"Bodo". Czy historia gwiazdy sprzed lat może nas obchodzić? [PO PIERWSZYM ODCINKU]

To będzie hit wiosennej ramówki - można było usłyszeć już kilka tygodni temu. Teraz, gdy TVP1 pokazała pierwszy odcinek serialu "Bodo", możemy już ocenić, czy warto było czekać.
Pierwsza scena jest mocna - widzimy Eugeniusza Bodo skatowanego, znajdującego się w radzieckim łagrze. Wielki aktor zaczyna wspominać i wtedy widzowie przenoszą się do 1916 roku, gdy Bodo - a właściwie Bogdan Eugene Junod - ma zaledwie 17 lat.

Będzie jak z Anną German?

W młodszą wersję bohatera wciela się Antoni Królikowski, który na szczęście nie sili się na "oddanie charakteru epoki", ale gra nowocześnie. To może być siłą serialu, dzięki temu historia gwiazdy międzywojnia może spodobać się nie tylko ludziom na emeryturze. Może nie tym, którzy biorą urlop, żeby w dniu premiery czwartego sezonu "House of Cards" obejrzeć wszystkie nowe odcinki jeden po drugim w Netfliksie, ale tym, którzy śledzili losy Anny German (w 2013 roku miał średnią oglądalność powyżej 6,2 mln osób) na pewno.

Scenarzyści pierwszego odcinka całkiem nieźle poradzili sobie z zarysowaniem fabuły i choć pojawia się w filmie kilka dość sztywnych dialogów, które ewidentnie zostały umieszczone, by wyjaśnić np. przeszłość rodziny tytułowego bohatera, większość brzmi naprawdę "żywo" i właśnie nowocześnie. Miło było posłuchać świetnie zagranej przez Agnieszkę Wosińską i Mariusza Bonaszewskiego rozmowy rodziców Bodo, którzy kłócąc się o przyszłość syna, jednocześnie nie potrafią ukryć żalu z przeszłości.

Niezły początek, a będzie jeszcze lepiej?

Całkiem zabawna była scena, w której Królikowski przedrzeźnia swojego nauczyciela. Jeśli mają się potwierdzić przecieki, że Tomasz Schuchardt, który dostał rolę starszego Bodo, jest jeszcze lepszy od Królikowskiego, można z nadzieją czekać na kolejne odcinki.


Tomasz Schuchardt w "Bodo", fot. materiały prasowe

"Bodo" to nie jest serial rewolucyjny, ale sprawnie zrobiony i ma szansę przybliżyć widzom naprawdę ciekawą historię. Dzisiaj, jeśli w ogóle go kojarzymy, myślimy o Bodo jako o aktorze, który śpiewa "Umówiłem się z nią na dziewiątą" czy "Już taki jestem zimny drań". Ci, którzy zdecydują się obejrzeć 13 odcinków serialu, przekonają się, że jego życie to były romanse, show-biznes, a także nie do końca wyjaśniona śmierć - Bodo zginął prawdopodobnie 7 października 1943 roku w radzieckim łagrze. Skoro w Hollywood kręcą biografię za biografią, dobrze, że i my próbujemy swoich sił w tym gatunku - i to z całkiem niezłym efektem.

O życiu i pasjach najpopularniejszego polskiego aktora międzywojnia przeczytaj też w książkach >>



Pierwszy odcinek serialu
Więcej o:
Komentarze (115)
"Bodo". Czy historia gwiazdy sprzed lat może nas obchodzić? [PO PIERWSZYM ODCINKU]
Zaloguj się
  • el.pistolero

    Oceniono 146 razy 70

    Nie wiem co was tak urzekło, ale przyłączam się do opinii, że gra aktorska na poziomie Klanu itp serialików.

  • berig1

    Oceniono 96 razy 62

    Niby fajnie, ale ta czyściutka Łódź bez jednej słomki jaka spadłaby z wozu wozaka..., że o kupce końskiej nie wspomnę; to czyściutkie mieszkanko nędznego przecież żydowskiego krawca i jego idealnie czyste nędzne ciuszki...

  • darek183

    Oceniono 53 razy 45

    Beznadziejny. Porównajcie do Lata dwudzieste, lata trzydzieste czy Hallo Szpicbródka. Gra aktorów nieporównywalna. Młody Fronczewski a młody Królikowski to jak profesor i student. Tamte filmy, kręcone jeszcze za komuny są urzekające, oddają klimat epoki, gra aktorów porywająca i nieprzewidywalna. Tu nuda, proste beznamiętne dialogi itp. Tylko scenografia na naprawę dobrym poziomie. Jak można tak schrzanić film o tak barwnej postaci ? Nie ma u nas aktorów, którzy zagraliby BODO ?

  • free.xyz

    Oceniono 137 razy 39

    Świetnie zaczął się ten serial, naprawdę się wzruszyłem i odczuwałem duże emocje. Jedynie boli mnie to, że musiałem przełączyć po raz pierwszy odkąd Kurski jest prezesem na TVPis, dla tego serialu zrobiłem wyjątek, ale wiem że to nie na zlecenie buldoga kaczora powstał ten film.

  • januszz4

    Oceniono 43 razy 37

    Jako mały brzdąc (przełom lat 40. i 50. XX w.) byłem niejadkiem. W domu mieliśmy patefon marki Lincoln i sporo przedwojennych płyt. Jedynym sposobem na zachęcenie mnie do jedzenia było puszczanie płyty z piosenką "Umówiłem się z nią na dziewiątą". Zanim Bodo przestał śpiewać talerz był już pusty. Tę płytę zachowałem tak jak i patefon do dzisiaj, ale niestety jest ona pęknięta. Dawno temu chciałem uatrakcyjnić patefonem swoje wesele. Płyty leżały na krześle, a siostra mojej nowo poślubionej żony niechcący usiadła na nim. Trochę mi to popsuło całą zabawę.

  • mamut_wlochaty

    Oceniono 36 razy 28

    Może się rozkręci... ale na razie z (niewybitną przecież) "Anną German" przegrywa na całej linii. Przede wszystkim, dominuje uczucie sztuczności. Scenki teatralne zainscenizowane ładnie, kostiumy jak trzeba - cóż z tego, skoro Antoni Królikowski nie przestaje ani na chwilę być współczesnym "kolo", który na chwilę oderwał się od gry komputerowej (smartfona, Facebooka - niepotrzebne skreślić), powiedział swoje kwestie i w te pędy do rzeczonego urządzenia powraca. W efekcie kompletnie nie czuje się klimatu tamtej epoki. A nie ma nic gorszego niż film czy serial historyczny - w którym historyczność sprowadza się do gadżetu, kostiumu czy uczesania - ale bohaterowie myślą, mówią i zachowują się w sposób współczesny. W mocno krytykowanej (za rozwlekłość i czułostkowość - całkiem słusznie!) "Annie German" przynajmniej tego nie było.

    Ale - może dalej będzie lepiej :)

  • gintrowa

    Oceniono 99 razy 27

    zrobiłam wyjątek i obejrzałam pierwszy odcinek - następnego nie obejrzę, szkoda czasu na gniota

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX