Dr House - to już koniec. Jak się podobał finał? [OPINIE]

Osiem lat, 177 odcinków i jeden wkurzający, genialny lekarz, od którego miliony widzów na świecie kochały nienawidzić - tak można w kilku słowach podsumować serial Dr House. A jak wypadło ostateczne pożegnanie z produkcją?

Producenci postanowili najpierw pokazać godzinny wspomnieniowy odcinek ''Swan Song'', a później zaprosili do oglądania ''Everybody Dies'' (wszyscy umierają). Ten ostatni tytuł nawiązuje do pilota produkcji, zatytułowanego ''Everybody Lies'' (wszyscy kłamią) - jednego z ulubionych powiedzeń dr. House'a.

 

- Wiem, że ludzie będą narzekać na zakończenie serialu, bo ludzie narzekają na wszystko. Jeśli jednak mam być szczery... ja nie wiem, co o tym myśleć - pisze w swojej recenzji Luke Gelineau z Tvequals.com. Zdania widzów i krytyków są podzielone. Uwaga, spoilery.

 

Trochę wstyd

 

Chris Carle z IGN.com ma za złe twórcom Dr. House'a, że nie podołali - jak sam przyznaje - trudnemu zadaniu, jakim jest zakończenie produkcji z zamknięciem wszystkich wątków w satysfakcjonujący widzów sposób. - Finał nie wzbudzi kontrowersji, a to trochę wstyd. Jak na serial, który często wzbudzał duże emocje i przekraczał granice (a przynajmniej przekraczał je tytułowy bohater), finał był bardzo bezpieczny. Może nie sprawił, że widzowie poczuli się zdradzeni, ale twórcy nie podjęli żadnego ryzyka - pisze Carle. Podkreśla jednak, jak i wielu innych, że mimo wszystko będzie tęsknił za serialem.

 

Samo zakończenie wątku House'a - sfingowanie przez niego śmierci, by mógł spędzić ostatnie miesiące życia chorego Wilsona właśnie z nim - jest oceniany różnie. Verne Gay z Newsday.com trochę podśmiewa się z tego, co zrobił House. - Jak udało mu się uciec, gdy waliła się podłoga i uniknąć ogromnej eksplozji budynku w 0,05 sekundy? - pisze, ale dodaje też: To jest telewizja: David Shore (twórca serialu) mógł to zakończyć jak tylko chciał. I zrobił to.

 

Wielu recenzentów podkreśla, że rozczarowaniem był brak Lisy Edelstein (Cuddy) w ostatnim odcinku. W finale pojawiło się bowiem wiele postaci ważnych w życiu tytułowego bohatera (Kutner, Cameron czy Amber), a zabrakło jego ostatniej miłości. Pewnie wielu widzów liczyło na to, że mignie na ekranie choć przez chwilę, ale najwyraźniej sposób, w jaki aktorka pożegnała się z produkcją po zakończeniu realizacji siódmej serii zamknął drogę do takiego rozwiązania.

 

Innym się podobało

 

Jenna Mullins z E!Online jest zadowolona z takiego zakończenia. Uważa, że sfingowanie śmierci przez tytułowego bohatera i pokazanie, że innym poukładało się w życiu (Chace przejmuje stanowisko House'a, Cameron ma męża i dziecko, Taub jest szczęśliwy z rodziną) to ''zakończenie pasujące do tego wspaniałego serialu''.

 

Podobnie uważa również choćby Linda Palmer z TVFanatic.com. Choć w swojej recenzji zwraca uwagę, że finał nie był bez wad, w stosunku do końcówki serialu używa słowa ''satysfakcja''.

 

Adam Bryant z TVGuide zwraca uwagę widzów na to, że po raz kolejny twórcy serialu nawiązali do opowieści o detektywie wszech czasów i jego towarzyszu, na których wzorowane były postaci House'a i Wilsona. - Tak jak Sherlock Holmes, House sfinguje własną śmierć. Jednak House robi to, by być ze swoim Watsonem - pisze.

 

A co piszą nasi blogerzy?


Dla piszących na naszych blogach finał serialu to od kilkunastu godzin zdecydowanie najważniejszy temat.

 

- Sama nie wiem do końca co sądzić, może liczyłam na monumentalne wzruszania i melancholijne rozstanie widzów z najsłynniejszym lekarzem serialowym. A monumentalnych wzruszeń nie było - ocenia na swoim blogu interplaygirl. Także karolina_w w swojej recenzji finału podkreśla, że spodziewała się więcej po ostatnim odcinku House'a: Po tych ośmiu latach, śmiało można stwierdzić, że twórcy stworzyli kilka sezonów wybitnych. I miałam nadzieję, że ostatni odcinek do lat świetności nawiąże. A tymczasem... No niestety - były momenty, że zasypiałam.

 

Martyna Pelczyńska, pisząca bloga childxofxanarchy, także narzeka na tempo odcinka. - Był przeciągany, mało dynamiczny, mało epicki, a  rozmyślania były naciągane. Po zapowiedziach i legendach jakie krążyły o tym odcinku... Pomysł fajny, wykonanie gorsze. Nie tak miało być - pisze rozczarowana.

A co Wy dodacie?

 

Więcej o: