Rewelacyjny "Homeland" z czterema Emmy. Niedługo w ogólnodostępnej polskiej telewizji?

"Trzymająca w napięciu akcja" - taki slogan często pojawia się w kampaniach promujących filmy i seriale. Nierzadko zdarza się, że nie znajduje pokrycia w rzeczywistości. W przypadku "Homeland", który właśnie został nagrodzony czterema statuetkami Emmy, to hasło sprawdziłoby się jednak w stu procentach.
Świetna intryga to nie do końca zasługa amerykańskich twórców "Homeland", serialu, który powstał na zlecenie tamtejszej stacji Showtime i obok "Dextera" czy "Californication" stał się jednym z jej największych hitów. "Homeland" jest oparty na izraelskim formacie "Hatufim" ("Prisoners of War"). Oczywiście, aż takiego sukcesu by nie było, gdyby nie naprawdę udana adaptacja (scenarzyści serialu Alex Gansa, Howard Gordon i Gideon Raff odebrali wczoraj jedną z czterech przyznanych tytułowi statuetek Emmy).

Produkcja spodobała się już widzom w wielu krajach na świecie, w Polsce od 3 września można ją oglądać na antenie FOX. Kanał, dostępny m.in. w sieciach kablowych, jest właścicielem praw na polski rynek i prowadzi również rozmowy z dużymi nadawcami. Na tym etapie nie można jeszcze potwierdzić czy i gdzie serial pojawi się w ogólnodostępnej polskiej stacji, ale - jak się dowiedzieliśmy - są zainteresowani pokazaniem "Homeland".

Dwie silne postacie...

Akcja "Homeland" kręci się wokół dwójki głównych bohaterów. Nicholas Brody (w tej roli Damian Lewis) osiem lat spędził gdzieś w Iraku, więziony przez członków Al-Kaidy. Teraz amerykański żołnierz wraca do domu, do rodziny. Jest bohaterem wojennym, którym interesują się media i politycy. Budzi również zainteresowanie Carrie Mathison z CIA, która jest wobec niego bardzo podejrzliwa. Dlaczego?

Carrie (Claire Danes) podczas działań w Iraku dowiaduje się od informatora, że jeden z amerykańskich więźniów przeszedł na stronę wroga Stanów Zjednoczonych. Jej zdaniem to właśnie Brody i zrobi wszystko, żeby tego dowieść.



O sile "Homeland" świadczy w ogromnej mierze również dwójka aktorów, którzy grają w nim główne role.

... i dwoje świetnych aktorów

Claire Danes ma od pewnego czasu naprawdę dobrą passę. Jej poprzednia rola w filmie telewizyjnym "Temple Grandin", gdzie wcieliła się w zmagającą się z autyzmem i walczącą o humanitarne traktowanie zwierząt rzeźnych kobietę, została doceniona zarówno przez jury przyznające Emmy, jak i Złote Globy.

Teraz aktorka udowodniła, że potrafi także doskonale zagrać oficer operacyjną CIA cierpiącą na zaburzenia afektywne dwubiegunowe, która z oddaniem angażuje się w sprawę domniemanego zdrajcy i w pewnym momencie sama nie wie już, co jest prawdą, a co wytworem jej wyobraźni. Kilka miesięcy temu Danes cieszyła się ze Złotego Globa za rolę w "Homeland", a teraz pozowała uśmiechnięta razem ze statuetką Emmy, ciążowym brzuszkiem (który ma być niewidoczny w serialu) i także nagrodzonym Damianem Lewisem po tym, jak odebrała na scenie kolejną Emmy.



Lewis nie po raz pierwszy włożył na planie serialu mundur (wcześniej grał m.in. w cenionym miniserialu "Kompania braci"), ale wczorajsza statuetka to jego pierwsza Emmy w życiu. Od lat jest jednak solidnym, cenionym aktorem, o czym świadczą choćby dwie nominacje do Złotego Globu (właśnie za "Kompanię braci" i "Homeland").

Świat nie jest czarno-biały

Rozgrywka między dwójką pierwszoplanowych bohaterów "Homeland" jest bardzo wciągająca i pełna zwrotów akcji, ale i na drugim planie dużo się dzieje. Widzowie obserwują zarówno relacje Brody'ego z jego rodziną, której nie jest łatwo odnaleźć się po tylu latach spędzonych osobno, poznają również stosunki Carrie ze współpracownikami (którzy często są kimś więcej) i jej bliskimi.

Za produkcję "Homeland" odpowiadają producenci "24 godzin", więc nie tylko sceny dynamicznych pościgów, ale i dialogi są na wysokim poziomie. Sam Wollaston z The Guardian zauważa, że "Homeland", podobnie jak tamten tytuł, zaczął "z wysokiego C", ale różni się także od "24 godzin". Opowieść o Carrie i Brody'ym "pozwala wątkom się rozwinąć, jest bardziej złożona niż czarno-biały, świat z >>24 godzin<< w którym są tylko dobro i zło" - ocenia Wollaston. I trudno się z nim nie zgodzić.

Więcej o: