Bo to złe "Psy" były. Naprawdę ZŁE. Za co tak kochamy kultowy film Pasikowskiego?

Tandetny, wulgarny, populistyczny, prymitywny i wtórny - taki właśnie jest najważniejszy polski film powstały po 1989 roku. ?Psy? Władysława Pasikowskiego, dziś film kultowy, któremu przyznaje się należne miejsce w historii polskiej popkultury, zadebiutował w aurze skandalu związanego z wartościami, które propagował. Przez publiczność uwielbiany, przez poważanych krytyków odrzucany.
Rok 1992 stanowił trudny okres w procesie polskiej postkomunistycznej transformacji. Nowa rzeczywistość zaczęła rozczarowywać, gdy okazało się, że dobrobyt nie jest na wyciągniecie ręki dla wszystkich, obóz postsolidarnościowy zaczął się rozpadać, spadło zaufanie do głównych polityków stojących na czele przemian 1989 roku, a w myśleniu o wolnym rynku zakiełkowały tendencje lewicowe. Właśnie w tym ponurym i skomplikowanym roku do kin trafiły "Psy" Władysława Pasikowskiego, z miejsca podbijając serca publiczności.

Szukając przyczyn sukcesu "Psów", wielu wskazuje na to, że film skierowany był głównie do młodszej publiczności, dla której stan wojenny był tylko mglistym wspomnieniem z dzieciństwa. Miał schlebiać jej gustom i postawom. Tymczasem swój sukces "Psy" zawdzięczają również niezwykle wówczas popularnym hollywoodzkim produkcjom, które zalały rynek zarówno kinowy, jak i ten VHS-owy - jeszcze na początku lat 90. funkcjonujący na zasadzie wolnej amerykanki. Choć w Polsce ludzie coraz rzadziej chodzili do kin, nie oznacza to, że nie byli głodni filmów - zwłaszcza zachodnich. Za niewielką opłatą mogli wypożyczyć pirackie kopie amerykańskich produkcji wraz z odtwarzaczem video. Popularnością cieszyły się wówczas między innymi filmy z Chuckiem Norrisem czy Jean-Claudem Van Dammem. Taka publiczność, ignorująca dobry smak i zdanie krytyków, dobrze wiedziała, czym jest kultowość. Była świetnie przygotowana na przyjęcie "Psów".



Polski Royale with Cheese: kotlet z psa zmielonego z budą

Pasikowskiego często zestawiano z Quentinem Tarantino, który w 1992 roku zrealizował swoje "Wściekłe psy", a dwa lata później "Pulp Fiction". Choć ciężko tu szukać głębokich podobieństw, z pewnością można wskazać na coś więcej niż tylko krwawe sceny i czarny humor. Przede wszystkim łączy ich sprawność warsztatowa, której - jak wiadomo - Tarantino nauczył się, pracując w wypożyczalni kaset wideo i oglądając mnóstwo filmów. Pasikowski w takim miejscu nie pracował, ale, jak wspominał na łamach "Filmu", jego ojciec był bileterem w kinie i zabierał syna na seanse.

Obydwaj reżyserzy mieli ogromny wpływ na kino (w wypadku Pasikowskiego rodzime), wprowadzając nowe typy bohaterów i narracji. Od "Psów" zaczął się w polskiej kinematografii nurt kina bandyckiego, kontynuowany przez samego Pasikowskiego, Ślesickiego, Żamojdę, Wylężałkę czy Skalskiego. Wreszcie filmy obu twórców zostały docenione na najważniejszych festiwalach. Tarantino zdobył Złotą Palmę w Cannes za "Pulp Fiction" (wygrywając, co ciekawe, z filmem "Trzy kolory: Czerwony" Kieślowskiego), z kolei "Psy" zdobyły pięć nagród na festiwalu w Gdyni: za montaż, muzykę, reżyserię, główną rolę męską i drugoplanową rolę kobiecą - o dziwo, bo w mizoginistycznym kinie Pasikowskiego nie ma dobrych ról kobiecych.



Nie chce mi się z tobą gadać...

"Psy" stały się źródłem cytatów, znanych nawet tym, którzy filmu nie widzieli (jeśli w ogóle tacy są). Chyba każdy słyszał teksty "nie chce mi się z tobą gadać", "bo to zła kobieta była" czy "my, psy, musimy się razem trzymać". Co więcej, jak twierdzi reżyser, zanim jego film stał się popularny, niewielu nazywało policjantów "psami". Sporo kwestii ze scenariusza weszło do codziennego języka, ale też wielu widzów naśladowało sposób ubierania się i zachowania Franza Mauera - tak jak wcześniej Maćka Chełmickiego z "Popiołu i diamentu". Kariera wcielającego się w główną rolę Bogusława Lindy nabrała rozpędu, ale aktorowi, który wcześniej był symbolem kina moralnego niepokoju (z powodu ról w takich filmach, jak "Przypadek", "Matka Królów" czy "Kobieta samotna"), krytyka zarzucała zdradę ideałów pokolenia "Solidarności" i sprzeniewierzenie się swemu wcześniejszemu wizerunkowi inteligenckiego buntownika. Bowiem w "Psach" aktor wcielił się w cynicznego esbeka, wyznawcę nowobogackiego stylu życia, który próbując przetrwać czas weryfikacji w skorumpowanym środowisku, pali teczki z tajnymi dokumentami. Od tej pory miał stać się naczelnym polskim bandziorem i przedstawicielem pokolenia zmęczonego i niezadowolonego z nowej rzeczywistości. Niebawem ponownie zobaczymy go w roli twardziela, w najnowszym filmie Patryka Vegi, "Pitbull. Nowe porządki".

Janek Wiśniewski padł

Tym jednak, co najbardziej bulwersowało pierwszych recenzentów "Psów", była uznawana za bluźnierczą scena, w której grupa pijanych policjantów - byłych esbeków - wynosi na barkach swojego jeszcze bardziej pijanego kolegę, śpiewając "Balladę o Janku Wiśniewskim". Piosenka ta stała się hymnem "Solidarności". Powstała w reakcji na wydarzenia grudnia 1970 roku (tragiczna śmierć Zbyszka Godlewskiego), podczas których zginęły w sumie 44 osoby. Umieszczając ją w swoim filmie w takim kontekście, Pasikowski dosadnie pokazał koniec etosu "Solidarności". Oburzyło to nie tylko krytyków, lecz także rodziców Godlewskiego, którzy domagali się, by utwór muzyczny został z filmu usunięty.

Tymczasem publiczności właśnie ten moment wyjątkowo przypadł do gustu. Trudno bowiem o lepszy wyraz rozczarowania nową rzeczywistością. W 1994 roku Bogusław Linda mówił: - Ludzie mają już dość martyrologii, kombatanctwa, sprzedajności. Są wściekli na to, co się dzieje. Moja rola w "Psach" wzięła się właśnie z wściekłości i nienawiści do nowej rzeczywistości.

Z kolei sam Pasikowski w jednym z wywiadów stwierdził, że wyszło to w zasadzie przez przypadek. Jego głównym celem miało być stworzenie porządnego rozrywkowego filmu gatunkowego. Jednak aby przenieść konwencję w polskie realia, musiał ją zaczepić w czymś, co wszyscy znają. Wówczas na pierwszych stronach gazet opisywano aferę z niszczeniem dokumentów SB. "Psy" jednak nie miały być jedynym razem, gdy Pasikowski wywołał ogromną burzę; w 2011 spowodował kolejną, nawiązując w "Pokłosiu" do pogromu w Jedwabnem.

"Psy" to film, do którego z przyjemnością wraca się po latach. Przyjemność jest tym większa, że z perspektywy czasu lepiej uświadomić można sobie, jak ważny i potrzebny był polskiej publiczności początku lat 90. Przypadkiem czy nie, stał się nie tylko świetną rozrywką, ale i najbardziej wyrazistym w polskim kinie opisem gospodarczych, politycznych i mentalnych przemian okresu transformacji.

Więcej o:
Komentarze (29)
Bo to złe "Psy" były. Naprawdę ZŁE. Za co tak kochamy kultowy film Pasikowskiego?
Zaloguj się
  • garypayton.hof

    Oceniono 71 razy 69

    "cyniczny esbek wyznawca nowobogackiego stylu życia"

    wut ?
    chyba o innym Franzu mowa.

    ile wiosen liczy sobie pan recenzent ? oglądał film ? zrozumiał cokolwiek z niego ?

    jakby pan recenzent wiedział cokolwiek o kinie Pasikowskiego, to by zrozumiał, że Maurer jest dokładnie taki sam jak komisarz Gajewski - ma zasady i nie można go kupic.

    "cyniczny i nowobogacki" jest Olo, ale to też postać bardziej złozona niż pan recenzent jest w stanie pojąc, o czym wnioskuję z jego bredni, któryhc tu nasadził pod dostatkiem.

    proszę sobie przypomnieć, co się dzieje kiedy Franz musi opuścic dom byłej zony i wprowadza się do małego mieszkanka. Jak reaguje jego dziewczyna. Franz jest pewien, ze jesli ona go kocha, to nie będzie zwracała uwagi na materialne standardy pożycia. Jest inaczej.

    Franz nie idzie w mafię, mimo że mógłby, to też dowód na jego ideowość, a nie cynizm, który wymyślił sobie pan recenzent.

    dlaczego Franz nie idzie do łózka z dziewczyną, która sama się prosi ?
    "Bo jakoś jej nie ufa i... jakoś jej nie kocha"
    cynik pełną gebą :][

    panie kochany, obejrzyj pan film, bo nie chce mi się z tobą gadać. Potem pan pisz.

  • xyphaxer

    Oceniono 36 razy 32

    Film ponadczasowy, jeden z nielicznych z tamtego okresu. Dodatkowo wspaniała muzyka.

  • romikus

    Oceniono 26 razy 26

    I chyba teraz na czasie:-))

    -Wszystkich nie wyrzucą, policję polityczną muszą mieć, czy jak tamta ku... będzie się nazywać. No co? Jezuitów zatrudnią?
    -Policję polityczną to oni między sobą wybiorą. Nas co najwyżej na stójkowych wezmą.

  • romikus

    Oceniono 23 razy 23

    -Czy jest pan gotów stać na straży porządku prawnego, odnowionej, demokratycznej
    Rzeczpospolitej Polskiej?
    -Bezapelacyjnie, do samego końca. Mojego lub jej. :-))

  • Dunga Cancelara

    Oceniono 18 razy 18

    Ten film można porównać do pogody. Załóżmy , że cały czas jest letnio, mżawkowo . A tu nagle jak przyp*****li mróz, jak przyj***e grad, jak dok***i mgła i przehu****e błyskawice na niebie się pojawią. ---> Taki mniej więcej był wtedy odbiór tego filmowego arcydzieła.

  • figralczyk

    Oceniono 17 razy 15

    Bo to o chłopcach było. Wcześniej chłopcy polscy byli ciągle przegrani, a pani Janda w "Człowieku z Marmuru" triumfowała. Jakieś śmichy chichy w Seksmisji... A tu przegrany wreszcie wygrał.

  • qqben

    Oceniono 12 razy 12

    -Stopczyk, co wy tam palicie?
    -Ja? Radomskie, ale jak pan major woli, to Franz ma Camele

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX