Dobre kino w starciu z erotycznym, seksualnym tabu. "Nimfomanka", "Życie Adeli", "Prawdziwa historia króla skandali" w czwartki w TV

Igranie z tabu to rzecz ryzykowna, bo są sprawy, których społeczeństwo - jako takie - woli głęboko ukryć, żeby się czuć bezpiecznie. I potrafi bronić tego, choćby pozornego bezpieczeństwa nawet za cenę najwyższą. Niestety, zwykle tę cenę płaci ktoś, kto to tabu próbował naruszyć. A potem społeczeństwo, które go skazało, korzysta z jego odwagi, albo braku roztropności, czy zwykłej ciekawości świata.
Bo przełamywanie tabu jest niewątpliwie jednym z najważniejszych elementów postępu, albo - bo nie dla wszystkich do przyjęcia w tym kontekście będzie słowo "postęp" - zmiana obyczajowości. Bo tabu są różne, i dotykają różnych elementów życia. Jednym z nich jest seks, erotyka. I właśnie ten element filmową dyskusją potraktuje nowe wydanie cyklu "Kino mówi: Tabu". Ale kino+ na tapetę bierze różne spojrzenia na erotykę w zderzeniu z normami społecznymi i kulturowymi. A przed każdym filmem dyskusja w studiu, bo film przecież jest nie tylko rozrywką, ale zaproszeniem, inspiracją do dyskusji. Z gośćmi spotykał się będzie tradycyjnie Błażej Hrapkowicz.

A co w programie styczniowego cyklu?

Przede wszystkim telewizyjna premiera w Polsce głośnego, bardzo kontrowersyjnego filmu "Nimfomanka" Larsa von Triera (28 i 29 stycznia). A do tego "Niebezpieczna metoda" Davida Cronenberga z nominowanym do Złotego Globu Viggo Mortensenem (7 stycznia), "Prawdziwa historia króla skandali" Michaela Winterbottoma, czyli biografia Paula Raymonda, który w 1958 roku otworzył pierwszy w Wielkiej Brytanii klub ze striptizem - Raymond Revuebar (14 stycznia), oraz "Życie Adeli" Abdellatif Kechiche, czyli Złota Palma w Cannes w 2013 (21 stycznia).



Zaczynamy już w czwartek o godz. 20:10 "Niebezpieczną metodą" Davida Cronenberga z Keirą Knightley i Michaelem Fassbenderem, w rolach pacjentki i terapeuty, czyli Karla Gustawa Junga, których znajomość szybko przekracza granice standardowych relacji pacjentki i lekarza. I Viggo Mortensenem, w roku wielkiego Zygmunta Freuda, który wkracza w ten związek i co prowadzi do konfliktu między lekarzami. Pan Mortensen zasłużył na Złotego Globa, w film na niezłe recenzje i otarcie się o Złotego Lwa podczas MFF w Wenecji w 2011 roku.

Tydzień później, ale o godz. 21:55 "Prawdziwa historia króla skandali" ze znakomitą rolą Stevena Coogana, który gra Paula Raymonda, człowieka który w 1958 roku otworzył pierwszy w Wielkiej Brytanii klub ze striptizem. Klub był oczywiście obiektem niezliczonych kontrowersji i ataków, ale w ciągu roku wstąpiło do niego 45 tys. członków, w tym cała masa celebrytów, jak Peter Sellers, Beatlesi, Judy Garland czy sam wielki Frank Sinatra. Kolejnym krokiem naszego bohatera była inwestycja w pisma soft porno. A w tle relacje z trzema najważniejszymi w jego życiu kobietami. Barwny, brawurowo zagrany i stylowy, więc to DUŻA PRZYJEMNOŚĆ.

Kolejny czwartek to "Życie Adeli" (21 stycznia godz. 23:00), czyli fenomenalny, nagrodzony Złotą Palmą w Cannes w 2013 roku film Abdellatifa Kechiche o dojrzewaniu inteligentnej, wrażliwej nastolatki, która po nieudanym związku z kolegą z liceum zakochuje się bez pamięci w starszej od siebie dziewczynie. I to wszystko pięknie ułożone w czasie, na kilka rozłożone lat. To trzeba zobaczyć koniecznie.

Styczniowy cykl zastąpi rozłożona na dwa dni (28 i 29 stycznia, godz. 23:00) emisja "Nimfomanki" Larsa von Triera. Będzie to premiera tego filmu w polskiej telewizji, więc tym bardziej warto pamiętać. A głośno było o tym filmie jeszcze zanim trafił na ekrany. Już wtedy wzbudzał kontrowersje, podsycane kolejnymi wywiadami i doniesieniami z planu. Dwuczęściowy film jest wiwisekcją duszy kobiety uzależnionej od seksu. Kobiety, dla której nie ma miłości poza jej cielesnym wymiarem, rozkoszą, i przede wszystkim pożądaniem. Wspaniała rola Charlotte Gainsbourg, a wokół niej m.in. Stellan Skarsgard, Willem Dafoe, Shia LaBeouf i Uma Thurman.

Oczywiście o wszystkich filmach w czwartkowym cyklu "Kino Mówi: Tabu", będę przypominał w codziennych Polecajach TV, bo szkoda byłoby któryś z filmów przegapić. Ale już teraz warto zarezerwować sobie czas, albo zaprogramować nagrywarkę.