Gra o tron - druga seria na dwa głosy [RECENZJA]

Na drugą serię Gry o tron czekają miliony fanów, zachwyconych ekranizacją pierwszego tomu Pieśni Lodu i Ognia George'a R.R. Martina. Widzieliśmy już dwa pierwsze odcinki. To nadal fantastyczny serial, chociaż puryści oczekujący wiernej ekranizacji mogą się burzyć.

 

Wracają Soprano ze Śródziemia

 

Marta: Pierwsza seria Gry o tron była wielkim wydarzeniem w serialowym świecie. Produkcja HBO szturmem podbiła nie tylko serca wielu fanów książkowej sagi, którzy czekali na jej ekranizację 11 lat, ale także tych widzów, którzy do tej pory nieczęsto sięgali po fantasy. Ja  należę do tych drugich. Dopiero po obejrzeniu kilku pierwszych odcinków ''pochłonęłam'' kolejne tomy powieści Martina.

 

Walka o to, kto zasiądzie na Żelaznym Tronie i będzie rządził Siedmioma Królestwami, naprawdę wciąga. Być może sekretem sukcesu jest to, że choć w świecie stworzonym przez Martina nie brakuje magii, najważniejsi są tu ludzie: ich żądza władzy, namiętności, honor lub jego brak. Producent wykonawczy David Benioff nazwał - dość trafnie - serial ''Rodziną Soprano w Śródziemiu''.

 

Gra o TronPierwsza seria była nominowana do Emmy - nazywanych telewizyjnymi Oscarami - w trzynastu kategoriach. Peter Dinklage, grający rolę niezwykle inteligentnego karła, pochodzącego z możnego rodu - Tyriona Lannistera został wyróżniony nie tylko tą statuetką. Docenili go także ludzie przyznający Złote Globy. Produkcja była także nominowana do Emmy i Złotego Globu w kategorii najlepszy serial roku. Nic dziwnego, że oczekiwania wobec kolejnych odcinków są bardzo duże - ja już dawno nie czekałam na kolejną serię jakiejś produkcji tak bardzo jak na Grę o tron. Na szczęście dla polskich telewidzów, druga seria startuje w polskim HBO zaledwie dzień po amerykańskiej premierze, 2 kwietnia.

 

Kawa na ławę


Krzysiek: Już pierwszy sezon był bardzo dynamiczny, ale to, co dzieje się w pierwszych dwóch odcinkach drugiego... Cóż, zupełnie inaczej się to ogląda. Sporadycznie zdarzają się sceny statyczne, dialogi są krótkie i zwięzłe a scenarzyści ewidentnie postarali się, aby w jak najkrótszym czasie dało się w serialu zmieścić jak najwięcej ''mięsa''. Czy przeszkadza to w jego odbiorze? Ciężko powiedzieć. Z perspektywy osoby, która Starcie Królów przeczytała - na pewno nie. Być może dla osób, które książki nie znają będzie to stanowiło problem.

 

Inna sprawa, że twórcy zadbali, aby w tym sezonie wszystko zostało jednoznacznie wyjaśnione. Nie ma niedopowiedzeń, które mogłyby sprawić, że widz będzie gubił się w zawiłościach martinowskiej fabuły. Niektórzy mogą to uznać za minus drugiego sezonu, jednak mi zarówno dynamika pierwszych dwóch odcinków jak i podejście pt. ''kawa na ławę'' bardzo odpowiada.

 

Gdyby pierwszy sezon był kręcony tak jak drugi, już pierwszy odcinek wyglądałby zupełnie inaczej. Może to wywołać pewien zgrzyt, jednak nie jest on znaczący. Tymczasem Starcie Królów jest od Gry o Tron o 200 stron dłuższe, i bez pewnych cięć i uproszczeń nie dałoby się go zmieścić w dziesięciu odcinkach.

 

Marta: Dynamika to z pewnością zaleta tej produkcji. Scenarzyści stanęli przed ogromnym wyzwaniem, bo liczba bohaterów i wątków rośnie ze strony na stronę sagi. Trzeba było dokonać pewnych wyborów, pominąć pewne sceny, jedną rozmową wyjaśnić przyczyny postępowania bohaterów - to zrozumiałe.

 

Tym bardziej doceniam, że nie zrezygnowali ze scen być może z pozoru mało istotnych, ale budujących charakter postaci i tworzących klimat powieści. Przykład? Kilka minut poświęconych postaci maestra Cressena, który przez wiele lat służył Stannisowi Baratheonowi i teraz, widząc jak kapłanka Melisandre miesza mu w głowie, próbuje temu zapobiec. Reakcja Melisandre w ciągu kilku sekund uświadamia widzowi, na co stać tę postać.

 

Nowi bohaterowie


Marta: Tom Pieśni Lodu i Ognia, który stał się podstawą scenariusza drugiej serii, jest zatytułowany Starcie królów. Widzowie mogą spodziewać się większej liczby scen bitew, poznają także nowych bohaterów, którzy włączą się do walki o Żelazny Tron. Pojawia się surowy brat zmarłego króla Roberta Stannis Baratheon, który zdaniem wielu powinien objąć tron. W tej roli wystąpił Stephen Dillane - niestety bez brody, którą w trakcie czytania przeze mnie książki miał ten bohater w mojej wyobraźni. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość specjalistom od castingów, że z większością aktorów trafiają w dziesiątkę i nawet jeśli ktoś wcześniej czytał książki, po obejrzeniu Gry o Tron często wyobraża sobie te postaci właśnie z twarzami odtwórców serialowych ról. Wielu krytyków i widzów podkreśla od pierwszego odcinka, że trudno w tym serialu znaleźć źle zagranego bohatera, co też jest wielką zaletą produkcji.

 

Gra o TronTo właśnie w otoczeniu Stannisa pojawia się Melisandre, która robi chyba największe wrażenie w dwóch pierwszych odcinkach. W rolę rudowłosej kapłanki R`hllora wciela się Carice van Houten. To kolejna silna kobieca postać w serialu. Przekonuje Stannisa, że jej bóg da mu zwycięstwo i koronę. Jest w niej coś mrocznego, pociągającego, tajemniczego...

 

Fani kontrowersyjnego młodzieżowego serialu Skins z pewnością są ciekawi, jak poradzi sobie w nowej roli Hannah Murray. Aktorka, która zdobyła popularność dzięki kreacji anorektyczki Cassie Ainsworth, w Grze o tron wciela się w Gilly, ciężarną córkę i jednocześnie żonę okrutnego Crastera. Na razie pojawia się tylko na chwilę i nie pokazuje zbyt wiele poza wyrazem twarzy przypominającym zwierzę w pułapce (co akurat tu jest bardzo na miejscu). Widzom, którzy nie znają książkowego pierwowzoru mogę zdradzić, że będą mieli jeszcze okazję kiedyś ją spotkać...

 

Krzysiek: Nie mam nic do dodania na temat osób, które pojawiły się w pierwszych dwóch odcinkach. Jednak bardzo żałuję, że w 2. sezonie nie zobaczymy już fenomenalnego Conana Stevensa grającego Górę, Która Jeździ. Niestety zdaję sobie sprawę z tego, że rola u Petera Jacksona (Stevens zagra Azoga w Hobbicie) niesie za sobą więcej prestiżu i pieniędzy, ale odnoszę wrażenie, że nowy Góra - czyli Ian Whyte - nie będzie tak przekonujący. Cóż, pożyjemy - zobaczymy.

 

Puścili wodze fantazji (uwaga, spoilery)


Krzysiek: Wychodząc z sali kinowej miałem już w głowie najważniejsze zdanie, które będę mógł powiedzieć o 2. sezonie: ''Puryści będą niezadowoleni''. Zmian w fabule jest sporo - znikają postaci mniej istotne (jak choćby nowy dowódca Złotych Płaszczy - ser Jacelyn Bywater - którego funkcję otrzymuje w prezencie najemnik Bronn), zmieniają się imiona niektórych bohaterów (przypadek Ashy lub Yary Greyjoy), pojawiają się dodatkowe sceny (seks Melisandry z Asshai ze Stannisem Baratheonem i obietnica urodzenia mu syna)... Cóż, dzieje się. Dla osób przywiązanych do książki może być to bolesne przeżycie.

 

Znikają różne sugestie i niedopowiedzenia. Scenarzyści walą prosto z mostu: Joffrey zarządza wyrżnięcie bękartów króla Roberta Baratheona, co jest pokazane w sposób bardzo brutalny. Jon Snow dowiaduje się podczas wizyty Straży u Crastera, w jakim celu i komu składa on ofiary ze swoich dzieci. Z kolei w przypadku Brana od pierwszego odcinka nie ma wątpliwości, że jest on w stanie widzieć oczami wilkora.

 

Cóż, niektórzy te zmiany pokochają, inni znienawidzą. Ja jestem zadowolony z tego rozwiązania, ale wolałbym pozostanie wiernym oryginałowi i wydłużenie sezonu do 15 odcinków. Ale widocznie nie było takiej możliwości...

 

Marta: Pewnie wiele osób powie: ''Jak to za dużo seksu? To niemożliwe!'' Ja jednak odniosłam wrażenie, że kilka scen (choćby ta rozgrywająca się w burdelu) można było wyciąć bez jakiekolwiek straty dla fabuły, a pojawiły się w serialu tylko po to, by wzbudzić kontrowersje (co oczywiście się udało). Tymczasem chciałabym myśleć, że to, co w swoich książkach stworzył Martin, obroniłoby się bez nadmiernej golizny (której przecież w Pieśni Lodu i Ognia i tak jest sporo). Bo i bez niej to po prostu dobry, świetnie napisany, zagrany i zrealizowany serial. Innych zastrzeżeń nie mam.

 

Krzysiek: Odnośnie sporej ilości seksu - myślę, że mogę się z tym zgodzić. Były sceny zupełnie niepotrzebne i drugi odcinek w pewnym momencie przypominał film z gatunku soft porno. Na szczęście wrażenie zostało szybko zatarte przez świetnego cliffhangera na końcu odcinka.

 

Gra o Tron to zdecydowanie nie będzie serial jednego sezonu. Walka o Żelazny Tron nadal fascynuje. Kto ostatecznie na nim zasiądzie? Tego jeszcze nie wiemy, w końcu Martin nie napisał nawet jeszcze ostatniego tomu. Chętnych jest wielu - nam też na chwilę się to udało ;).

 

gra o tron

 

Polska premiera druga serii Gry o Tron odbędzie się w HBO 2 kwietnia o 22:00. O dk o d o wany premier o wy o dcinek będzie d o stępny w serwisie HB O G O o d p o niedziałku, 2 kwietnia d o niedzieli, 8 kwietnia.

 

ZOBACZ TEŻ:

Jak dobrze pamiętasz pierwszą serię Gry o Tron? [QUIZ]

Peter Dinklage - idealny Tyrion

Fantastyczne plakaty domów z Gry o Tron

"Gra o Tron": najlepsze memy, virale i filmiki z pierwszego sezonu [ZOBACZ] >>
Kliknij, by obejrzeć galerię