"Wiedźmin" - polski towar eksportowy. A najlepsze przed nami!

Geralt z Rivii znany jest na całym świecie. Głównie za sprawą serii gier wydanych przez CD Projekt RED. Ostatnią część zatytułowaną "Wiedźmin 3: Dziki Gon" w ciągu dwóch tygodni od premiery kupiło cztery miliony graczy. Choć dziś trudno w to uwierzyć, niewiele brakowało, a postać Wiedźmina w ogóle by nie powstała. Wszystko zaczęło się ponad 30 lat temu, w dość przypadkowych okolicznościach.
W 1985 roku Andrzej Sapkowski, wówczas tłumacz-amator, zaczął czytać czasopismo "Fantastyka", które kupował dla syna. Przewracając kolejne strony, natrafił na konkurs literacki. To stało się impulsem do napisania opowiadania zatytułowanego "Wiedźmin". Sapkowski w wywiadach niejednokrotnie przyznawał, że cel był wówczas jeden - wygrać, wziąć nagrodę, podziękować i dalej robić tłumaczenia. Dlaczego wybrał gatunek fantasy? Uznał, że ta konwencja nie jest jeszcze w Polsce bardzo popularna i może być dobrym strzałem w gusta jury.



Miał nosa! "Wiedźmin" został opublikowany w 1986 roku. Opowiadanie spodobało się czytelnikom oraz redakcji, która przyznała Sapkowskiemu trzecie miejsce. Mimo wcześniejszych zapewnień, na jednym tekście się nie skończyło. Kolejne przygody zabójcy (dwa zbiory opowiadań oraz pięciotomowy cykl) spotkały się z gorącym przyjęciem, nie tylko wśród fanów fantastyki. Sapkowskiego zalała fala nagród (m. in. Paszporty Polityki), a książki jego autorstwa stały się bestsellerami.

"Wiedźmin" na dużym i małym ekranie

Gdy pojawiła się informacja, że powstanie film o Wiedźminie z główną rolą Michała Żebrowskiego, wśród fanów zawrzało. Powstał "Komitet Obrony Jedynego Słusznego Wizerunku Wiedźmina", jednak nie wpłynął on znacząco na realizację odważnego projektu. Sam Żebrowski przez siedem miesięcy po sześć godzin dziennie trenował aikido, by walki z jego udziałem wyglądały jak najbardziej atrakcyjnie na ekranie. Zdjęcia trwały ponad 100 dni. Tak długi czas nie powinien dziwić, gdyż produkcję filmowano w miejscach rozsianych po całej Polsce - m.in. w Górach Świętokrzyskich, Karkonoszach, okolicach Malborka czy też w Zamku w Gniewnie. Budżet wyniósł prawie 19 mln złotych.

Reżyser Marek Brodzki oparł całość na opowiadaniach ze zbiorów "Miecz przeznaczenia" i "Ostatnie życzenie". Jak sam wspominał w jednym z wywiadów, na początku wyobrażał sobie Geralta jako połączenie samotnego samuraja i Clinta Eastwooda z "Niesamowitego jeźdźca". W premierowy weekend "Wiedźmina" obejrzało w kinach 138 tys. widzów. Doceniono klimatyczną ścieżkę dźwiękową Grzegorza Ciechowskiego i grę Michała Żebrowskiego, jednak scenariusz oraz poziom techniczny pozostawiały wiele do życzenia.

Co ciekawe, "Wiedźmin" pierwotnie planowany był jako serial. Dopiero po nagraniu materiału zdecydowano się na film kinowy. Rok po tym pojawiła się 13-odcinkowa seria, znacznie spójniejsza i przez to ciekawsza. Scenariusz, który w wersji pełnometrażowej kulał, w serialu okazał się sprawnie rozpisany na kolejne odcinki, dzięki czemu przygody Geralta stały się znacznie bardziej przystępne dla widzów nieoswojonych z gatunkiem fantasy.

Nowe wirtualne życie zabójcy potworów

W 2005 roku rozpoczęły się prace nad pierwszą częścią gry komputerowej, które trwały dwa lata. Efekt, mimo dużych oczekiwań, zadziwił chyba wszystkich - premiera "Wiedźmina" w 2007 roku została bardzo dobrze przyjęta przez recenzentów nie tylko w Polsce, ale przede wszystkim na Zachodzie. Przełożyło się to na świetny wynik komercyjny. Sklepy sprzedały ponad 0,5 mln egzemplarzy w ciągu pół roku. Praca nad częścią drugą była tylko kwestią czasu. "Wiedźmin 2: Zabójcy królów" wyszedł w 2011 roku i znów zebrał znakomite opinie wśród krytyków. Wzrosła również sprzedaż. Grę kupiło tym razem blisko 2 mln osób w ciągu roku. Część trzecia, czyli "Wiedźmin 3: Dziki Gon", to już fenomen. W ciągu dwóch tygodni produkcję nabyło 4 mln graczy.

Seria gier o Geralcie stała się znakiem firmowym naszego kraju. Wystarczy przypomnieć wizytę prezydenta Baracka Obamy w Polsce, który od premiera Donalda Tuska otrzymał drugą część "Wiedźmina".

Bagiński, efektowne zwiastuny i... nowy film!

Bardzo duży wkład w ten sukces miała polska firma Platige Image Tomka Bagińskiego, specjalizująca się w tworzeniu efektownych animacji. Przy okazji promocji każdej części, polski reżyser odpowiedzialny był za zwiastuny, które z prędkością światła podbijały media społecznościowe. O zapowiedziach rozpisywały się nie tylko serwisy poświęcone grom komputerowym, lecz również prestiżowe blogi filmowe, na których można było przeczytać: "Kiedy filmowa superprodukcja o Wiedźminie?". Pytania te były jak najbardziej uzasadnione - w Ameryce Północnej za wydawanie serii gier odpowiedzialne jest słynne studio Warner Bros. Tymczasem za realizację postanowił się wziąć nie kto inny, jak... Tomek Bagiński.

Polski twórca złożył podanie o dotację do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej na realizację filmowego "Wiedźmina". Prośba została rozpatrzona pozytywnie -reżyser otrzymał 150 tys. na preprodukcję. Mimo licznych pytań ze strony mediów, Bagiński trzyma projekt w tajemnicy. Na tę chwilę wiadomo jedynie, że nie będzie to animacja, lecz pełnometrażowy film z udziałem aktorów.

Miał zostawić Wiedźmina w spokoju. Nie udało się...

A co na to wszystko Andrzej Sapkowski? Przez wiele lat zaklinał się, że jego przygoda z Wiedźminem została zakończona. Dlatego gdy pojawiła się informacja, że wyjdzie nowa powieść z Geraltem w roli głównej, zatytułowana "Sezon burz", chyba wszyscy byli zaskoczeni. A trzeba rzec, że powrót ten okazał się jak najbardziej udany.

Ciężko się dziwić, że pisarz znów zanurzył się w mrocznym świecie fantasy. Biały Wilk to "kura znosząca złote jaja", a jego przygody w postaci zbioru opowiadań "Ostatnie życzenie" trafiły niedawno na listę bestsellerów prestiżowego "The New York Times". Wiedźmin stał się polskim kulturalnym towarem eksportowym. A to dopiero początek wielkiej przygody Geralta. Najlepsze jeszcze przed nami.