Nie to, co pięć lat temu, ale i tak czarują. I grają nowe utwory! Faith No More na Open'erze

Nie mogło być inaczej. Faith No More - zespół legenda - dopełnił rytuału, dając kolejny porywający koncert przed polską widownią. Widownią, która ich kocha. - Sami tego chcieliście! - krzyczał Patton, wychodząc na bis.
Jedno z głównych wydarzeń Open'era zgromadziło tłumy - najwięksi fani czekali przed sceną już kilka godzin wcześniej. Nic dziwnego, bo reklamować ich specjalnie nie trzeba. To jeden z najważniejszych zespołów muzycznej sceny lat 90. - zbieranina eksperymentatorów z arcywszechstronnym Pattonem na czele, która zdaniem Krista Novoselica z Nirvany przetarła szlaki grunge'owej rewolucji.



Ich pierwszy koncert na Open'erze był dla niektórych przeżyciem radykalnym i formacyjnym - były stare i nowe przeboje, wokalne wariactwa Pattona i niespożyta energia. Jeden z uczestników Open'era w 2010 roku, zapytany o najlepszy koncert tamtej edycji, powiedział: "Najbardziej podobał mi się... Faith No More w 2009 roku. I chyba jeszcze długo nie będzie nic lepszego". Znajdą się tacy, którzy będą mówić podobnie o wczorajszym występie. Ale FNM po raz n-ty pokazał, że należy do tych zespołów, których nie da się wyeksploatować.

Patton w koloratce? U nas by to nie przeszło

Patton - cudowny krzykacz, wokalista totalny na piątkowym koncercie w Londynie przebrany był za księdza. W Polsce by to raczej nie przeszło - więc dla odmiany pojawił się u nas ubrany cały na biało. Co nie znaczy, że było grzeczniej - najpierw gruchnął po Babich Dołach "The Real Thing" przy gigantycznym aplauzie publiczności.



Chwilę potem fani zaczęli się bawić przy potężnej ścianie dźwięku "From Out of Nowhere" i oczywiście "Epic" - jednym z największych przebojów grupy. Patton wściekał się, stroszył i czarował. Był i genialny cover "Easy" zespołu The Commodores, i "Ashes to Ashes". I gdyby skończyło się na standardowej setliście, wszyscy byliby zadowoleni, mimo że było wolniej i spokojniej niż pięć lat temu - ale nie - pojawiło się coś ekstra.

Gdynia i Londyn - teraz płyta?

FNM uchyliło rąbka tajemnicy i zagrało zupełnie nowy materiał. Kawałki miały premierę dzień wcześniej w Londynie, ale polscy fani mogli po ponad dziesięciu latach na własne uszy usłyszeć nowe kompozycje zwiastujące kolejną płytę.

Koncert potwierdził, że polska publiczność cieszy się wyjątkowymi względami FNM (organizatorzy także) - w tym sezonie zespół zamierzał zagrać tylko dwa koncerty: w Gdyni właśnie i we wspomnianym Londynie. Teraz wrócą do domu nagrywać płytę?