Genialny czy pretensjonalny? Widz nie ma z nim łatwo, ale wysilić się warto. Sierpień z filmami Wima Wendersa w Ale kino+

Nigdy nie byłem wielkim fanem filmów Wima Wendersa, nie każdy z nich wprowadzał mnie w stan głębokiego zamyślenia czy intelektualnej euforii, bo czasami wpada - przynajmniej moim zdaniem - w tanią pretensjonalność, niepotrzebnie komplikuje oczywiste rzeczy, ale nigdy nie zdarzyło mi się jego filmów nie docenić.
Codzienny polecaj telewizyjny >>

Zawsze intrygowało mnie jak można być jednocześnie tak europejskim twórcą, i tak zafascynowanym Ameryką człowiekiem. Ale kiedy z racji zbliżającego się cyklu przypomniałem sobie dzieła, które będzie można obejrzeć w sierpniu, okazało się, że musiałem do nich po prostu dorosnąć. I jeśli Ale kino+ poświęca mu - przy okazji 70. urodzin - specjalny cykl, to zasługuje on na wyróżnienie, i specjalny dodatek do codziennego telewizyjnego Polecaja.

Zawsze znajduję w nich jakiś element wyjątkowości. A poza tym, nawet jeśli temat czy fabuła nie wciągają, nie sprawiają, że chce mi się z autorem dyskutować, zawsze można skupić się na znakomitych zdjęciach. Tak, za ten element jego filmów cenię go najbardziej. I nie tylko ja tak uważam, w końcu uważany jest za największego fotografa wśród filmowców.

Dzięki nowemu sierpniowemu cyklowi w Ale kino+ mamy okazję w zwartej formie przypomnieć sobie lub poznać jego twórczość od fabuł z lat 70., i późniejszych, po dzieło najnowsze, nominowany do Oscara dokument "Sól Ziemi", który w Ale kino+ będzie miał swoją telewizyjną premierą w Polsce.

Z okazji 70. urodzin Wima Wendersa zobaczyć będzie można odrestaurowane klasyki mistrza: "Alicja w miastach", "Amerykański przyjaciel", "Paryż, Teksas" oraz "Niebo nad Berlinem". Cykl zaczyna się dzisiaj, a kolejne tytuły pojawiały w Ale kino+ w każdy poniedziałek o godz. 20:10, aż do końca sierpnia.

Wim Wenders po kolei:

"Alicja w miastach" (z roku 1974)

Pan dziennikarz ma kryzys osobisty, bo zdał sobie sprawę, że życie jego jest puste i bez sensu. I w tym będąc nastroju, na lotnisku poznaje 9-latkę, której mama poprosiwszy pana o chwilę opieki nad dziewczęciem, znika. I teraz błąkają się po obcym im obojgu Amsterdamie w poszukiwaniu krewnych młodej damy. A wszystko po to, żeby dać szansę dziennikarzowi w życiu swoim sens odnaleźć itd. GENERALNIE W RODZAJU ZACZERPNĄĆ DŁONIĄ, ALE DOBRZE SIĘ OGLĄDA.

Poniedziałek, 3 sierpnia, godz. 20:10



"Amerykański przyjaciel" (z roku 1977)

Stylowy, mroczny i wciągający kryminał osnutym wokół prozy Patricii Highsmith o jednym z bardzo sugestywnych czarnych charakterów współczesnej literatury sensacyjnej, diabolicznym panu Ripleyu, czyli historia morderstwa na zlecenie, ale w bardzo niekonwencjonalnej formie i treści. Tom Ripley w filmie Wendersa jest gentlemanem w średnim wieku, mieszka w Niemczech i zajmuje się handlem falsyfikatami dzieł sztuki. Dostaje jednak zlecenie na kontraktowe zabójstwo, które spokojnie mógłby wykonać sam, ale w swoim chorym umyśle decyduje się na podjęcie dodatkowej gry i usiłuje nakłonić do morderstwa pewnego uczciwego człowieka. Miękkim podbrzuszem tegoż człowieka jest śmiertelna choroba, a przewagą Ripleya to, że może zabezpieczyć dostatnią przyszłość jego żonie i synowi.

Premiera: poniedziałek, 10 sierpnia, godz. 20:10



"Paryż, Teksas" (z roku 1984)

Jeśli dla kogoś z Was istotne są nagrody i odznaczenia, i one są rekomendacją, to ten film już ma z górki, bo nagrodzony został m.in. Złotą Palmą w Cannes. Poza tym uznawany jest - również przez samego autora - za jeden z jego najwybitniejszych i najlepszych. To prawdziwie amerykański film drogi, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Ja uwielbiam ten film nie za treść - jakoś nigdy nie trafiały do mnie filmy drogi, może poza "Easy Rider" - ale ze względu na fenomenalne zdjęcia i wciągającą, transową gitarową muzykę Rya Coodera. O Nastassji Kinski nawet nie będę wspominał. A rzecz jest w największym skrócie, o człowieku pogrążonym w niewyobrażalnej rozpaczy, który pogubił się w życiu i stracił wszystko co mogło nadać temu życiu sens. Odnalazłszy po latach syna, rusza z nim w drogę, żeby odnaleźć żonę i matkę.

Poniedziałek, 17 sierpnia, godz. 20:10



"Niebo nad Berlinem" (z roku 1987)

Kolejna nagroda w Cannes. Tym razem za reżyserię. Ja dodałbym jeszcze za zdjęcia, ale jak już wspomniałem, uwielbiam to jak filmowane sę jego opowieści. Film powstał dwa lata przed upadkiem berlińskiego muru był inspiracją dla amerykańskich twórców, którzy na jego podstawie zrealizowali własną wersję "Miasto aniołów" z Meg Ryan i Nicolasem Cage'em. Ale w porównaniu z dziełem Wendersa, to tylko całkiem sprawne, ale cokolwiek pretensjonalne dziełko. Sam Wenders zrealizował nawet sequel "Tak daleko, tak blisko", ale też bez tego specyficznego klimatu, jaki udało mu się zbudować w niezwykle poetyckim "Niebie nad Berlinem", w którym nad miastem krążą anioły zazdroszczące śmiertelnikom ich człowieczeństwa, z całą zawartym w nim cierpieniem, którego nie potrafią doświadczyć, i miłością.

Poniedziałek, 24 sierpnia, godz. 20:10

"Sól Ziemi" (2014)

I to chyba najbardziej nagrodzone dzieło mistrza: Nagroda Jury Ekumenicznego w Cannes, nagroda specjalną w sekcji Un Certain Regard, nagroda publiczności w Sundance, Cezar 2015, oraz nominacja do Oscara 2015 za najlepszy dokument pełnometrażowy. To frapujący i inspirujący dokument o życiu sławnego brazylijskiego fotografa Sebastiao Salgado, który 40 lat podróżował po świecie i portretował ludzi, tworząc dramatyczną mapę ludzkiego życia, przez biedę, klęski głodu, wojnę, los przymusowych emigrantów, wyzysk i każde ludzkie cierpienie. A w 2013 roku zrealizował projekt bardzo różny od tego, któremu poświęcił życie, sfotografował dziewicze tereny nieskażone cywilizacją. Po raz pierwszy w Polskiej telewizji.

Premiera: poniedziałek, 31 sierpnia, godz. 20:10

Jeśli jako Europejczycy możemy jakoś przeciwstawić się filmowej globalizacji, czyli tworzeniu kina według utartych, i wyznaczanych przez amerykańskie studia, wzorów i schematów produkcji, to możemy to robić doceniając i wspierając reżyserów pokroju Wima Wendersa. Reżyserów, którzy potrafią mówić swoim językiem - nawet jeśli czasem bywa on trudno zrozumiały, albo wymaga innego rodzaju skupienia, czy głębszego przygotowania, polegającego na uprzednim przebrnięciu przez wiele innych dzieł i utworów popkultury, ale swoim, wyjątkowym.

Więcej o: