Icicle: Grając na żywo, stajemy się bardziej wyjątkowi i inni niż reszta [WYWIAD]

Icicle - po polsku: Sopel - to pseudonim, pod który ukrywa się Jeroen Snik, specjalizujący się w muzyce drum & bass, techno i dubstepie. - Wyróżnienie się z tłumu innych wykonawców i zbudowanie sobie wyjątkowej tożsamości to najważniejsza rzecz, jaką może zrobić artysta - tłumaczy, dlaczego gra koncerty na żywo w wywiadzie dla Gazeta.pl. Opowiada też m.in. o tym, że gdyby to było możliwe, chciałby współpracować z... Billie Holiday.
Marek Kuprowski: Miałeś kiedyś taki moment, że myślałeś sobie: chyba wybrałem zły pseudonim? No wiesz, kiedy wchodzisz na Google i widzisz, że więcej odpowiedzi dotyczy takiej prawdziwej lodowej formy...

Icicle: Haha, czyli że czytałeś mój twitterowy opis? Tak, Skittles [partnerujący Icicle'owi MC] napisał mi pewnej nocy: "czy wiesz, że na pierwszej stronie Google'a jest już więcej linków kierujących do ciebie, niż do prawdziwego sopla lodu?

No właśnie, Skittles przyjeżdża z tobą na festiwal Audioriver? Czego się po nim spodziewać?

- Proste, że najbardziej odjechanych taktów w branży!

A czy masz jakieś inne odjechane pomysły na współpracę? Np. Icicle feat. Mick Jagger?

- Oczywiście, każdy ma takie marzenia! Gdyby dało się ją wskrzesić, chętnie nagrałbym coś z Billie Holiday!

Skoro już jesteśmy przy Twitterze... O co chodzi z tym uganianiem się za ptaszkami? Masz więcej takich zdjęć?





- Haha! Gdy koncertuje się w Australii, mało się śpi z uwagi na jet lag. Można to sobie wyrównywać zwiększonym przyjęciem alkoholu. Niestety, ma to negatywny wpływ na poziom poczucia humoru...

Jaka jest najbardziej szalona rzecz, jakiej doświadczyłeś podczas koncertu?

- Hmm, trudno powiedzieć. Ostatnio mieliśmy do czynienia z pewną... jak by to powiedzieć... "nagością". Było ekstra!

Zgaduję, że podczas Audioriver zamierzasz też obejrzeć jakieś inne występy?

- Mam nadzieję, że się uda, bo granie koncertu na żywo jest dość wykańczające. Nie obraziłbym się jednak, gdyby udało mi się złapać Adama Beyera [gra w sobotę od 23:00 w Circus Tent].

A więc grasz na żywo? Nie byłoby prościej i pewniej wcisnąć "play" w Winampie? Podidżejować i wypić parę browarów?

- No jasne, że byłoby pewniej i prościej! Ale wyróżnienie się z tłumu innych wykonawców i zbudowanie sobie wyjątkowej tożsamości to najważniejsza rzecz, jaką może zrobić artysta. Grając na żywo, stajemy się bardziej wyjątkowi i inni niż reszta. Gdy gram na żywo, jestem znacznie bliżej tego, o co mi naprawdę chodzi i jeśli wszystko idzie dobrze, jest to też dużo bardziej satysfakcjonujące!

Sprawdzasz czasem internetowe komentarze? Weźmy taki z YouTube'a: "już pora, żeby Icicle zdefiniował, co przez kolejne dwa lata będą próbować podrabiać inni twórcy ze sceny drum&bass! Koleś to geniusz". Czytasz to sobie i myślisz: "ha, gość ma rację"?

- Nie, staram się nie czytać takich rzeczy, bo gdybym zaczął w to wierzyć, stałbym się f***em. Ale to miłe, że są na świecie ludzie, którzy doceniają to, co robisz.



Dlaczego zamieniłeś pianino na elektronikę? Jak wyglądała twoja muzyczna ścieżka?

- To chyba było naturalne przejście: jako dziecko grałem na pianinie, potem dostałem keyboard, zacząłem robić muzykę na komputerze i tak to jakoś szło. Przez parę lat grałem też na perkusji, a jako nastolatek spędzałem sporo czasu na kupowaniu winyli i ćwiczeniu miksowania.

Musiałeś przenieść się z Holandii do Wielkiej Brytanii, żeby realizować swoje muzyczne marzenia. Co byś powiedział aspirującemu muzykowi, który dzisiaj stałby przed podobnym dylematem?

- Przeprowadzka do Londynu, gdy ma się 20-parę lat, to super sprawa! Można tam znaleźć mnóstwo inspiracji, a zwłaszcza w przypadku muzyki d&b szybko zrobić postępy i nawiązać korzystne znajomości. Zostawienie rodziny i przyjaciół jest trudne, ale Holandia jest tylko jeden, krótki lot stąd, więc to nie koniec świata.

Tęsknisz za czymś, co jest w Holandii, a nie mają tego na Wyspach? I czy Wielka Brytania ma coś, co przydałoby się Holandii?

- Brakuje mi holenderskiej lukrecji! W Wielkiej Brytanii trudno znaleźć ten charakterystyczny smak! A w Holandii powinni się pospieszyć i sprawić, żebym we wszystkich sklepach i restauracjach mógł płacić kartą Visa. Najbardziej denerwuje mnie to, że gdy przyjeżdżam do domu, nie mogę korzystać z moich kart bankowych. Problemy pierwszego świata!

Popularny cytat mówi, że pisanie/mówienie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze. A ty bierzesz udział w panelach dyskusyjnych, wykładałeś gościnnie na uniwersytecie... Widzsz więc sens w mówieniu o muzyce?

- Tak, rozmawianie o muzyce jest dobre. Ostatecznie, głównym celem muzyki jest przecież komunikowanie i łączenie ludzi. Tylko angażując w to coraz więcej osób możemy mieć pewność, że sztuka będzie się rozwijać. Od innych uczymy się więcej, niż na własną rękę.

Może chciałbyś się sprawdzić w pisaniu muzyki do filmów?

- Bardzo! Na tym polu konkurencja jest jednak ogromna. Chętnie popracowałbym przy jakiejś dystopijnej opowieści, w której byłoby dużo mechanicznych odgłosów. Tak, z pewnością chętnie wrócę do tematu, ale to dopiero za jakiś czas...

Prowadzisz też własny program w radiu Rinse FM. To dla ciebie ważne?

- To dobry sposób na nawiązywanie kontaktów z nowymi producentami i pretekst do zmuszenia się, by wreszcie posłuchać tych wszystkich nowych kawałków, które są mi podsyłane. Miło też regularnie sobie pomiksować i być w kontakcie ze swoimi słuchaczami.

Cóż, przyznaję, nie jestem wielki fanem d&b, ale nawet mi spodobały się twoje utwory... Jak to zrobiłeś?

- Dziękuję. Odpowiedź na to pytanie byłaby jednak tak rozwlekła, że chyba zajmiemy się tym już przy następnej rozmowie!

Festiwal Audioriver odbywa się w dniach 24-26 lipca w Płocku. Icicle zagra w piątek o 22:30 na scenie Last.fm Hybrid Tent. Podczas koncertu będzie można usłyszeć m.in. utwory z jego drugiej płyty, zatytułowanej "Entropy".

Więcej o: