Spacer warszawskim szlakiem z gwiazdami. I kulturalnie, i smacznie

Spektakl na scenie Michała Żebrowskiego lub Krystyny Jandy, pizza zjedzona u Czesława Mozila albo ciastko u Piotra Adamczyka, a na deser artystyczne warsztaty zorganizowane przez Romę Gąsiorowską lub wino polecone przez Marka Kondrata? Wystarczy przejść się ulicami stolicy.
Warszawa to miasto, w którym, wchodząc do jakiegoś lokalu, nigdy nie możemy mieć pewności czy właśnie nie gościmy u słynnej gwiazdy estrady.

Kamień na kamieniu, teatr na teatrze

Działających inicjatyw są setki, a kolejne cały czas powstają. Roma Gąsiorowska ma nadzieję, że na jesieni 2016 r. wystartuje impresaryjna platforma o trudnej nazwie W-arte! Open Art Space. Aktorka planuje zbudowanie interdyscyplinarnej przestrzeni na terenie coraz popularniejszej ostatnio praskiej Soho Factory. - Chcę stworzyć miejsce, które oferować będzie rozrywkę na najwyższym poziomie, umożliwi poznawanie widzom nowych trendów w sztuce, gdzie możliwa będzie edukacja artystyczna zarówno dla profesjonalistów, jak i amatorów - mówi aktorka.



Gąsiorowska widzi u siebie musicale, happeningi, warsztaty, seriale kabaretowe i wiele, wiele więcej. A jeśli o zabawnych impresjach mowa, przy niezmiennie hipsterskim (artykuł bez tego terminu jest tekstem nieważnym) Placu Zbawiciela znakomicie przyjął się Klub Komediowy, w którym gościnnie występujące sławy w rodzaju Sławomira Szczęśniaka czy Jacka Fedorowicza są już niemal gośćmi-rezydentami.

Aktorzy coraz chętniej inwestują w teatry. Z jednej strony, spełniają w ten sposób niekryte marzenia o posiadaniu własnej sceny, z drugiej - próbują zarobić na wcale nietracącej na popularności kulturze wysokiej i jeszcze bardziej ją spopularyzować. Niedługo będzie się żartować, że nie sposób rzucić kamieniem, aby nie trafić w teatr prowadzony przez znanego aktora.

Trzy najbardziej popularne stołeczne sceny należące do gwiazd to Teatr 6.piętro Michała Żebrowskiego i założone przez fundację Krystyny Jandy Teatr Polonia oraz Och-Teatr. Żebrowski wybrał sobie najbardziej prestiżową lokalizację - nazwa nie kłamie, spektakle ogląda się u niego na jednym z pięter Pałacu Kultury i Nauki. Gdy kurtyna opadnie, wystarczy wsiąść w niemal dowolny tramwaj w centrum, by w parę chwil znaleźć się pod skrzydłami Jandy. Jeśli wybierzemy trasę na Ochotę, trafimy do Och-Teatru, a do zlokalizowanego przy jednej z głównych ulic Warszawy Teatru Polonia lepiej będzie nawet urządzić sobie piętnastominutowy spacer.

Nieznacznie dalej, w okolicach Placu Trzech Krzyży, natkniemy się na ukochane dziecko Tomasza Karolaka, Teatr IMKA. Aktor często podkreśla w wywiadach, że niektóre podejmowane przez niego role mają na celu umożliwić mu sfinansowanie działalności teatru. Popularnością cieszy się również należący do Emiliana Kamińskiego i mieszczący się w ładnej okolicy (tuż za nim wypoczniemy na skwerze Duśki Trafankowskiej) Teatr Kamienica. To tylko parę kroków od Metra Ratusz Arsenał.


Próba medialna spektaklu "Operetka" Witolda Gombrowicza w teatrze IMKA, na pierwszym planie Tomasz Karolak, fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Przy stole z gwiazdami?

Gdybyście chcieli skosztować dań w każdej z warszawskich restauracji, knajpek czy budek, prawdopodobnie nie starczyłoby wam na to życia. Żołądki nie wytrzymałyby nawet, gdyby ograniczyć się wyłącznie do gastronomicznych biznesów gwiazd. To chyba wciąż najpopularniejsze i - tylko pozornie - najłatwiejsze do ogarnięcia przedsięwzięcie tego typu, przez co gwiazdy tak chętnie się w nie angażują. W niektórych przypadkach trudno stwierdzić czy znane nazwisko ma być jedynie przyciągającym klientów lecz tak naprawdę niezwiązanym mocniej z lokalem wabikiem - jak prawdopodobnie miało to miejsce w przypadku Borysa Szyca i restauracji Akademia - czy miejscem, w które artysta faktycznie się angażuje.

Ponieważ dobra lokalizacja to podstawa, Sonia Bohosiewicz serwuje japońskie przysmaki niedaleko Metra Wierzbno w restauracji SushiBu. Poruszający się z centrum amatorzy dań tex-mex mogą jednak wysiąść jedną stację kolejki podziemnej wcześniej, gdzie w Gringo Barze karmi współzałożyciel hip-hopowej grupy Hemp Gru. Zwiedzamy kolejne dzielnice? Na pizzę wpaść można do Pausy Włoskiej Czesława Mozila na Pragę, a wzdrygający się na myśl o całym tym mięsie weganie mogą wybrać się na Saską Kępę, do gwiazdy wybiegów Ani Jagodzińskiej, a konkretnie jej lokalu Think Love Juices. Nie miałem jeszcze okazji skosztować, ale słyszałem bardzo ciepłe rzeczy o słodkościach z Cukierni Stary Dom, należącej do postaci bez wątpienia kojarzonej z kremówkami - Piotra Adamczyka (skąd z kolei blisko do błogiego odpoczynku w Parku Dreszera bądź walki ze spożytymi kaloriami na okolicznym basenie).

Sceny muzyczne, szkoły tańca i klub

Nikt jednak nie powiedział, że życie składa się tylko z jedzenia i podziwiania cudzych popisów. U innych można się również kształcić! Dlatego przy Stadionie Narodowym znajdziemy Szkołę Aktorską Machulskich, natomiast przystanek na pierwszej linii metra - tym razem, Dworzec Gdański - wyrzuci nas bardzo blisko coraz prężniej rozwijającej się Warszawskiej Szkoły Filmowej (co i rusz otwierają się tam nowe kierunki, w planach jest m.in. Liceum Kreacji Gier), energicznie prowadzonej przez Bogusława Lindę i Macieja Ślesickiego. Nie chcecie się uczyć sztuki filmowej, wolicie czysty i nieskrępowany ruch? W pół drogi między SushiBu a Gringo Barem traficie na Hakiel. Akademię Tańca, firmowaną przez Marcina Hakiela i Katarzynę Cichopek.

Reportaż to też sztuka, chociaż nieco innego rodzaju. Adeptów tej dziedziny spotkać można w Instytucie Reportażu, którego współzałożycielami są Mariusz Szczygieł, Wojciech Tochman i Paweł Goźliński. Swoją drogą, instytut mieści się w... należącej do ww. panów księgarnio-kawiarni Wrzenie Świata, znajdującej się tuż przy jednej z popularniejszych turystycznie ulic Warszawy, Nowym Świecie.

Najmłodsze pokolenia mają jednak zupełnie inną wizję sław. Ich artyści żyją na YouTube'ie. Jeden z największych polskich hitów ostatnich lat - tercet młodych mężczyzn znanych jako Abstrachuje - wpadł na odważny sposób na spieniężenie internetowego sukcesu. Panowie włożyli oszczędności w klub BAL. Fani sieciowych żartownisiów mogą ich więc spotkać w samym sercu Śródmieścia w trakcie weekendowych szaleństw. Wracając nad ranem - a może raczej po południu - z imprezy, jeszcze nie mając dość, zahaczyć można o winiarnię Marka Kondrata, który dzisiaj może nawet bardziej kojarzy się już z dobrym smakiem i luksusem niż z aktorstwem. Co nie przeszkodziło mu rozgościć się ze swym ukochanym dzieckiem tuż przy Placu Teatralnym i Operze Narodowej.

Macie swoje ulubione miejsca w waszych dzielnicach? Możecie zgłosić w konkursie www.mojawawakonkurs.pl.