, ciągnącym za sobą tłumy. Jego miny, jego gesty, jego niezwykły taniec na scenie sprawiają, że zastyga się w miejscu i nie można oderwać oczy od tego widowiska.



7. Ratatat

Ten amerykański zespół, choć istnieje od dawna, do tej pory nie cieszył się - przynajmniej w Europie - wielką popularnością. Ale po tym, co zaprezentował w tym roku na swej festiwalowej trasie, promującej najnowszą płytę, może się to zmienić. Bo to było widowisko, które wbijało w ziemię. Oparte przede wszystkim na doskonale zgranych z muzyką efektach świetlnych i laserowych powalał swoim rozmachem i energią.



8. Skrillex

Młody rewolucjonista sceny tanecznej, zrewolucjonizował także sposób prezentowania jej na scenie. Jako, że muzyk ma punkowe korzenie, przenosi punkowy standard scenicznej żywiołowości na swoje występy. Skacze po całej scenie, biega, krzyczy do publiczności, zachęca ją do pogowania. Mało tego - na koncertach na dużych scenach lądował na scenie w statku kosmicznym, a potem występował w jego otwartym kokpicie.



9. King Khan

Niektórzy mówią: zwierzę sceniczne, inni, po prostu: wariat. Polska publiczność miała okazję przekonać się o tym, jak niezwykłe są jego koncerty już dwa razy: w Gdańsku na festiwalu Soundrive i na katowickim Offie.

To osobowość sceniczna niemal na miarę Jamesa Browna - gra podobną muzykę: gorący soul i ma podobną skłonność do niezwykłych występów na scenie. Przebieranki, niezwykłe nakrycia głowy, błyszczące peleryny - to tylko część jego nietypowych pomysłów.