Wojna rani na różne sposoby. W TV początek cyklu "Ofiary wojny"

Ofiary wojny to niekoniecznie osoby naznaczone krwawą raną i cielesnym cierpieniem. Ofiary wojny nie musiały nawet być na wojnie, ani nawet wiedzieć, że ona się toczy. W nowym, październikowym cyklu filmowym w Ale kino+ właśnie o różnych spojrzeniach, różnych ofiarach i różnym rodzaju wojennego stygmatu w pięciu znakomitych filmach.
W czterech znakomitych, i jednym dobrym, żeby być zupełnie szczerym. Zaczynamy w Anglii chwilę przed wybuchem II wojny światowej, przenosimy się na Bliski Wschód naszych czasów i kończymy we współczesnej Afryce mierzącej się z wrogiem największym, czyli korporacyjnym nienasyceniem. W każdy październikowy czwartek o godz. 20:10. To zasługuje na suplement do codziennego polecaja telewizyjnego.

Różne oblicza wojny

Lubię te cykle w Ale kino+, bo porządkują trochę telewizyjną wędrówkę. Ja pamiętam czasy, kiedy w tydzień w telewizjach układany był tematycznie. Poniedziałek to teatr, czwartek kryminał, a sobota to obowiązkowo komedia. Każdy dzień miał tam jakoś założony klimat. I nie wiem komu to przeszkadzało. Na szczęście przynajmniej w Ale kino+ jest coś stałego. Te cykle tematyczne pozwalają na planowanie sobie telewizyjnych wieczorów i przygotowanie się do nich. I coś jeszcze, czyli wprowadzające w temat rozmowy w studiu. To też żywcem przeniesione z telewizji innej epoki. Na szczęście, bo kiedyś nie wszystko było gorsze. Ja te rozmowy lubię. A w jednej nawet miałem zaszczyt wystąpić.

O nowym cyklu "Ofiary wojny", tytułem nawiązującym do wielkiego filmu Briana De Palmy zobaczymy pięć filmów, które ofiarę pokazują w różnych aspektach i sytuacjach. Wszak jak u wspomnianego reżysera, wojna rani na różne sposoby. Ludzie tracą życie, rodzinę, zdrowie, ale również poczucie bezpieczeństwa, albo poczucie sensu i przeżywają kryzys wiary. Niezależnie w co wierzyli przed zetknięciem się z wojną. Stąd właśnie taka różnorodność tytułów, których oczywiście każdy z nas mógłby pewnie dopisać jeszcze kilka, ale ten zaproponowany przez Ale kino+ ma wg mnie wielki sens.



Cykl otwiera już 1 października (godz. 20:10) francusko brytyjski film "Pokuta", czyli gwiazdorsko obsadzony i rewelacyjnie zagrany melodramat. W rolach głównych występują James McAvoy, Keira Knightley i Benedict Cumberbatch. To boleśnie wzruszający i wzruszająco bolesny film o mieszaniu się miłości z nienawiścią, na tle wojny, przez którą miłość i uczucie nie może się spełnić. Oto za sprawą lekko zwichrowanej wyobraźni młoda dama sprawia, że pewien mężczyzna trafia do więzienia, potem na wojnę do Francji. Ale po latach... No właśnie, skoro nie wszyscy widzieli, nie wolno mi zdradzać więcej. W każdym razie kilka nominacji do Oscara i Oscar za muzykę, oraz SILNE EMOCJE, I AKTORSTWO WYSOKIEJ KLASY.

Pokuta (Atonement) - melodramat Francja/Wielka Brytania 2007; reż. Joe Wright; wyst. James McAvoy, Keira Knightley, Harriet Walter (150 min)

W następny czwartek (8. października), kandydat do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny, "Pogorzelisko". Umiera matka mieszkających w Kanadzie bliźniąt. Jej testament stanowi dla rodzeństwa wyzwanie. Córka ma odnaleźć nieznanego ojca. Aby więc zadośćuczynić ostatniej woli seniorki rodu, udaje się do Libanu, i tam krok po kroku odkrywa kolejne matczyne tajemnice, aż do tej ostatniej, odkrywającej szokującą prawdę. NIEZŁA ROBOTA.

Pogorzelisko (Incendies) - dramat obyczajowy, Kanada/Francja 2010, reż. Denis Villeneuve, wyk. Lubna Azabal, Mélissa Désormeaux-Poulin, Maxim Gaudette, Rémy Girard (125 min)

15 października inne spojrzenie i na wojnę i na jej ofiary, czyli "Jarhead: Żołnierz piechoty morskiej", i przyznam od razu, że to dla mnie i dla mojego postrzegania kina i świata element tego cyklu najsłabszy. Oczywiście doceniam doniosłość dzieła i jego przesłanie, podziwiam realizacyjny rozmach, ale mam chyba coś w rodzaju alergii na filmowych amerykańskich wojaków. Chociaż ten tutaj, nie jest typem superbohatera. 20-letni marine pojechał na Wojnę w Zatoce żeby walczyć, zabijać i zdobywać szacunek. Tymczasem zostaje oddelegowany do pilnowania jakiegoś zboża, całe dnie płyną mu w jednostce na ćwiczeniach i wykonywaniu głupich rozkazów. Krew w nim się burzy, chęć zabijania wzrasta. Albo wreszcie dostanie okazję, albo sam się wybuchnie. Bo to czekanie na pierwszy strzał, na pierwszy wybuch i pierwszą śmierć zmienia go codziennie. Z ROZMACHEM, NIE TYLKO W OBSADZIE.

Jarhead - żołnierz piechoty morskiej (Jarhead) - dramat wojenny Niemcy/USA 2005; reż. Sam Mendes; wyst. Jake Gyllenhaal, Jamie Foxx, Lucas Black, Peter Sarsgaard (130 min)

Kolejny czwartek, 22 października, to "Biały cień", chyba najbardziej rozdzierający, dojmujący i przerażający film dla odrobinę choćby empatycznych widzów, w ramach cyklu. Niedawno w telewizji mieliśmy okazję obejrzeć znakomity dokument poruszający kwestię ciężkiego życia albinosów w Tanzanii autorstwa Martyny Wojciechowskiej. Słyszeliśmy w nim o okrucieństwie, ale na czym polega, jak wygląda codzienność tamtejszych albinosów żyjących poza specjalnymi ośrodkami, musieliśmy się domyślać. W tym filmie mamy wyłożoną kawę na ławę. W Tanzanii albinosi traktowani są jak towar, części ich ciał, fragmenty narządów wykorzystywane są przez szamanów do robienia amuletów przynoszących szczęście i dobrobyt. Ale sam dotknięty bielactwem człowiek przynosić ma otoczeniu nieszczęście. Są więc wyłapywani, odbywają się na nich prawdziwe polowania, są ćwiartowani, okaleczani. I ten film jest właśnie o jednym z takich albinosów z tanzańskiej wioski, którego po tym jak zamordowano mu ojca (również albinosa), matka wysyła do miasta, by tam poszukał nie tyle szczęścia, co przynajmniej okazji do przeżycia. WIELKIE WRAŻENIE.

"Biały cień" - dramat Niemcy/Włochy/Tanzania 2013, reż. Noaz Deshe, wyk. Hamisi Bazili, James Gayo, Glory Mbayuwayu, Salum Abdallah (110 min)

I na koniec październikowego cyklu, w czwartek, 29 października "Wierny ogrodnik", czyli Oscarowa rola Rachel Weisz w filmie o ofiarach bezwzględnych farmaceutycznych korporacji, dla których człowiek jest tylko jednym z wielu środków do uzyskania wpływów i pieniędzy. Bohaterami są dyplomata i jego żona, którzy różni są pod każdym względem. On ceni sobie spokój i swój ogród, a ona to wulkan energii, i postanowiła zdradzić światu przestępstwa, których koncerny farmaceutyczne dopuszczają się na ludności w Afryce. On stoi z boku, ale kiedy dochodzi do tragedii, rozpoczyna własne śledztwo, które prowadzi go (i nas z nim) w bardzo mroczne miejsca korporacyjnego krwiobiegu. ŚWIETNY FILM, ZNAKOMICIE ZAGRANY, I KU PRZESTRODZE.

Wierny ogrodnik (The Constant Gardener) - melodramat/thriller Chiny/Niemcy/USA/Wlk.Bryt. 2005, reż. Fernando Meirelles, wyk. Ralph Fiennes, Rachel Weisz, Hubert Koundé, Danny Huston (129 min)