"Gra o tron" opiera się na autentycznych wydarzeniach. "W prawdziwej historii zdarzały się rzeczy jeszcze gorsze"

Fani serialu "Gra o tron" starają się zbytnio nie przywiązywać do bohaterów - zostali już przyzwyczajeni, że śmierć jest tam bardzo częstym "gościem". Nie można mieć jednak pretensji do autora słynnej sagi - takie były realia czasów, do których starał się on nawiązywać.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

George R.R. Martin nigdy nie krył, że przy pisaniu sagi inspirował się prawdziwymi postaciami i wydarzeniami z dziejów Europy. Większość zapożyczeń, jak przyznaje sam autor, pochodzi z historii średniowiecznej Anglii, chociaż pisarz sięgał też do starożytności i czasów nowożytnych.

Twórca sagi podkreśla przy tym, że annały i stare dokumenty stanowiły dla niego jedynie punkt odniesienia. "Bez względu na to, ile moich historii jest zmyślonych, w prawdziwej historii zdarzały się rzeczy równie złe lub jeszcze gorsze" - dodaje.

Prawdziwe historie były modyfikowane i okraszane literacką fikcją. Część odwołań do przeszłości została subtelnie wpleciona w fabułę, część od razu rzuci się w oczy pasjonatom czasów minionych. Szukając historycznych analogii należy jednak pamiętać, że niektóre podobieństwa mogą być jedynie naszymi przypuszczeniami.

Walka o władzę

Polityka nigdy nie działa w próżni. Śmierć króla Roberta Baratheona utorowała drogę do władzy Joffrey'owi Baratheonowi. Wydarzenia te rozpoczęły wojnę domową, określoną w powieści mianem Wojny Pięciu Królów. Po jednej stronie stanęły wojska rodu Lannisterów, po drugiej - Starków.

Wątek ów łudząco przypomina XV- wieczny konflikt wewnętrzny, który zapisał się w dziejach Anglii pod nazwą Wojny Dwóch Róż. Była to walka o tron pomiędzy bocznymi liniami dynastii Plantagenetów - w szranki stanęły dwa rody mające w swoich herbach róże - Lancasterowie (róża czerwona) i Yorkowie (róża biała). Główne postacie z Wojny Pięciu Królów można zestawić z najważniejszymi personami tych dwóch familii.

Aerys Targaryan, podobnie jak Henryk VI Lancaster, którego rządy chcieli obalić Yorkowie, był umysłowo chory. Żona angielskiego monarchy, Małgorzata Andegaweńska urodziła syna, spłodzonego najpewniej poza małżeńskim łożem. Podobne podejrzenia, co do królewskiego pochodzenia, padają pod adresem Joffreya Baratheona. Pod względem osobowości bliżej mu jednak było do owianego złą sławą króla Ryszarda III Yorka.

Czarna legenda angielskiego monarchy przypisuje mu nieludzkie okrucieństwo. Władca był ponadto oskarżany o zamordowanie synów swojego brata, będących naturalnymi pretendentami do tronu.


Ryszard III York - pierwowzór Joffreya Baratheona? / Domena publiczna

Dzikie hordy oddzielone Murem

Budowanie murów, mających zatrzymać niekontrolowane migracje, wzbudza dziś wiele emocji. Zapory tego rodzaju wznoszono już jednak w antyku. W "Grze o tron" występuje budowla, która pod wieloma względami przypomina jeden z najsłynniejszych wałów w Anglii.

Mur ze słynnej serii oddziela Siedem Królestw od dzikich ludów z północy. Bronią go dodatkowo patrole Nocnej Straży. Podobnymi motywami kierował się rzymski cesarz Hadrian, inicjator budowy wielkiego wału obronnego na północy Brytanii.

Starożytny mur miał utrudnić ataki barbarzyńskim plemionom Piktów, pochodzących z terenów dzisiejszej Szkocji. Hadrian uważał, że w ten sposób zostanie utrzymana nienaruszalność imperium.

Obiad ze śmiercią

Spiski, zasadzki i krwawe łaźnie wpisywały się w bezlitosne czasy i mentalność okrutnych władców. Autor "Gry o tron" miał do dyspozycji cały szafarz historii o brutalnych morderstwach i politycznych intrygach.

W wywiadzie dla "Entertainment Weekly" George R.R. Martin zdradził, co było inspiracją dla zdrady Boltonów i Freyów, którzy zadali śmierć Robbowi Starkowi podczas wesela. "Krwawe Gody zostały oparte na dwóch prawdziwych wydarzeniach ze szkockiej historii. Pierwsze z nich to tzw. Czarny Obiad. (...) Drugim wydarzeniem była rzeź w Glencoe " - powiedział.

Pierwsze wydarzenie jest związane z postacią króla Szkocji, Jakuba II, który zmagał się z potężnym rodem Douglasów. W 1437 roku małoletni władca znalazł się pod opieką Williama Crichtona. Dwa lata później regent ogłosił się lordem kanclerzem Szkocji. Nie spodobało się to Douglasom, którzy dążyli do otwartego konfliktu.


George R.R. Martin przyznał, że inspiracją dla wielkiego Muru z 'Gry o tron" był wał wzniesiony przez cesarza Hadriana / Domena publiczna

W 1440 roku Crichton, w imieniu 10-letniego wówczas Jakuba II, zaprosił przedstawicieli rodu na pojednawczy obiad na zamku w Edynburgu. Był to podstęp. Na stole położono talerz z głową czarnego dzika, która symbolizowała śmierć. Douglasowie i ich ludzie zostali wywleczeni na dziedziniec. Tam dokonano rzezi.

Drugie wydarzenie, o którym wspomina Martin, miało miejsce w 1692 roku w szkockiej wiosce Glencoe. Jeden z najpotężniejszych rodów, klan Campbellów gościł wówczas u siebie nieprzychylnych królowi Wilhelmowi III Orańskiemu MacDonaldów. W nocy przybyły wojskowe garnizony, które zabiły około 60 osób. Wśród zamordowanych członków rodziny MacDonaldów znajdowały się również małe dzieci.

Kiedy wilki biegały po Bałtyku

W świecie Westeros panowały długie i srogie zimy. Z podobnymi mrozami musieli się nieraz zmagać mieszkańcy średniowiecznej Europy. Możliwe, że George R.R. Martin czytał dzieło historyka Thomasa Milnera, wydane w 1854 roku.

W książce "Bałtyk, jego bramy, brzegi i miasta" znalazły się dawne ciekawostki meteorologiczne. I tak na przykład, pod rokiem 1408 Milner zanotował, że w wyniku ostrych mrozów, na Bałtyku utrzymywała się gruba pokrywa lodowa, po której wilki przechodziły do Jutlandii.

Prawdziwe chłodły spowiły jednakże Stary Kontynent na przełomie XVII w. Temperatury były tak niskie, że w 1658 roku szwedzki król Karol X bez problemu pokonał z całą armią i taborami cieśniny pomiędzy duńskimi wyspami. Okres ten nazwano "małą epoką lodowcową".


Jedną z inspiracji pisarza był również tzw. ogień grecki / Domena publiczna

Bitwa w blasku ognia

Kulminacją jednej z największych bitew Wojny Pięciu Królestw był atak z wykorzystaniem chemicznej substancji, która paliła się na wodzie. Dziki ogień użyty przeciwko armadzie Stannisa Baratheona istniał naprawdę. Pierwowzorem był ogień grecki - łatwopalna mieszanina ropy naftowej, siarki i tlenku wapnia.

Fortel, który zniszczył flotę Stannisa był często stosowany przez armię Bizancjum. Przy pomocy tej broni udało się w 673 roku odeprzeć atak Arabów na Konstantynopol. Można przypuszczać, że to spektakularne wydarzenie również nie umknęło uwadze autora popularnej powieści.

Pozostaje teraz uważnie śledzić 6. sezon serialu HBO. Zapewne pojawią się tam kolejne historyczne analogie.

Oglądasz serial, ale chcesz też przeczytać książki? Sprawdź sagę George'a R.R. Martina >>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!