"Gra o tron" najczęściej ściąganym serialem z sieci. "Telewizje nie dorosły do naszych czasów"

Wejście w nowy rok to już tradycyjnie czas wszelkich podsumowań i rachunków sumienia. Nie tylko w kategoriach najlepszy/najdroższy/najwyżej oceniany/najbardziej rozczarowujący film czy serial, ale też... najczęściej piracony. W telewizji zwycięzca mógł być tylko jeden - "Gra o tron". W kinie zaskoczenie - wygrała komedia "Projekt X".
Dwa sezony, 20 odcinków i średnio cztery miliony widzów przypadających na jedną emisję - to dane oficjalne. Mniej oficjalne: "Gra o tron", czyli telewizyjna adaptacja sagi "Pieśń Lodu i Ognia" autorstwa George'a R.R. Martina, to fenomen, którego popularność trudno oszacować.

Serwis TorrentFreak opublikował zestawienie najczęściej nielegalnie oglądanych seriali i filmów kinowych w internecie. Wynika z niego m.in., że każdy odcinek przebojowej produkcji HBO ściągany był średnio 4,28 mln razy. Aż 90 proc. kopii internauci pobierali już w pierwszym tygodniu wyświetlania nowego epizodu.

Dalej bez większych sensacji. Drugie miejsce na podium zajął "Dexter", telewizyjna opowieść o tytułowym seryjnym mordercy (3,85 mln pobrań każdego odcinka), trzecie komediowa "Teoria wielkiego podrywu" (3,2 mln).

Co z tych danych wynika? - Tyle, że stacje telewizyjne nie walczą z piractwem tak, jak mogłyby walczyć - komentuje bloger i specjalista od nowych mediów Krzysztof Gonciarz. - I chyba wciąż żyją przekonaniem, że jest to jakiś pokrętny rodzaj promocji. Być najchętniej "kradzionym" towarem w sieci to może nie zaszczyt, ale na pewno o czymś to świadczy.



Ludzie chętnie zapłacą, ale nie mogą

Specjaliści z branży nie mają wątpliwości: winny jest przede wszystkim przestarzały model dystrybucji produkcji telewizyjnych. W wielu krajach na świecie popularne tytuły albo są niedostępne, albo są emitowane z opóźnieniem, a internauci nie mają zamiaru czekać aż stacje wykupią licencję i przetłumaczą kolejne odcinki.

Gonciarz: - Skończyły się czasy, gdy film czy serial oglądało się dokładnie w godzinie jego emisji. W wielu krajach danego serialu po prostu nie ma albo wchodzi on z kilkumiesięcznym, a czasami nawet kilkuletnim opóźnieniem. Tak było z "The Walking Dead", który TVP1 kupiła wtedy, kiedy wszyscy zainteresowani już dawno go widzieli.

Słowa Gonciarza potwierdzają niedawne badania "TV & Video Consumer Trends 2012" przeprowadzone przez Ericsson ConsumerLab. Wskazały one, że większość konsumentów chętnie skorzystałaby z legalnych treści wideo w sieci, problemem wciąż jednak jest ich ograniczona dystrybucja. A to sprzyja piractwu.

Najczęściej ściągane seriale z sieci

Tytuł Liczba pobrań odcinka w sieci Średnia oglądalność serialu w TV
1. Gra o tron 4 280 000 4 200 000
2. Dexter 3 850 000 2 750 000
3. Teoria wielkiego podrywu 3 200 000 15 820 000
4. Jak poznałem waszą matkę 2 960 000 10 140 000
5. Breaking Bad 2 580 000 2 980 000
6. The Walking Dead 2 550 000 10 870 000
7. Homeland 2 400 000 2 360 000
8. House 2 340 000 9 780 000
9. Fringe 2 280 000 3 120 000
10. Revolution 2 130 000 11 650 000
80 proc. piratów poza USA

Zestawienie TorrentFreak też niczego nowego w tej kwestii nie wnosi - wynika z niego, że aż ponad 80 proc. pobrań "Gry o tron" nastąpiło poza granicami Stanów Zjednoczonych, gdzie dostęp do legalnych treści wideo jest trudniejszy. Po drugiej stronie Atlantyku w czołówce "pirackich" krajów znajdują się Wielka Brytania, Holandia, Norwegia, Hiszpania i Polska.

Kamil Przełęcki, producent filmowy i były szef serwisu Kinoplex.pl uważa, że dni telewizji takiej, jaką dzisiaj znamy, są już policzone. - Telewizja w ciągu paru lat stanie się telewizją live. Wszystko, co będzie atrakcyjne w telewizji nadawczej, to będą rzeczy realizowane w mniejszym lub większym stopniu na żywo: transmisje sportowe, newsy, widowiska typu "Idol" czy "Big Brother", gdzie ludzie mogą głosować na żywo. Natomiast wszystko to, co jest fabularne przejdzie, i mówię to z pełną odpowiedzialnością, do trybu na żądanie.

Co stoi na przeszkodzie? Wciąż ograniczona oferta stacji telewizyjnych w sieci. Dziś największy komfort użytkowania widzowie mają ze ściągania nielegalnej kopii serialu. Serwisy typu Hulu czy Netflix wciąż nie stanowią konkurencji dla pirackich stron, a to jedyny sposób, żeby osłabić ich pozycję.

- Taka jest natura rzeczy, gdyby ludzie wcześniej mieli możliwość, żeby pozyskiwać coś na żądanie, to by to robili. I tak po części się działo, bo kino było na żądanie, wypożyczalnia wideo były na żądanie. Będą więc też seriale - przekonuje Przełęcki.

Superprodukcje ustępują komedii

A jakie produkcje kinowe cieszyły się największą popularnością w sieci? Serwis podaje, że najczęściej ściąganym filmem fabularnym był "Projekt X", niezobowiązująca komedia o domowej imprezie zorganizowanej przez jednego z nastolatków, która wymyka się spod kontroli. Film ściągnięto 8,72 mln razy.



Co ciekawe, obraz przeciętnie radził sobie w kinach - jego wpływy z biletów wyniosły ledwie 100 mln dolarów, ale i tak wyprzedził kinowe przeboje w rodzaju "Mission: Impossible - Ghost Protocol" z Tomem Cruisem czy "Mroczny Rycerz powstaje" Nolana.

- Wydaje mi się, ze to nawet nie jest kwestia piractwa, tylko nowego modelu biznesowego, który dopiero się rozwija i jeszcze nie stanął na własnych nogach - komentuje Gonciarz. - Te dane pokazują dokładnie to, czego oczekują ludzie: żeby oglądać interesujące ich treści, kiedy chcą, jak chcą i gdzie chcą - dodaje Przełęcki. - Duże tradycyjne biznesy wciąż nie dojrzały do tego, żeby oferować je legalnie. Jestem przekonany, że ludzie chcieliby za nie zapłacić, pod warunkiem jednak, że oferta będzie w ogóle dostępna i będzie dostatecznie tania. Wcale nie musi być darmowa.