Polskie kabarety - krytycy krytykują, ludzie potakują i... włączają kolejny skecz

Krytycy grzmią, załamują ręce i rozwodzą się nad ?zatrważająco niskim? poziomem polskich kabaretów. A ludzie słuchają, przytakują... po czym włączają kolejny skecz.


Facebookowy fanpage "Zdelegalizować polskie kabarety" zbiera kolejnych fanów. Dawni kabareciarze, satyrycy i komicy pytani o współczesny kabaret albo milczą znacząco, albo wylewają na Bogu ducha winne grupy wiadra pomyj. W wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Mikołaj i Michał, twórcy Naprawdę nieśmiesznych rysunków, mówili: "Jak trafię na jakiś polski kabaret, to bardzo chętnie oglądam. Karzę samego siebie". "Czasem, jak patrzę na nowe polskie kabarety, to wiem, jak nie żartować, ale też - z czego już nie musimy żartować. Bo widzimy, że inni już to robią i słabo im idzie, więc możemy skupić się na nowym temacie".

To głos młodego pokolenia. Ale i to starsze nie jest dla kolegów po fachu zbyt łaskawe. Legendarna Olga Lipińska, pytana w "Super Expressie" o dzisiejszy kabaret, odpowiadała: "Błagam, nie chcę mówić o programach satyrycznych ani kabaretowych. Spuśćmy na to zasłonę milczenia, ja naprawdę zaczynałam pracę w telewizji, która miała ogromne ambicje, w której mogła rozwijać się sztuka".

I tak dalej, i tak dalej.

Problem Lipińskiej

Nie da się ukryć, że Lipińska - nazywana przecież królową telewizyjnego kabaretu - jest w swej ocenie (zbyt) ostra, ale też raczej nikogo nie dziwią wychodzące z jej ust kategoryczne sądy; zawsze uchodziła za kobietę rządzącą żelazną ręką, nieznoszącą sprzeciwu i, jak twierdzili jej współpracownicy, prawdziwą tyrankę. Oczywiście nie da się umniejszyć jej wkładu w polski kabaret; nazwisko Lipińskiej zapisało się złotymi zgłoskami z historii telewizji, choć przecież jej samej nie zawsze było do śmiechu.

Szybko zwróciła na siebie uwagę i polityków, i cenzury, i Kościoła; poseł Niesiołowski nazwał jej program "paskudztwem" i groził, że będzie "składał interpelację w Sejmie". "Kiedy przegłosowano ustawę o radiofonii i telewizji, w którą zostały wpisane >>wartości chrześcijańskie<<, ogłosił, że to właśnie po to, żeby Lipińska w swoim kabarecie przestała obrażać Kościół. Szaleństwo!

Do telewizji posypały się listy pisane z parafii, często pod dyktando, bo identyczne. Były też telefony z Episkopatu. Chodziłam na dywanik do kolejnych dyrektorów", opowiadała w "Wysokich Obcasach". I wreszcie nadepnęła komuś zbyt mocno na odcisk. Odsunięto ją od kabaretu, proponując w zamian prowadzenie mało ambitnego show. Naturalnie, odmówiła. Nic dziwnego, że ma na temat telewizji i emitowanych w niej programów tak mało pochlebne zdanie.



Krytyce wbrew

Tymczasem, mimo tych wszystkich zmasowanych ataków, polski kabaret ma się nadzwyczaj dobrze. Podczas występów na żywo bilety na bardziej popularne grupy wyprzedają się błyskawicznie, a sale pękają w szwach; kabaretowe programy emitowane w telewizji ściągają przed ekrany prawdziwe tłumy; kolejne skecze trafiają do internetu i mają nawet po kilka milionów wyświetleń. Bo, nie da się ukryć, publika złakniona jest czystej i prostej rozrywki; pragnie pośmiać się z absurdów, które mnożą się chociażby w polityce, chce znaleźć dowcip w otaczającej ją codzienności.

A kabaretów jest tak wiele, każda grupa prezentuje tak odmienne poczucie humoru, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Kabaret Ani Mru-Mru nader celnie kpi sobie z rzeczywistości (choć, jak podkreślali w wywiadzie dla Wirtualnej Polski, mają swoje granice: "Jeśli wymyślamy skecz, to jedyną rzeczą, nad którą się zastanawiamy, to nie taka, czy ludzie będą się z tego śmiać, tylko czy ktoś się na nas za to nie obrazi").

Łowcy. B - grupka założona przez studentów z Cieszyna - wolą zaś wspinać się na wyżyny absurdu ("Z upodobaniem taplamy się w absurdzie i grotesce, bo tak nam sumienie podpowiada - chwalą się na swojej stronie. - Muzykę lubimy i umiemy, więc się nie szczypiemy i podczas spektaklu autorskiego gramy ją prawdziwie"). A taka Grupa MoCarta swoje skecze opiera na muzycznych skojarzeniach ("Jesteśmy na przekór dostojnej powadze sal koncertowych, na przekór nużącej codzienności życia muzyków, na przekór zaprzysięgłym melomanom i na przekór fanom rocka, rapu czy muzyki pop, którzy boją się klasyki jak ognia. Traktujemy naszą Matkę Muzykę z żartobliwą ironią i jesteśmy pewni, że się nie obrazi" - mówią o sobie). Oprócz nich w czołówce polskich kabaretów znajdują się: Kabaret Moralnego Niepokoju, Smile, Jurki, Kabaret Młodych Panów czy Artur Andrus.

Czy faktycznie poziom polskich kabaretów jest tak niski, a ich skecze tak żenujące, jak zwykło się sądzić? Prawda jest taka, że w zalewie grup satyrycznych zdarzają się też i te słabsze - tak samo jak zdarzają się słabsze książki czy filmy - ale nie należałoby przekreślać całego zjawiska jako takiego. Po prostu, trzeba znaleźć grupę, która wpisuje się w nasze oczekiwania i której twórcy mają podobne poczucie humoru do naszego. A potem pozostaje już tylko dobrze się bawić.