Plac Zabaw, rondo Sedlaczka, Muminki. Skarpa wreszcie ożyła!

Tego lata Skarpa Warszawska ożywa dzięki artystom, sportowcom, projektantom mody.
Skarpa to już nie jest ciąg martwych, nieco zaniedbanych parków, w których jedyną atrakcją są ogródki z piwem i grillem. W sobotę w sąsiedztwie Muzeum Ziemi swój projekt "Skarpa. Reaktywacja! Władza Kultura Wypoczynek" zainicjowali artyści Justyna Wencel i Marcin Chomicki wraz z fundacją Culture Shock. Rozmieścili tu kilka delikatnych instalacji, które nawiązują do historii oraz specyfiki Parku im. Rydza-Śmigłego, i mają nas zachęcić do spacerów i odkrywania okolicy. Jest neon na latarni; kolorowa kładka nad Książęcą nawiązująca do mozaik Fangora na Dworcu Śródmieście; Lapidarium - konstrukcja, na której można przysiąść, flagi nad al. Na Skarpie z antywojenną ikonografią.

Kilka kroków dalej, ulicą Myśliwiecką ścigali się tego dnia longboardowcy. Impreza odbyła się w ramach festiwalu Street Art Doping, który z roku na rok pokrywa coraz większą ilością malowideł filary na rondzie Sedlaczka pod mostem Łazienkowskim.

Na Placu Zabaw, czyli w popularnym plenerowym klubie na Agrykoli, przez cały dzień i całą noc odbywał się Urban Picnic. Warszawiacy przybywali tłumnie, żeby wreszcie w słońcu poleżeć na trawie, posłuchać muzyki, zjeść pyszności serwowane przez warszawskie knajpki i zrobić zakupy na stoiskach projektantów mody i biżuterii.

A w niedzielę, nieco dalej, w parku Kazimierzowskim, na wysokości Uniwersytetu Warszawskiego rozpoczął działalność Klub Sportów Miejskich "Skarpa". W każdą niedzielę lipca będzie tu można w piknikowej atmosferze pograć we freesbee albo spróbować swoich sił w slackline, czyli chodzeniu po zawieszonej nad ziemią taśmie.

I kiedy jeszcze w ostatni weekend lipca w parku Na Książęcem rozpocznie działalność Dolina Muminków z kawiarnią, plażą i plenerową sceną, to Skarpa może stać się naszą ulubioną trasą rowerowo-spacerową, dorównującą atrakcyjnością ścieżce rowerowej na praskim brzegu Wisły.

Nasz kulinarny recenzent Maciek Nowak rozczarowany UFO na pl. Na Rozdrożu napisał w weekend w internecie, że to "ściema i pomyłka", że nic się tam nie dzieje i że absurdem jest ogradzanie płotem tak dobrze zaprojektowanego kawałka miasta. Może akurat trafił na zły moment, bo w sobotę w ciągu dnia wielu było chętnych, żeby poleniuchować tam i pomoczyć sobie nogi w basenie. Nie zgadzam się z nim dlatego, że taki jest moim zdaniem cel podobnych artystycznych działań, żeby zwrócić naszą uwagę na te piękne, ale zapomniane przez urzędników i mieszkańców fragmenty miasta. UFO zniknie stąd pod koniec sierpnia, podobnie instalacje na Skarpie, ale my już o tych miejscach nie zapomnimy.