Radioman - kiedyś bezdomny alkoholik, dziś filmowa ikona Nowego Jorku

- To jest światowej sławy Radioman. Ten człowiek to instytucja. Instytucja kultury - mówi Tom Hanks, wskazując na siedzącego na ulicy, brodatego mężczyznę z zawieszonym na szyi radiem, w sekwencji otwierającej film "Radioman" Mary Kerr. Dokument ten to opowieść o niezwykłym człowieku, niegdyś bezdomnym alkoholiku, teraz ikonie Nowego Jorku, która przyjaźni się ze wszystkimi gwiazdami Hollywood. To opowieść o pasji, która jest w stanie wypełnić całe życie.


- Jest kilka rzeczy, o których wie każdy nowojorczyk: jest tu Statua Wolności, Empire State Building i jest Radioman - Joel Schumacher

Nowy Jork stanowi drugie co do wielkości centrum filmowe w Ameryce, ustępując miejsca jedynie Hollywood. Powstaje tam mnóstwo filmów i seriali i jakimś dziwnym trafem w wielu z nich pojawia się Radioman. Łączący w sobie urok Robina Williamsa i złośliwość Leprechauna, mężczyzna z radiem zawieszonym na szyi stał się niezbędnym elementem kręconych w Nowym Jorku filmów. I tak od debiutu w 1990 roku zdołał pojawić się jako aktor drugo- bądź trzecioplanowy w ponad stu produkcjach filmowych i telewizyjnych. Wszędzie zawiera przyjaźnie i jest na "ty" z największymi gwiazdami.

Film wyjściem awaryjnym

Urodzony w 1951 roku w Brooklynie Radioman naprawdę nazywa się Craig Castaldo. Jako dziecko marzył o karierze komika - bardzo lubił oglądać z rodzicami komedie, a także zabawiać kolegów wygłupami. Wkrótce jednak porzucił te plany na rzecz muzyki - chciał zostać DJ-em radiowym. Do jego ulubionych muzyków należeli wówczas Status Quo, Genesis i String Driven Thing. Tak naprawdę kariera filmowa jest jego wyjściem awaryjnym. - Zawsze byłem bardziej fanem muzyki. Powtarzałem sobie, że jeśli nie zostanę DJ-em, wkręcę się w branżę filmową - mówi. Jak powiedział, tak zrobił. Jednak najpierw wkroczył w mroczny okres swego życia.



Zanim został Radiomanem, Castaldo popadł w alkoholizm i wylądował na ulicy. Z nałogu wyciągnęła go miłość. Miłość do kina. Wszystko zaczęło się od momentu, w którym Radioman znalazł się przypadkiem na planie "Fajerwerków próżności" w 1990 roku. Nietrzeźwy Castaldo myślał, że Bruce Willis, który grał pijanego, też jest pod wpływem alkoholu, więc zaoferował mu piwo. Ale Willis oznajmił, że jest aktorem, i że spróbuje piwa, gdy skończą się zdjęcia. I zaprosił Radiomana na plan. Tak nasz bohater dostał swoją pierwszą rolę. Gdy niedługo później kręcił się w pobliżu planu "The Fisher King", został zatrzymany przez policję, a następnie odesłany na leczenie. Jak mówi, nigdy więcej nie tknął alkoholu. Nie musiał. Miał już nowy nałóg, który uratował mu życie - filmy.

- Nikt nie kręci filmów w Nowym Jorku, nie wiedząc, kim jest Radioman - George Clooney

Szansa i... pułapka

Na pomysł zawieszenia radia na szyi Castaldo wpadł, sypiając na ulicy. Jako miłośnik muzyki potrzebował swojego sprzętu grającego. Jednak ulica rządzi się twardymi prawami i ryzyko kradzieży radia było ogromne - zamocowanie go na sznurku było najlepszym rozwiązaniem. W ten sposób Radioman stworzył sobie wizytówkę, która stała się nieodłączną częścią jego oryginalnego wizerunku, oraz zyskał sobie przydomek. Choć dziś już nie sypia na ulicy, a w mieszkaniu ma niejedno radio, swoje ulubione ciągle nosi na szyi. To dzięki niemu znają go wszyscy.

Charakterystyczny wizerunek to też pewna przeszkoda. Castaldo wspomina, że chciałby dostać większą rolę i stać się aktorem z prawdziwego zdarzenia. Tymczasem większość reżyserów pragnie widzieć go tylko w roli Radiomana. Czy stałby się ikoną, gdyby nie charakterystyczny wygląd? Pewnie nie. Radio na szyi, siwa broda i stary rower obwieszony torbami to wyraz niezwykle oryginalnej osobowości i artystycznej duszy Castaldo. A jednak z największą dumą opowiada o "Wyspie tajemnic", do której Scorsese kazał mu się ogolić i przebrać. Tym razem musiał zagrać rolę inną niż swoją własną.

- To najbardziej lojalny i kochający kino człowiek na świecie. My kochamy Radiomana - Meryl Streep

Patrząc na Radiomana rozmawiającego z celebrytami jak równy z równym, na sercu momentami robi się ciepło. Jednak chwilę później pojawia się inne uczucie - ogromna dysproporcja pomiędzy lubiącymi się przecież rozmówcami uświadamia, jak wielkie znaczenie dla pozycji społecznej ma... zwykłe szczęście. A taka świadomość niesie ze sobą dyskomfort. Radioman, który zawsze wie, co dzieje się w mieście, jakimś dziwnym trafem nigdy nie znalazł się "we właściwym miejscu i o właściwym czasie". Choć stał się ikoną, którą - dla odmiany - rozpoznają wszystkie gwiazdy, jego atrybutem pozostają stare radio na sznurku, jeszcze starszy rower i wysłużone ubrania. A gdy wraca wieczorami z wojaży po planach filmowych, jego jedynymi towarzyszami w ciasnym i brudnym mieszkaniu są karaluchy.


"Radioman", fot. materiały prasowe

Samotność z gwiazdami

Film Kerr pokazuje, że znajomości, jakie Radioman zawiera z gwiazdami, są dla niego bardzo istotne. Nie ma on w swym życiu innych bliskich osób. Ale gdy opuszcza w pewnym momencie Nowy Jork, by spróbować dostać się na galę rozdania Oscarów, okazuje się, że w Los Angeles nie ma dla niego miejsca. Rzeczywistość jednak nie jest aż tak ponura. Radioman został zaproszony na oscarową galę trzykrotnie - przez Whoopie Goldberg, Robina Williamsa i George'a Clooneya.

Nie zmienia to jednak faktu, że jego samotność przedstawiona w filmie jest uderzająca. Mimo wszystko jest to cena, którą Castaldo gotów jest płacić za swoje jakże interesujące życie. Co więcej, choć bywa, że na ekranie wzbudza współczucie widzów, zdaje się być szczęśliwy i spełniony.

- Jeśli kiedykolwiek nadarzy ci się okazja, by dorwać twoje marzenia, po prostu to zrób - radzi nam pod koniec filmu Radioman. Trudno tej rady nie przyjąć - płynie prosto z serca.